2017 w PRoto.pl. TOP 5. Opinie

dodano: 
04.01.2018
komentarzy: 
0

Mistyfikacja Łukasza Jakóbiaka, wojskowa koszula Reserved, wpadka marki Tiger z Powstaniem Warszawskim w tle, nowelizacja prawa prasowego i przepisy RODO – w ubiegłym roku eksperci mieli sporo tematów do analizy. Przypominamy opinie zebrane przez redakcję PRoto.pl, które cieszyły się największym zainteresowaniem czytelników.

1. Nie Ellen Show a „One Man Show”. Specjaliści o prowokacji Łukasza Jakóbiaka

      Czytaj też: Raport IMM. Liczba publikacji na temat Łukasza Jakóbiaka wzrosła ośmiokrotnie w ciągu ostatniego miesiąca

Łukasz Jakóbiak celowo „zrezygnował z bycia zupą pomidorową, którą lubią wszyscy”, a przy tym osiągnął znakomity efekt PR, jeśli chodzi o zasięg – eksperci komentują ostatnią mistyfikację autora 20m2. Czy zdaniem ekspertów z braży PR i mediów Jakóbiak straci wizerunkowo na mistyfikacji?

Marcin Żukowski, Team Leader Mint Media, uważa, że na oceny jest jeszcze za wcześnie:

„Wszystko zależy od punktu widzenia – dla jego fanów najpewniej to wydarzenie było kolejnym, które umocniło jego wizerunek, a dla jego antyfanów wręcz odwrotnie. Trudno też powiedzieć, co Jakóbiak chciał osiągnąć i do kogo był skierowany jego przekaz. Na pewno zyskał znakomity efekt PR, jeśli chodzi o zasięg – szczególnie ten pozyskany, bo bez żadnej kampanii mediowej udało mu się wygenerować dużą liczbą artykułów, wzmianek i komentarzy. Ostatnimi czasy było o nim trochę ciszej, media zajmowały się innymi youtuberami, a tą akcją udało mu się zmienić tę sytuację. Zobaczymy jednak, jakie będzie to miało skutki”.

Łukasz Kędzior, dziennikarz showbiznesowy, bloger z lukebook.pl, przypomina, że autor 20m2 od dawna słynie z kreatywności i przebojowości:

„Historia z »wizualizacją« wywiadu z Ellen również jest przełomem. Jeśli szukamy odpowiedzi na pytanie, co zyskał Łukasz, to zdecydowanie możemy powiedzieć, że rozgłos. Od kilku dni cały internet żyje tą historią. Jeśli tylko o to mu chodziło, to można mówić o sukcesie. Jednak o bilans zysków i strat najlepiej pytać samego zainteresowanego, ponieważ obserwacje z boku zwykle bywają mylące, gdyż nie znamy intencji Łukasza. Jedno jest pewne - użyte przez niego słowo »wizualizacja« ma szansę zostać słowem roku!”.

Zebrały: Magdalena Wosińska, Joanna Jałowiec, Paulina Piotrowska

2. Reserved odrobiło lekcję z komunikacji kryzysowej?

Mariusz Szczygieł na profilu Projekt Prawda na Facebooku zwrócił uwagę na jeden z produktów Reserved. Jego zdaniem beżowa męska koszula z nowej kolekcji marki była podobna do tych noszonych przez członków nazistowskiej organizacji młodzieżowej. Tego samego dnia Reserved na swoim oficjalnym profilu na Facebooku opublikowało post z przeprosinami za niefortunny zdaniem części internautów projekt. Marka poinformowała również o wycofaniu produktu ze sprzedaży.

Jak napisał na swoim fanpage’u dziennikarz Michał Zaczyński, jego zdaniem wycofana koszula nie budzi skojarzeń z uniformem nazistów. „To klasyka mody militarnej, ze szczególnym uwzględnieniem tej w tropikach. Jednak jedna konkretna stylizacja może już to skojarzenie budzić” – zauważa. „Dlatego ja na miejscu Reserved, zwłaszcza teraz, kiedy ich wizerunek mocno jest nadwątlony, trzy razy bym się zastanowił, zanim cokolwiek wypuściłbym w świat. I to konkretne zdjęcie z lookbooka bym wycofał. W obecnych czasach, tj. wobec zagrożeń nacjonalizmem i w coraz to brunatniejącym nam świecie, trzeba dmuchać na zimne. I nie szarżować” – podkreślił natomiast na swoim blogu.

Olka Kaźmierczak, ekspert biznesu mody i założycielka kolektywu POP UP GRUPA, chwali reakcję marki. „Reserved odrobiło lekcję z komunikacji kryzysowej, a ich reakcje na internetowe skandale są wzorowe – przepraszają, przyznają się do winy, obiecują poprawę” – ocenia. Jej zdaniem dobrym krokiem było to, że marka nie broniła krytykowanego produktu. „To nie była autorska praca projektanta mody, który ma swoją wizję i moda może być dla niego manifestem. Mówimy o produkcie marki sieciowej, jednym z kilkuset wzorów wypuszczanych na rynek co sezon z nastawieniem na komercyjny zysk” – tłumaczy Kaźmierczak.

Zebrała: Małgorzata Baran

3. Wpadka Tigera – sygnał alarmowy dla całej branży


 

Post marki Tiger Energy Drink wrzucony na jej konto na Instagramie 1 sierpnia wywołał lawinę komentarzy w internecie, mediach branżowych i ogólnopolskich. Producent napoju energetycznego i właściciel marki, firma Maspex, wpłacił na rzecz Powstańców 500 tys. złotych, rozwiązał umowę z agencją J. Walter Thompson Group Poland, obsługującą markę napoju w mediach społecznościowych, a także zdecydował o zamknięciu profili energetyku na Instagramie i Twitterze. Agencja z kolei poinformowała o zwolnieniu osób odpowiedzialnych za publikację.

Marlena Wilińska-Ciechońska, Account Manager z FIRST Public Relations o wpadce Tigera mówi bezpardonowo: „Ktoś pomylił odwagę i innowacyjność czy nawet kontrowersje z głupotą i brakiem klasy”. I dodaje: „To, co martwi, to celowość działań, na których oparto linię komunikacji. Kampania, choć obrazoburcza, była przemyślana i przygotowana, co stawia agencję i markę w jeszcze gorszym świetle”.

Urszula Podraza, partner strategiczny w Planet PR, początkowo podejrzewała, że działanie Tigera było celowe, jednak rozwój wypadków zweryfikował jej ocenę. „Bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że zawiniła rutyna, brak zdrowego rozsądku oraz wrażliwości i niewystarczający nadzór”.

Zebrały: Małgorzata Baran, Magdalena Blaśkiewicz, Paulina Piotrowska, opracowanie: Joanna Jałowiec

4. Nowe prawo prasowe. Czy PR-owcy będą walczyć z czasem?

12 grudnia 2017 roku wchodzi w życie nowelizacja prawa prasowego, podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jak pisaliśmy na PRoto, zmiana wprowadza kilka nowości.

Klara Banaszewska, dyrektor generalna Grayling Poland, zwraca uwagę, że określenie czasu autoryzacji może być wyzwaniem dla części osób, które udzielają wywiadów. „Mniejszym problemem będzie dla agencji PR, które pośredniczą w kontaktach klientów z mediami i w których szybkie tempo i krótkie deadline’y są standardem. Większym zaś – dla samych udzielających wypowiedzi, w szczególności jeśli reprezentują oni duże firmy, w których procedury akceptacji często sięgają osób decyzyjnych w centrali lub też działu prawnego czy compliance” – zauważa dyrektor generalna Grayling Poland.

Specjaliści od komunikacji nie sądzą jednak, by agencje musiały wprowadzić całodobowe dyżury z powodu nowelizacji prawa prasowego. Piotr Talarek z TBT i Wspólnicy zauważa: „Ustawodawca dopuszcza zastosowanie innych terminów autoryzacji. Mówi bowiem w art. 14a: »chyba że strony umówią się inaczej«. A zatem mamy otwartą furtkę dla procesu autoryzacji prowadzonej elastycznie, w warunkach »pokojowych«”.

Zebrali: Małgorzata Baran, Paulina Piotrowska i Maciej Przybylski

5. RODO: rewolucja czy ewolucja?


RODO (Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych) to rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej z 27 kwietnia 2016 roku. Weszło w życie w maju 2016 roku, a w krajach unijnych zacznie obowiązywać od 25 maja 2018 roku. Nowe prawo dotyczyć będzie wszystkich firm, które w ramach swojej działalności przetwarzają dane osobowe. To największa zmiana w przepisach dotyczących tej tematyki od dwudziestu lat.

Emilia Zakrzewska-Koszel, wiceprezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Public Relations

O rozporządzeniu bardzo często mówi się jako o rewolucji. I faktycznie, w wielu przypadkach zaskoczenie PR-owców w zakresie wymagań prawnych, jest duże. Dopiero w trakcie zapoznawania się z nowymi przepisami okazuje się, że część rozwiązań jest już dosyć znana – jak chociażby kwestia podstaw przetwarzania danych osobowych. Nowe przepisy wprowadzają pewne udogodnienia w postaci zniesienia obowiązku rejestracji baz danych zawierających kontakty medialne oraz rejestracji baz danych subskrybentów newsletterów.

Paweł Bylicki, CEO Public Dialog

Po wejściu RODO trzy kategorie administratorów oraz podmiotów przetwarzających dane będą musiały powoływać inspektorów ochrony danych. Aktywności agencji PR wykonywane na danych osobowych, takie jak: zbieranie, utrwalanie, przechowywanie, udostępnianie czy nawet usuwanie będzie podlegało pod nowe prawo, czyli krótko mówiąc, obejmie ono wszystkie agencje. RODO określiłbym raczej jako ewolucję, a nie rewolucję dla profesjonalnie działających podmiotów, na rynku PR, ponieważ część firm pracujących dla dużych korporacji ma już chociażby powołanego administratora bezpieczeństwa informacji tzw. ABI.

Zebrała: Joanna Jałowiec

Cykl:

X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin