Etyka dziennikarska

dodano: 
15.02.2007
komentarzy: 
18

Andrzej Bober na łamach Rzeczpospolitej pisze o problemach polskich dziennikarzy z przestrzeganiem zasad etyki zawodowej. „W szanujących się mediach, o czym wiedzą wszyscy dziennikarze, między redakcją a jej działem marketingu, PR czy reklamy, powinien wznosić się chiński mur. Dziennikarzowi nie wolno podejmować żadnych działań marketingowych, o reklamie nie wspominając. To jest elementarz, o czym wiele moich koleżanek i kolegów zapomina.” – pisze publicysta.
Wielu dziennikarzy zachowuje się nieetycznie biorąc udział w rekalmie, kuszą ich duże pieniądze, na telewizyjnej reklamie można zarobić 200 tys. i więcej. Janusz Weiss, Jolanta Pieńkowska, Martyna Wojciechowska to dziennikarze wymieniani przez Bobera, którzy chyba zapomnieli o „Kodeksie etyki dziennikarskiej SDP”. Bober pisze: „siedzę sobie przed telewizorem i zastanawiam się, czy dziennikarz Marcin Kydryński, bardziej cenił Ryszarda Kapuścińskiego (o którym mówił w TVN 24: »jest moim przewodnikiem, moim przyjacielem«), czy piwo Pilsner (reklama pół godziny później)?”
Angażowanie się dziennikarza w działalność PR-owską i reklamową powinno oznaczać koniec jego dziennikarskiej kariery. Sytuację dobrze podsumowuje wypowiedź Katarzyny Dowbor, umieszczona na końcu artykułu: „W głównym wydaniu »Wiadomości« podano, iż komisja etyki uznała mnie za osobę nieetyczną. Wie pan, jak ja się wtedy czułam? Przecież ludzie nie musieli wiedzieć, że miało to związek z moim udziałem w reklamie, tylko zapamiętali, że jestem osobą nieetyczną”.(ml)

Źródło:

Rzeczpospolita, Andrzej Bober, Drugi etat w reklamie, 15.02.07, s. 8
komentarzy:
18

Komentarze

(18)
Dodaj komentarz
21.02.2007
12:25:56
Były dziennikar...
(21.02.2007 12:25:56)
a wszystko to..." w krysztale pomyje" .Niektórzy, jak chociażby Ci wymienieni przez "a teraz" lubią się w nich popluskać.
21.02.2007
11:44:24
prowiec
(21.02.2007 11:44:24)
jedno jest pewne - albo Pr albo dziennikarstwo!! bo dwóch stronach stac się nie da, chyba że ktoś cierpi na schizofrenię. O czym my w ogóle rozmawiamy, czy jest jeszcze ktoś dla kogo w ogóle etyka w branży a nie hajs, ma znaczenie ? Ludzie...
20.02.2007
20:03:48
a teraz
(20.02.2007 20:03:48)
a teraz konkretne pytanie- dlaczego zapomnieli? (Janusz Weiss, Jolanta Pieńkowska, Martyna Wojciechowska to dziennikarze wymieniani przez Bobera, którzy chyba zapomnieli o „Kodeksie etyki dziennikarskiej SDP”)
19.02.2007
20:20:49
Były dziennikar...
(19.02.2007 20:20:49)
Spin-ko czy myślisz, że Pani Kinia R. się samooceni...szczerze wątpię..a robi to co robi...nieprawdaż, qrteczka! Dziennikarz winien być etyczny niejako z urzędu, chodzi tu bowiem o zasadę nie o jednostkę ot i cała filozofa. PRowiec zaś nie powinien w swych działaniach wykorzystywać nieetycznych dziennikarzy bo sam się wówczas zeszmaca, ot i cała tajemnica... można być bowiem etycznym badz nie i tyle... Bober pisze o tych co nie są. :)
19.02.2007
19:32:08
Spin-ka
(19.02.2007 19:32:08)
O nic. Tz. ani nie popieram, ani nie ganię żadnej grupy zawodowej. Raczej zachęcam do osobistej oceny własnej działalności. A dopiero potem innych.
19.02.2007
17:11:49
Okop.
(19.02.2007 17:11:49)
Spinko, wydaje mi się, że właśnie tak wygląda ta dyskusja: człowiek i jego wybory. Nie bardzo wiem, o co Ci chodzi.
19.02.2007
14:39:34
Spin-ka
(19.02.2007 14:39:34)
ciekawa dyskusja. Ale problem etyki trzeba najpierw rozważać na poziomie ludzkim. Bo idąc tropem MS to można odnieść wrażenie, że PR-owiec nie musi być etyczny, bo taki ma zawód, a dziennikarz uprawiający zawód zaufania społecznego to i owszem. Znam dziennikarzy, którzy są nieetyczni. I PR-owców, którzy zdają sobie sprawę, że uprawiają zawód, którzy także można zakwalifikować jako zaufania społecznego
18.02.2007
23:55:44
krell
(18.02.2007 23:55:44)
Ja również nie jestem Krollem. Ani byłym dziennikarzem. Howgh!
18.02.2007
21:21:25
Były dziennikar...
(18.02.2007 21:21:25)
Nie jestem Krellem ani też Krollem ;), jasność?
17.02.2007
17:29:20
<.>
(17.02.2007 17:29:20)
"Były dziennikarz..." trąci mi krellem
17.02.2007
14:45:49
Były dziennikar...
(17.02.2007 14:45:49)
do Okop: Popieram Twoje wywody w całe rozciągłości...Pan Marek S. popiera konformizm, naginactwo i sprzedawanie siebie... żenada i rozpacz... skąd się w ogóle biorą tacy ludzie w tej branży...to koszmar.
17.02.2007
11:11:15
Okop.
(17.02.2007 11:11:15)
No setnie się uśmiałem, czytając płody intelektualne Marka S. To dopiero Rozmywanie przez duże "R". Nie daj Boże jeszcze ktoś weźmie to na poważnie, dlatego do dzieła, panie kochany, i kitu młodym nie wciskaj, bo aż tak ciemni nie są: ad. 1 - Zgoda, ale dziennikarz dlatego jest dziennikarzem, że nie płaci mu się (w tym przypadku ogromnych zapewne) pieniędzy za reklamowanie produktu. Wyobraźmy sobie Monikę Olejnik w reklamie margaryny. Czy naprawdę można być aż tak ślepym?! ad. 2, panie kolego - O zazdrości mogłaby być mowa, gdyby autor tekstu napisał z oburzeniem explicite: dlaczego tylko niektórzy dziennikarze mogą uczestniczyć w reklamach piwa? A co z innymi dziennikarzami piwoszami. To rażąco niesprawiedliwe, rzecz jasna. To mieszanie pojęć, jak w całym Pańskim wywodzie zresztą. ad. 3, panie szanowny - Co ma piernik do wiatraka, się pytam. Jeśli już przywoływałbym jakieś skojarzenia to np. dotyczące służenia dwóm panom, którego na dłuższą metę pogodzić się nie da. Oczywiście, każdy ma wolny wybór. Niech nie oceniają tego kodeksy, tylko ludzie. Jak widać, oceniają. Można powiedzieć, że cóż, piwo to nie muzyka, więć o co w sumie chodzi. Ale piwo to też potencjalny sponsor muzyków, festiwali etc. Nie trzeba być Einsteinem, żeby wyczuć, że wkraczamy na śliski grunt. No chyba, że ktoś po chodniku porusza się w butach wysokogórskich - taki dylematów nie ma. Ale na piwo poszedłbym z kimś takim chyba tylko raz. Dalsza część Pańskiego wywodu nie zostanie skomentowana, bo jest to raczej dygresja nie na temat, w której mnoży Pan mylenie spraw, rozmywając je, ech, nawet dość nieumiejętnie. Jak na specjalistę, bo wnioskuję, że mydli Pan oczy od dość dawna. Generalnie, uważam, że dziennikarz zaradny potrafi zdobywać informacje i podawać z odpowiednimi przyprawami - a nie zarabiać na klasie i opinii. Bo klasa, panie tego, służy mu właśnie do tego, co wymieniłem na pierwszym miejscu. Postawię nawet tezę, że: zarabianie na klasie i opinii wyklucza dziennikarstwo, chyba że mówimy o dziennikarzu w stanie spoczynku. Wtedy proszę bardzo, nawet wódkę można reklamować!:-) Czuwaj, chłopie.
16.02.2007
18:08:49
MS
(16.02.2007 18:08:49)
Hmm. Patrząc w ten sposób możemy zacząć się zastanawiać, czy uprawiając zawód PR można w ogóle być etycznym. Będąc dziennikarzem uprawiamy zawód zaufania publicznego i POWINNIŚMY służyć społeczeństwu, które nasze teksty czytuje i na życie którego te teksty mogą mieć jakiś wpływ. Będąc osobą pracującą w public relations służymy firmie, na zlecenie której pracujemy. Czy np. będąc PR-owcem koncernu tytoniowego można w ogóle być etycznym? Nie sądzę. Przynajmiej z moją etyką nie byłoby to zgodne. Nasza etyka niestety musi być tu zatem okrojona pewnymi "widełkami".
16.02.2007
14:44:06
Marek S.
(16.02.2007 14:44:06)
Sztuczny problem. I służy do ukrycia totalnej degrengolady i mediów, i PR w zupełnie innych obszarach. Ale po kolei: 1. Można cenić Kapuścińskiego i Pilsnera. Jednocześnie. 2. Tekst to w dużej mierze efekt zazadrości tych ludzi mediow, którzy NIE potrafią dobrze sprzedać się w biznesie. Bądź - dodajmy uczciwie - NIE chcą. Podobnie jak jedni aktorzy grają w reklamach a inni nie - i z etyką nie ma to nic wspólnego. 3. Jeśli rekalmuję serek, szkolę prezesa i prowadzę imprezę dla klientów - to: a. zawsze na zelcenie Dyrektora PR tej firmy, b. nie mogę tego serka (ani prezesa) wnieść w teczce do studia, albo mówić o nim dobrze na antenie. Co ukrywamy pod tym "etycznym" oburzeniem: 1. Media dają skrajny popis nierzetelności w wielu dziedzinach, a cytowanie w TV publicznej w przeglądach prasy (czyli uwiarygodnienie) Super Expressu i Faktu - to jest NIE ETYCZNE. Akcje skrajnie debilne, wieloryby pod warszawą itd pokazywane jakby były informacjami? 2. Szereg mesydżów, MAP-ów, spinów, utrzymywanie na listach KOL-i profesorów kłamiących na życzenie przez agencje PR dla firm, które oszukują i okłamują klientów na potęgę - to jest NIE ETYCZNE. Straszenie chorobami, blokowanie polskiej insuliny, ratowanie gnijącego Constaru - a etyka gdzie? Więc czepianie się dziennikarzy zarabiających na WŁASNEJ, wypracowanej latami opinii i klasie - to rzecz zastępcza.
16.02.2007
12:25:29
ann
(16.02.2007 12:25:29)
nie jest problemem kwestia czy prezenter to dzienikarz, ale to, że ludzie pracujący w mediach zajmują się PR a co powiecie na Kingę Rusin, która rozkosznie wyznaje w programie "Magiel towarzyski" w tvn style, ze od lat pracuje w mediach i jednocześnie prowadzi agencję PR? pewnie nawet do głowy jej nie przyszło, że coś jest ne tak
15.02.2007
16:46:33
Alina Geniusz-S...
(15.02.2007 16:46:33)
Czy prezenter to dziennikarz? Martyna Wojciechowska, Katarzyna Dowbor... nazywanie prezenterów dziennikarzami jest naciągane. Nie każdy, kto pokazuje buzię w tv i zapowiada (reklamuje!) następny program czy partię programów to dziennikarz. To ludzie rozrywki itp. Co innego dziennikarz informacyjny, publicystyczny, ekonomiczny, branżowy, sledczy. Np. Kydryński. Czy to dziennikarz muzyczny, czy koneser, który na antenie radiowej opowaida o swych pasjach? inaczej - czy korzysta z przywilejów i praw nadanych przez Prawo Prasowe, czy w ogóle nie ma potrzeby do nich sięgać? Obstawiam to drugie, twierdząc jednocześnie, że dziennikarzem po prostu nie jest. Jakos mniej się obawiam, że Kydryński manipuluje mną, zalóżmy wciskając utwory artystów promowanych przez Pilsnera (jak utwor brzydki, płyty i tak nie kupię). Bardziej niebezpieczny wydaje się dziennikarz dyspozycyjny politycznie, albo uwikłany towarzysko, z czego wywikłac się jest trudnej, niż z jasnej i oczywistej reklamy serka.
15.02.2007
15:38:26
Rosa
(15.02.2007 15:38:26)
Zdecydowanie dziennikarz, który miał "romans" z reklamą powinien zmienić zawód.Dlaczego? Nie chcę mieć dylematów typu: Czy pani, która reklamowała ser gouda może w przypadku "afery serowej" / np. 1000 osób zatruło się serami gouda/ udzielić mi w dzienniku wiarygodnego komentarza. Zawsze będę ją posądzać o to, że albo za mało dostała pieniędzy za reklamę / w przypadku oskarżeń wobec sera gouda/ lub dostała wystarczająco dużo / by bagatelizować sprawę/.
15.02.2007
9:40:26
Były dziennikar...
(15.02.2007 9:40:26)
Pan Bober dowala towarzystwu wzajemnej adoracji i bardzo dobrze...należałoby obłożyć zawodową anathemą wszystkich tych pseudodziennikarzy i niby PRowców..przynoszą hańbę obydwu zawodom... tym gorzej jesli maja zana nazwisko...dają młodym adepoptom zawodu bardzo zły przykład.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin