James Bond, a może James „Brand”?

dodano: 
28.10.2015
komentarzy: 
0

Nie wyobrażamy sobie Jamesa Bonda bez Rolexa czy martini. BBC pyta jednak czy twórcy filmów nie zabrnęli za daleko z lokowaniem produktów. Wkrótce bowiem najsłynniejszy agent bardziej może być znany z  licencji... na reklamowanie.

Jest kilka momentów w filmach o Jamesie Bondzie, w których nawet najbardziej zagorzały fan skrzywi się, widząc oczywistą reklamę – zauważa Nicholas Barber, autor artykułu. Wystarczy przypomnieć scenę, w której Eva Green w „Casino Royal”  pyta Daniela Craiga o to, czy nosi zegarek marki Rolex. Lokowanie produktu to nierozłączny atrybut wszystkich serii z agentem 007. Jak czytamy w bbc.com., czasem Bond bardziej jednak przypomina  słup ogłoszeniowy, tyle że podany w „ekskluzywnej oprawie”. Czy podobnie będzie ze „Spectre”, który właśnie wchodzi do kin? Jak zwykle podczas promocji równie popularni co aktorzy są właśnie…sponsorzy – dodaje Barber.

Aston Martin i Land Rover zapewnią bohaterowi transport. Bond będzie dzwonił z komórki Sony i pił Heinekena. Już raz, podczas części „Skyfall”, widzowie nie mogli znieść, że agent zamienił słynne martini właśnie na piwo.

A może Bondowi lepiej byłoby bez lokowania produktu? Według Michaela Rossera, redaktora naczelnego Screen Magazine – nie. „Jeśli chce się robić taki film jak Bond, product palcement jest czymś nieodzownym tutaj. Nie można liczyć przecież na wielkoduszność marek” – dodaje przy tym. Rzeczywiście,  jak informuje portal, „Spectre” dysponuje dużym budżetem w wyskości ponad 300 mln euro (198 mln funtów), co czyni go najdroższym ze wszystkim serii o Bondzie. Rosser przyznaje przy tym, że woli oglądać Bonda z 30-sekundowymi wstawkami reklamowymi niż nie widzieć go wcale.

„Dobrze, by marki angażowały się w tego typu działania” – mówi z kolei Chris Sice, dyrektor Blended Republic: agencji, która doradza między innymi marce Johnnie Walker. I choć często za „udział” w produkcji potrafią zapłacić nawet 45 mln dolarów, to specjalista dodaje, że są to dobrze wydane pieniądze.  

„Czterdzieści pięć milionów brzmi dużo” -  mówi Sice - „ale Bond to obiekt globalny. Jeśli spojrzymy na to, że firma jednorazowo promuje się prawie we wszystkich krajach, to nie są to duże kwoty.  One płacą za to, by w dłużej perspektywie stać się markami premium”. (mw)

Źródło:

bbc. com, Does Bond's product placement go too far? Nicholas Barber, 01.10.2015
komentarzy:
0

Zobacz także...

Niedawno w kinach mogliśmy oglądać najnowszą cześć przygód Jamesa Bonda, zatytułowaną Spectre. Najnowsza odsłona losów agenta 007 jest nie tylko najdłuższą ze wszystkich produkcji, ale także najbardziej nasyconą lokowaniem produktu...

Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin