Nieetyczna samodzielność

dodano: 
23.08.2006
komentarzy: 
42

O pracownikach odchodzących z firm wraz ze swoimi klientami pisze w Życiu Warszawy Marcin Zwierzchowski. Dr Tomasz Dołęgowski z SGH ocenia, że „żadna branża w Polsce nie jest wolna od takich zjawisk”. Osąd ten potwierdza Jerzy Ciszewski: „w Polsce bardzo często zdarza się odchodzenie pracowników z dużych agencji, zakładanie własnych firm i przejmowanie obsługiwanych wcześniej klientów (...) Ostatnio pracownica jednej z agencji odchodziła tłumacząc, że jest zmęczona pracą w branży. Kilka dni później działała już na własny rachunek”.
„Ja oczywiście popieram ambicje ludzi i ich chęć usamodzielnienia się. Ale niech to robią na własne ryzyko i ze stanu »zero«, a nie kosztem byłego pracodawcy” - dodaje Ciszewski - „Niestety, w Polsce to zjawisko rozpowszechniło się też po części z powodu klientów. Oni czasami nie rozumieją, że pewne moralne braterstwo biznesowe obowiązuje obie strony: nie tylko agencję, ale i zleceniodawcę”. Zwierzchowski podkreśla, że „na rozwiniętych rynkach ktoś, kto ukradł klienta, jest w branży spalony. Bo jeśli raz był nieuczciwy, może mu się to częściej zdarzać”. „Kradzież własności firmy jest nie tylko nieetyczna, ale i nielegalna” - podsumowuje prof. Wojciech Gasparski, etyk biznesu z WSPiZ.

Źródło:

Życie Warszawy, Ukraść klienta firmie, czyli etyka w biznesie po polsku, Marcin Zwierzchowski, 23.08.06, s. 1
komentarzy:
42

Komentarze

(42)
Dodaj komentarz
28.08.2006
20:15:03
Spin-ka
(28.08.2006 20:15:03)
Drogi Krellu, zostawmy klasyków w ich grobach. A temat był rzeczywiście niezły, tylko życie idzie do przodu. Poczekajmy na kolejny "skandalik", który klasykom w głowach się nie mieścił, bo mój mały paluszek mówi mi, że ich nie zabraknie.
28.08.2006
13:27:15
krell
(28.08.2006 13:27:15)
skoro dla Ciebie to temat sezonu ogórkowego, to rzeczywiście dalsza dyskusja mija się z celem ps całe szczeście, że klasycy retoryki i erystyki nie podzielają Twojego upodobania do mieszania ad meritum z ad personam...bez komentarza
28.08.2006
12:13:51
lucy
(28.08.2006 12:13:51)
kiedy ten temat jest niezly!:) nawet w zyciu warszawy opublikowano czesc tych komentarzy... tak serio to rzeczywiscie chyba dalej nie zajdziemy. ale cieszy to ze dyskusja byla ciekawa i nie bylo zbytnio glupawych komentarzy
28.08.2006
11:52:53
Spin-ka
(28.08.2006 11:52:53)
Czasami ad personam pozostaje jak najbardziej ad meritum... Bo bez konkretnych ludzi i tego w jaki spoób postępują nie byloby problemów, które tutaj poruszamy. A tak swoją drogą... sezon ogorkówy już na ukończeniu, może więc znajdziemy inny temat?
28.08.2006
11:22:29
krell
(28.08.2006 11:22:29)
do real oczywiście, ja nic nie zrozumiałem, ale to chyba ad personam, a nie ad meritum, więc się nie zniżę... pozostaje mieć nadzieję, że nas jest więcej
27.08.2006
9:07:19
pyzia
(27.08.2006 9:07:19)
ano własnie.
26.08.2006
14:52:10
JPII
(26.08.2006 14:52:10)
o czym tutaj rozmawiac skoro najbardziej szacowne portale branżowe promuja osoby i firmy, o których jest ten artykuł.... http://www.proto.pl/5pytan P.S pozostaje tylko nadzieja że niewiedzieli.
24.08.2006
20:19:12
do Realistki
(24.08.2006 20:19:12)
piękna maniupulacja wypowiedziami poprzedników - CYMES.
24.08.2006
19:57:28
realistka
(24.08.2006 19:57:28)
Ja rozumiem, że każdy, kto ma na koncie odejście z agencji z jej klientem/klientami, bądź przejście do klienta na stanowisko piarowca, jakoś to sobie tłumaczy sam na swoje potrzeby - że tak naprawdę należało mu się, że to wszystko przez to że za mało zarabiał, że tak naprawdę klient jest w agencji głównie dzięki niemu itd. itp. Ok. Jest rzeczą ludzką usprawiedliwiac swoje nieuczciwe postępowanie, bo w przeciwnym razie cięzko jest samemu ze sobą wytrzymac. Ale obnosic się z tymi przekonaniami publicznie? Wmawiac ludziom że kradzież to tak naprawdę nie kradzież, bo złodziej był głodny? Agencja płaci pracownikowi za pracę wykonaną dla firmy. W godzinach pracy przygotowywana jest oferta dla klienta, z reguły kilka osób ją sprawdza, ktoś coś dołoży, ktoś coś doradzi. Klient godzi się na współpracę A: bo odpowiada mu ofera B: bo zna agencję i ma o niej pozytywna opinię C: bo odpowiada mu cena (nie koniecznie w tej kolejności). Nie jest to nigdy, lub bardzo rzadko zasługa jednej osoby. Potem jest okres poznawania klienta, wykonywania dla niego różnych zadań, uczenia się jego specyfiki, również na własnych błędach (za którego odpowiada agencja). To wszystko dzieje się w godzinach pracy, za te godziny płaci agencja. Za sam fakt, że pracownik jeździ do klienta, odbywa spotkania - poświęca mu czas i buduje tą cenną relację, która potem przydaje się przy "przejęciu" -PŁACI AGENCJA. Wyobrażam sobie że po dwóch latach obsługiwania firm, może się komuś wydawac, ze tak naprawdę to jest "jego" klient, nie agencji. Ale przecież nie natknął się na tego klienta spacerując po parku w czasie wolnym. Nie przyszedł do tej firmy z ulicy mówiąc - to ja, Jan Kowalski, zrobię wam PR. Pojawiał się argument, że firmy za mało płacą - czy to znaczy że nalezy je okraśc - samowolnie pobrac sobie resztę wynagrodzenia? Czy jak rzecz, którą kupimy jest naszym zdaniem zbyt droga, mamy sobie ukraśc coś na dokładkę - żeby sobie tą wartośc wyrównac? Ja rozumiem, że ludzie są tylko ludzmi i "każdy chce dorobic" a "biznes jest biznes". Taki jest świat. Ale nie oszukujmy wszystkich wokół i siebie samych przy okazji, że zabieranie klienta jest "w pewnym sensie uczciwe". Nie jest.
24.08.2006
14:38:56
N Do Pawla
(24.08.2006 14:38:56)
Napisałeś: "wg ciebie etyka w biznesie to frazesy" w odpowiedzi na zdanie: "To logiczny układ i jeśli jest uczciwie wypełniany przez wszystkie strony, nie ma w ogóle potrzeby napełniać gęb frazesami o etyce". To nic innego jak próba "wykręcania kota ogonem" czyli manipulacji czyjąś wypowiedzią. ETYKA TO NIE FRAZESY. Dla jasności powtórzę jeszcze raz: UCZCIWA wspolpraca SPRAWIA wg mnie, ZE NIE MA POTRZEBY MOWIENIA o etyce. A co do ałtsorsowania - dlaczego uważasz, że to nieprawda? W tej branży podstawowy surowiec do budowy produktów to wiedza. Wiedza jest własnością każdego PR-owca. Agencja, podobnie jak kancelarie prawne sprzedaje hurtowo czas swoich pracowników. Zarabia na tym i jest to Ok, dokad (wzorem np. krytykowanych za brak etyki amerykanskich firm sprzatajacych) nie bierze za jego prace 5x wiecej niż mu płaci. Tego dotyczy bardziej problem etyki niż potencjalnych relacji pracownik-klient. Ani pracownik ani klient nie są właśnością agencji. Inna sprawa, że rzeczywiście jeśli cały zespół pracuje nad strategią, a potem jedna osoba "podbiera" klienta realizując tę strategię, jest to kradzież własności intelektualnej. Ale to inna historia.
24.08.2006
13:17:52
real
(24.08.2006 13:17:52)
Pawle,rzeczywiście ja mam swoje a Ty swoje zdanie:) Nie zamierzam narzucac Ci swojego pogladu. Nazywanie wszyskich złodziejami =wszystkich,ktorzy "odeszli" z Klientem wydaje mi sie naduzyciem. nie znam ludzi,nie znam powodów- nie oskarzam. Zadam Ci jedno pytanie: dlaczego według Ciebie i dla jakich korzyści Klient dogaduje sie z Accountem??? Kumoterstwo to chyba slabe wytłumaczenie. Trudno zabronic ludziom nawiazywania kontaktów ze soba (nie jeden pracoownk "zlapał" dobre kontrakty dla firmy dzieki kreglom po godzinach ;-)??
24.08.2006
12:57:59
Paweł
(24.08.2006 12:57:59)
Real, masz swoje zdanie, ja swoje. Jesli obsługa klienta w agencji szwankuje, to wine za to, przynajmniej czesciowo, ponosi osoba wspolpracujaca z klientem. Czy myslisz, ze klient niezadowolony z obslugi w danej agencji przez dana osobe odejdzie wraz z nia? Nie sadze. Sytuacja patologiczna o ktorej mysle to taka, kiedy klient "dogaduje " sie z accountem i ida dalej wspolna droga. I nie chodzi mi o niezadowolenia klienta z agencji a zwykle kumoterstwo. Dlaczego tak protestujesz przed nazywaniem zlodzieji, zlodziejami? Mamy ich nazywac "mscicielami uciskanych pracownikow branzy pr"? N, wg ciebie etyka w biznesie to frazesy. To jaki jest twoj idealny model biznesu? Nie przyjmuje twojej argumentacji, ze jakoby pijrowiec na etacie ałtsorsuje swoje uslugi agencji. Dla mnie jest pracownikiem ze swoimi prawami i obowiazkami. Tylko tyle i az tyle. Sytuacja o ktorej piszesz, raczej zachodzi w sytuacji gdy agencja korzysta z pomocy freelancera. A i w tym przypadku odchodzenie z klientem jest ...... pzdr, p
24.08.2006
12:38:20
real
(24.08.2006 12:38:20)
podstawowe pytanie ktorego brakuje w tej jednostronnnej dyskusji to:DLACZEGO ODCHODZĄ??pozdawiam
24.08.2006
12:07:50
N
(24.08.2006 12:07:50)
Brawo. I o to właśnie chodzi. Dla klienta liczy się pewność i jakość serwisu, a nie cena. To rzadko czynnik decydujący. A pracownik? Upraszczając, można powiedzieć, że PR-owiec "ałtsorsuje" (:)) sprzedaż i marketing swoich usług. Agencja zapewnia mu biuro, dba o sprzedaż jego usług i udział w przetargach. Pobiera za to opłatę w postaci różnicy między stawką agencji, a wynagrodzeniem pracownika. Uczciwe i proste. To logiczny układ i jeśli jest uczciwie wypełniany przez wszystkie strony, nie ma w ogóle potrzeby napełniać gęb frazesami o etyce.
24.08.2006
11:56:34
real
(24.08.2006 11:56:34)
i jeszcze jedno: Liczy sie i etyka pracownika ale i etyka pracodawcy, nieprawdaż?
24.08.2006
11:33:09
do Pawła
(24.08.2006 11:33:09)
Zapewne bedzie trudno Ci w to uwierzyć ale bardzo dobrze:-) Miało sie natomaist okazję byc po obu stronach. Twoja wypwoiedź to po prostu manipulacja słowami,które padły w dyskusji. A logika wypwoiedzi pozrnie poprawna,tzn. jesli ziemia jest kulista to Ci na dole powinni spadać:-)) Nie ma chyba sensu dyskutować na forum, bo kazda odmienna opinia jest wrzucana do jedengo wora (tego ZŁEGO OCZYWIŚCIE),a PR-owcy od razu sa dzieleni na tych dobrych i tych złych. Na profesjonalnych i nie bedacych profesjonalistami. W koncu na zodzieji i anioły branży. Klient nie jest własnocią agencji- jakie to proste i prawdziwe. Mnie rowniez trudno było w to uwierzyc ale rynek nauczył mnie pokory. Kluczem do wszystkiego jest RZECZYWISCIE dobra obsługa Klienta (a nie wyłacznie upajnie sie kolejnym zleceniem na proto), uczciwe wynagradzanie swoich pracowników (a nie wyłacznie napychanie sobie kieszeni) i przestrzegania etyki oraz zasad dobrego tonu w swojej zagrodzie ( a nie tylko na zewnatrz agencji). Nigdy nie uwierzę w to,ze jesli obsluga i zaangażowanie agencji w projekt jest wzorowe to Klient ( ja akurat wierze w ich zdrowy rozsadek) odejdzie tylko dlatego,ze jest gdzie indziej jest taniej. Bo jeśli jedynie cena go interesuje to on nie chce kampanii PR a wyłacznie "paru notek" najtanszym kostzem. A to typ Klienta o ktorego akurat mnie sie nie chce walczyć...:-)pozdrawiam. Mający prawo do innego zdania REAL
24.08.2006
10:21:46
Pawel
(24.08.2006 10:21:46)
Rozumiem, że dla wszystkich szanownych panstwa (zarowno tych obslugujacych jak i obslugiwanych) tak glosno wychwalajacych zasade "biznes to nie piaskownica" i majacy gdzies etyke biznesowa, sprawa nabycia radyjka samochodowego w sklepie lub od "dresa" jest rownie oczywista jak zagadnienie na forum poruszane. Bo czyż nie lepiej kupić rzeczone radio za polowe ceny? A to, ze ktos (okradziony) straci, to gowno kogo obchodzi. Biznes to biznes, nie? Niech frajerzy zabieraja radia na noc z samochodow. Odchodzenie z klientem z agencji jest złodziejstwem i to tym z najgorszych. Pracownik agecji to osoba szczegolna. Obdarzona przez pracodawce duzym zaufaniem. Jesli panstwo tak bardzo cenicie swoj profesjonalizm otworzcie wlasna firme, wygrajcie przetarg. Po prostu zdobedzcie klienta uczciwie. Jesli kogos raza moje malo eleganckie slowa to trudno. Coz, jak widzi sie takie postawy przedstawicieli branzy wobec opisywanego w artykule problemu to czasami trzeba uzyc dosadnego jezyka. Tlumaczenie i przenoszenie ciezaru odpowiedzialnosci za takie zachowanie na okradane firmy jest totalnym nieporozumieniem. Real, mało ci placa?. To odejdz lub nie zgadzaj sie na takie warunki od poczatku. Inna sprawa, ze mozasz byc wiecej nie wart. Uczciwosc w naszej branzy to towar deficytowy. Niestety.
24.08.2006
9:50:19
Kom.
(24.08.2006 9:50:19)
Co do drugiego też.
24.08.2006
9:49:39
Komentujący
(24.08.2006 9:49:39)
Tak, forumowiczu, ale dyskusja na forum wybiega poza ten temat, jak zwykle zresztą. Co do Twojego pierwszego zdania - zgoda. Pozdrawiam
24.08.2006
9:30:09
do komentujacego
(24.08.2006 9:30:09)
jesli odszedles, zalozyles agencje, klient sie po pewnym czasie dowiedzial i przyszedl do ciebie to jak dla mnie jest to fair. ale jesli bedac w agencji ukladasz sie z klientem i odchodzisz zabierajac go to chyba przyznasz ze jest to niezbyt uczciwe. i o tym jest ten artykul.
24.08.2006
7:46:28
agent
(24.08.2006 7:46:28)
ukraść klienta to jeszcze nic. Ukraść agencję razem z klientami to dopiero coś:) Jakieś skojarzenia??
23.08.2006
19:16:05
Lukasz
(23.08.2006 19:16:05)
Kient nie jest własnością agencji. Ten artykuł to jakaś wielka pomyłka.
23.08.2006
17:58:56
Spin-ka
(23.08.2006 17:58:56)
A ja sobie myślę tak... Takie postępowanie nie bierze się z sufitu. Jak się napatrzono na różne przekręty (w agencjach, firmach itp), to co hamuje przed ich powielaniem? Przecież byznes to byznes, nie? I zawsze można dla swojego nietycznego postępowania znaleźć jakieś wytłumaczenie. A my jako PR-owcy jesteśmy przecież w tym doskonali. Nie tylko znajdując tłumaczenia dla innych, ale i dla samych siebie. Jednak jak widać w przyrodzie nic nie ginie... Kto kiedyś podkradł komuś klienta, nie będzie spał nigdy spokojnie widząc w każdej innej osobie samego siebie. Czyli "podkradacza".
23.08.2006
17:54:28
Komentujący
(23.08.2006 17:54:28)
Etyka biznesu? Moralność biznesu? A co to jest? Albo jest się etycznym albo nie. A na wolnym rynku idzie się tam gdzie taniej i lepiej - po co więc mieszać do tego moralność??? W biznesie religią jest gotówka, a kto uważa inaczej, ten szybko zmieni zdanie. Moralne braterstwo biznesowe jest ostatnią rzeczą, w jaką jestem w stanie uwierzyć, przyjrzawszy się akurat rynkowi w ogóle. BMW jest absolutnie obojętne, kto je używa, klientowi nie - i ta różnica dykwalifikuje porównanie. Jeśli odejdę z agencji i po jakimś czasie założę wasną, a były klient się dowie i sam zapuka do mnie - to jestem nieetyczny, jeśli przyjmę propozycję? Nie sądzę.
23.08.2006
17:10:52
real
(23.08.2006 17:10:52)
eh,krell -nic nie zrozumiałeś.
23.08.2006
16:43:02
krell
(23.08.2006 16:43:02)
i mam nadzieję, że jako ktoś, kto zatrudnia agencję, nie trafię ani na "Magdę", ani na X...bo wtedy będzie krótka piłka... pozdrawiam MIMO różnic WSZYSTKICH :) pax nobiscum :)
23.08.2006
16:34:34
krell
(23.08.2006 16:34:34)
współczuję Waszym klientom, nie Waszym szefom wynieść klienta to więcej, niż ukraść samochód, ale zdaje się, że w katalogu pojęć podstawowych branży naszej ukochanej nie ma już słowa "etyka", takie niemodne, prawda? lepiej być wilczkiem...ech, czasem ręce opadają...dzisiaj wynosicie klienta, jutro wyniesiecie coś klientowi (i nie mówię o plazmie wiszącej na recepcji)
23.08.2006
14:44:30
N
(23.08.2006 14:44:30)
No nie...jak można porównywać "wyniesienie klienta" do kradzieży auta?! "Wyniesienie klienta" to sytuacja, w której pracownik woli sprzedawać swoją pracę bezpośrednio firmie X zamiast za pośrednictwem "agencji". Klient NIE JEST własnością agencji. Można zarzucać komuś nieetyczne postępowanie, ale nazywać to "kradzieżą" to duże nadużycie. Nawet z zarzutem braku etyki wobec takich osób mogę zgodzić się tylko częściowo - w pewnym momencie oszukują swojego pracodawcę układając się z klientem. Fakt, to nieuczciwe. Ale jeśli klient rozpoczyna rozmowę na ten temat i proponuje większe wynagrodzenie? IMHO praca w agencji musi być uzasadniona (np. sprawniejsze niż samodzielne sprzedawanie mojego czasu pracy, uniezależnienie od humorów klienta, gotowa infrastruktura itp). Wtedy obroni się sama i nikt nie będzie nawet myślał o "wynoszeniu" klientów.
23.08.2006
14:39:25
JPII
(23.08.2006 14:39:25)
a co do mobbingowania i słabych zarobków to ja też nie rozumiem tego narzekania. Oczywiście że jedno i drugie jest niedopuszczalne i zawsze mialem gdzieś pseudo prezesów z kompleksami. Nie podejmowałem pracy lub wychodziłem gdy przestawało mi się podobac. Nie trzeba opluwac i rozgłaszac. Zdrowy rozsądek ludzi sam ich wyeliminuje. a jeśli komuś źle i nadal chodzi do takiej pracy to chyba jego problem czyż nie? To w końcu biznes.
23.08.2006
14:36:12
JPII
(23.08.2006 14:36:12)
Jestem zacietrzewiony bo to strasznie nie zgadza się z moim światopoglądem a po drugie spotkało mnie to kilka razy - byłem odpowiedzialny za pozyskanie Klienta, opracowanie strategii, wygrywałem duże przetargi by po pół roku, ktoś kto był przyuczany pełen świadomości własnej potęgi wszystko kradł i niszczył tym samym wizerunek całej branży. To dyskusja po co startowac w przetargu, przygotowywac się jesli można zjeść kolację z decydentem i mu zapłacić - łatwiej i efektywniej. Co do listy agencji wyzyskujących jestem jak najbardziej za. Problem w tym że jakies frustrat może skrzywdzić kogoś niewinnego bo słabe zarobki dla kazdego oznaczają coś innego no i zakres obowiazków P.S nigdy nie miałem i nie mam własnej agencji.
23.08.2006
14:23:38
do JPII
(23.08.2006 14:23:38)
coś Ty taki zacietrzewiony? To dyskusja. A mzoe zrobimy listę slabo płacących,nietycznych agencji w ktorych mobbinguje sie ludzi?
23.08.2006
14:22:02
real do lucy
(23.08.2006 14:22:02)
zgadzam sie. ale to zjawisko mozna zminimalizowac (bo chyba nie jest mzoliwe calkowite wykluczenie?) m.in dobrym wynagodzeniem a właściwie UCZCIWYM wobec swoich ludzi.
23.08.2006
14:18:10
JPII
(23.08.2006 14:18:10)
Ciekawe, kto się odważy pierwszy stworzyć liste takich osób. Ja znam przynajmniej dwie i moge podac nazwiska bo uważam że ludzi bez honoru w branży trzeba eliminować - zwłaszcza w takiej branży jak PR. Dziś ukradną pracodawcy Klienta... i ciekawe co zrobią jak jutro konkurencja ich Klienta zapłaci im 1000 zł więcej za strategiczne informacje...
23.08.2006
14:12:53
JPII
(23.08.2006 14:12:53)
Jest wielu ludzi, który za 500 zł więcej zrobią wszytko, to nie wina wynagrodzania tylko honoru. Podejmując pracę ktoś zgadza się na określone warunki - może ich nie przyjąć. Ja miałem wiele razy takie propozycje od Klientów - nawiasem za 1000 zł mniej też są w stanie zrobić wszystko i nigdy nie przyjąlem tych propozycji. A jak przestały mi się podobac warunki pracy zmieniłem firmę - nikogo nie kradnąc. Odrębną kwestią jest profesjonalizm agencji - w większości wypadków pozyskuje się Klienta i zatrudnia Accoutera, który robi dla niego wszystko za 1/3 wynagrodzenie. On sam ani Klient nie mają pojecia że za tym pisaniem informacji prasowych stoi cała machina specjalistów, kreacji itp - przeważnie nie stoi i w tym problem ale nadal nie upoważnia do okradania. Wiem że ile osób tyle rozumowań etycznych niemniej jeśli kolega sobie zapracuje na lepsze BMW to czy mogę mu je ukraść? Nawet jesli lepiej umiem prowadzić i będę częściej nim jeździł na myjnię?
23.08.2006
13:53:09
N
(23.08.2006 13:53:09)
Tez sadze, ze klucz to wynagrodzenie. Jesli pracownicy beda dobrze wynagradzani, zwyczajnie nie bedzie sie im oplacalo "wynosic klienta" dla uzyskania mniejszych lub porownywalnych przychodow i ryzykowac. Jesli natomiast beda dostawac grosze obslugujac klienta placacego za ich czas mase kasy - beda czuli sie z tym zle i moga pojawiac sie pomysly o pracy "na wlasnym". Moim zdaniem to nie problem etyki pracownika, ale głównie pracodawcy. Jesli chodzi o obrone agencji, wystarczy zawrzec np. z klientami umowe mowiaca o tym, ze zobowiazuje sie np. przez pol roku nie wspolpracowac po zerwaniu kontraktu z aktualnymi i bylymi pracownikami agencji zaangazowanymi w jego kampanie.
23.08.2006
13:35:40
lucy
(23.08.2006 13:35:40)
real, kazdy pracownik zawsze chce wiecej, a istnieje po prostu prog oplacalnosci prowadzenia firmy. natomiast w pelni sie zgadzam, ze trzeba odpowiednio placic i jest to podstawa.
23.08.2006
13:27:50
Y
(23.08.2006 13:27:50)
właśnie pewnie Magda i X zrobili to, odeszli z agencji i założyli swoją zabierając klientów. Jest to obrzydliwe!
23.08.2006
13:27:22
real
(23.08.2006 13:27:22)
prosta zasada w biznesie: daj ludziom tyle zarobic aby nie ryzykowali zalożenia wlasnego biznesu....to chyba ta druga strona medalu.
23.08.2006
13:00:32
lucy
(23.08.2006 13:00:32)
no wlasnie, nie piaskownica tylko nieetyczny biznes Magda i X, pewnie ze biznes to biznes ale naprawde sadzicie ze takie zachowanie jest zgodne z etyka? mysle ze zmienicie zdanie, jesli otworzycie wlasna agencje, bedzie sie rozwijala, przyjda klienci i pewnego pieknego dnia jeden z waszych pracownikow odejdzie z ktoryms z klientow... to bedzie bolalo. i tez zaczniecie walczyc o etyke w tym biznesie.
23.08.2006
12:52:35
X
(23.08.2006 12:52:35)
Pewnie że bzdura - jeśli osoba będzie mnie obslugiwała lepiej i taniej niz jej agencja, to wyieram ja - to biznes a nie piaskownica...
23.08.2006
12:18:03
~
(23.08.2006 12:18:03)
W tym tekście nie chodzi o to z kim może a z kim nie może współpracować klient, tylko o pracowników którzy w sposób nieuczciwy odchodzą z agencji razem ze swoimi klientami. No i jak by nie patrzeć C słusznie prawi.
23.08.2006
12:01:06
Magda
(23.08.2006 12:01:06)
Bzdura - Klint ma prawo podjac decyzje, czy chce pracowac z osobą, czy z agencją
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin