REKLAMA

Sebastian Hejnowski: nie zgłosimy się do Złotych Spinaczy

dodano: 
13.07.2017
komentarzy: 
0

PRoto.pl: Arthur Sadoun, od niedawna globalny szef Publicis, ogłosił podczas ostatniego Cannes Lions, że agencje zrzeszone w Grupie nie będą brały udziału w konkursach branżowych przez rok, a zaoszczędzone środki zostaną przeznaczone na rozwój nowej platformy do komunikacji wewnętrznej. Zacznijmy od spraw, które dotyczą Pana agencji bezpośrednio. Czy zakaz brania udziału w konkursach, zapowiedziany podczas Cannes Lions przez CEO Grupy Publicis, tyczy się też agencji PR-owych, a więc MSLGROUP?

Sebastian Hejnowski, CEO MSLGROUP CEE: Jak najbardziej. Z tym że nie jest to zakaz – my po prostu się wycofujemy z wszelkich form promocji przez jeden rok.

PRoto.pl: Czy oprócz konkursów ma coś Pan na myśli?

S.H.: Chodzi też o festiwale i innego typu spotkania branżowe.

PRoto.pl: Czy Państwa klienci nadal będą mogli zgłaszać stworzone przez MSLGROUP projekty do konkursów?

S.H.: Naturalnie. Zarządzenie CEO Publicis Groupe nie jest w żaden sposób skierowane przeciwko konkursom i festiwalom. To po prostu następstwo podjętej decyzji o oszczędnościach – zdecydowaliśmy się na nie akurat w tym obszarze, który kosztuje nas sporo pieniędzy. Te z kolei przeznaczamy na produkcję Marcela, nowej platformy opartej na sztucznej inteligencji.

PRoto.pl: Zanim się nią zajmiemy, zatrzymajmy się na chwilę przy konkursach. Wielu ludzi w branży traktuje je – oprócz szansy walki o nagrody – jako okazję do networkingu czy działań new business. Nie szkoda Panu, że pracownicy MSLGROUP nie będą mogli uczestniczyć w tego typu wydarzeniach?

S.H.: Szanuję decyzję zarządu Grupy Publicis i mam też nadzieję, że Marcel będzie tego wszystkiego wart. Dodam natomiast od siebie, że na przykład przez ostatnie lata na międzynarodowym festiwalu Cannes Lions nie spotkałem ani jednego kolegi z polskich agencji public relations. Jeżeli chodzi akurat o tę imprezę, widuję tam raczej członków innych firm zrzeszonych w Grupie Publicis, która wysyła tam kilkaset osób.

Czytaj więcej:
Młode lwy w konkursie Young Lions PR: relacja z Cannes

PRoto.pl: Czy informacja na temat planowanego wstrzymania się od udziału w konkursach została przekazana wcześniej pracownikom agencji należących do grupy Publicis?

S.H.: Została zakomunikowana na poziomie globalnym. Kilka dni wcześniej mieliśmy spotkanie zarządów firm należących do Grupy Publicis. Jadąc do Cannes, wiedziałem o planach CEO.

PRoto.pl: Czy MSLGROUP bierze pod uwagę ewentualne pomniejszenie liczby nowych klientów po rocznym wstrzymaniu się od udziału w konkursach?

S.H.: Nie wydaje mi się, żeby to się stało. Proszę pamiętać, że nasza decyzja nie zmienia całego układu agencji w Polsce – jej skutki mają trwać jedynie 12 miesięcy.

Jeśli już na coś to wpłynie, to raczej na oszczędności organizatorów. Myślę, że ma to szansę zmienić pozytywnie całą branżę, bo konkursy dzięki temu będą mogły się dostosować; staną się może dostępniejsze i tańsze w przyszłości.

PRoto.pl: Rozumiem więc, że i MSLGROUP, i Publicis Consultants nie będą zgłaszać swoich projektów do nadchodzących Złotych Spinaczy?

S.H.: Będziemy zachęcać naszych klientów do wzięcia udziału w Złotych Spinaczach, natomiast MSLGROUP i Publicis Consultants – nie zgłaszą swoich projektów.

PRoto.pl: Przechodząc do samego Marcela, chciałbym zapytać o obecną komunikację wewnętrzną MSLGROUP. Czy mógłby Pan powiedzieć coś o narzędziach, które Państwo wykorzystują w codziennej pracy?

S.H.: Mamy coś w rodzaju wcześniejszego wcielenia niedawno zapowiedzianego Marcela, choć nie jest oparte na sztucznej inteligencji – MIND. To platforma komunikacyjna, która otrzymała w zeszłym roku nagrodę SABRE w kategorii „PR Agency Employee Program” [ma umożliwiać dopasowywanie ekspertów wśród agencji MSLGROUP, tworzenie globalnej bazy danych, w której znalazłyby się case studies, oraz kreowanie poczucia wspólnoty w strukturach agencji – przyp. red.].

Korzystamy z niego na co dzień, na przykład w momentach zbierania inspiracji, referencji poszczególnych pracowników i przekazywania ich klientom czy pokazywania im najlepszych case’ów, jakie dotąd stworzyliśmy.

Słabością MINDA jest fakt, że jeśli ktoś niewłaściwie oznaczy wgrany przez siebie projekt – lub w ogóle go „nie wrzuci” – to bardzo trudno jest go potem znaleźć. Dla przykładu: jeśli szukam najlepszej pracy, jaką wykonaliśmy dla jakiegokolwiek producenta napojów gazowanych, włączam MIND. Oczywiście, jeśli w tagach program zauważy hasło „Coca-Cola”, nie będzie problemu, a ja zobaczę wszystkie związane z nim kampanie. Jeśli zależy mi jednak na znalezieniu case’ów powiązanych ogólnie z napojami gazowanymi i chciałbym zobaczyć przykład działań dla marki, która w Polsce nie jest zupełnie znana – wtedy MIND może mieć kłopot. Tutaj widać szansę dla sztucznej inteligencji.

Wszystkie nasze dyski są dzisiaj w chmurze obliczeniowej. Sztuczna inteligencja ma to do siebie, że potrafi przeanalizować zapisane tam dane i sama osądzi, czy są one powiązane z napojami gazowanymi. Nie trzeba polegać na pojedynczych osobach, które wgrywają materiały do systemu i je opisują.


Źródło: blog.mslgroup.com

PRoto.pl: Wobec tego Marcel, który chce wdrożyć Publicis, ma być MINDEM, tylko że wzbogaconym o algorytmy sztucznej inteligencji?

S.H.: Właściwie to będzie czymś zupełnie innym. Oprócz wspomnianych funkcji, ma też sam wyszukiwać najlepsze teamy kreatywne i właśnie to jest chyba największą obietnicą Marcela – dzięki niemu Publicis ma stać się platformą, która umożliwi kompletowanie multikulturowych zespołów ludzi z całego świata, a nie tylko jednego kraju.

Stwarza to okazję dla takich rynków jak Polska, których pracownicy będą mieli szansę zaistnieć przy większych projektach realizowanych w ramach Publicis. Mamy tutaj świetnych ludzi, lecz korzystamy z ich potencjału w 90 proc. wyłącznie dla rynku lokalnego, polskiego. Oczywiście, warszawskie biuro jest hubem na region Europy Środkowo-Wschodniej, ale właśnie tutaj najczęściej nasze możliwości międzynarodowej pracy się kończą.

Marcel ma umożliwić wychwycenie umiejętności każdego pracownika na podstawie analizy poszczególnych projektów.

PRoto.pl: Dobrze więc – aplikacja skompletuje dla mojej firmy zespół ludzi z całego świata. Jak będą ze sobą współpracować na odległość?

S.H.: Już teraz nasze zespoły w regionie Europy Środkowo-Wschodniej pracują wspólnie mimo tego, że przebywają w różnych miastach. Mamy kilka narzędzi, które mają nam ułatwiać pracę zdalną. Zlikwidowaliśmy niedawno na przykład telefony stacjonarne i oparliśmy wszystko na platformie Lync, która jest Skype’em dla biznesu i umożliwia wielokanałowe wideokonferencje. Bywa, że wirtualnie spotykają się trzy-cztery zespoły, które za pośrednictwem wideo wspólnie pracują nad jedną prezentacją. Oczywiście, dochodzi też do bezpośrednich spotkań, jednak ma to miejsce raczej na początku lub na końcu procesu.

PRoto.pl: Jak zespół MSLGROUP przyjął wiadomość o planach stworzenia Marcela? Niektórzy zagraniczni pracownicy agencji należących do Publicis wyrażali obawy, że Marcel może ich wręcz pozbawić części pracy. Komentatorzy z kolei pisali o lekkim chaosie komunikacyjnym.

S.H.: Rozumiem oczywiście potencjalne obawy pracowników większych rynków – podobnie jak z punktu widzenia Polski Marcel może być szansą na zaistnienie na rynku międzynarodowym, tak i dla zachodnich partnerów oznacza zwiększoną konkurencję. Biorąc jednak pod uwagę fakt stałego rozwoju Grupy Publicis, mówiłbym raczej o dalszym wzroście, ale przy mniejszych kosztach pracy.

Jeśli chodzi o odbiór w Polsce – zorganizowaliśmy spotkanie całego zespołu, na którym powiedzieliśmy, co wiemy do tej pory. Wewnętrznie nie mamy aż takiego głodu wiedzy, by znać wszystkie szczegóły już teraz. Wiemy, że program powstanie dopiero w czerwcu 2018 roku, a sami jego twórcy nie do końca wiedzą, jaki będzie efekt końcowy. Mamy nadzieję przetestować funkcjonalności Marcela za rok.

PRoto.pl: Jak Pana zdaniem będzie wyglądać przyszłość komunikacji wewnętrznej w agencjach? Czy platformy w stylu Marcela za kilka lat będą powszechnością w pracy kreatywnej?

S.H.: Jeżeli chodzi o Marcela, to już CEO Publicis zapowiedział, że będzie on w przyszłości wykorzystywany zarówno przez agencje należące do Grupy, jak i zewnętrznych podmiotów i freelancerów. Będziemy poszukiwali kreatywnych osób poza strukturami Publicis, by móc korzystać z ich wiedzy przy tworzeniu kampanii dla naszych klientów.

Jeśli chodzi o ogólnie pojętą komunikację wewnętrzną – na pewno wszystkie agencje biorą udział w wyścigu, którego stawką jest zwiększenie efektywności przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów, upraszczanie pracy i jej automatyzacja.

Oczywiście, w PR-ze czynnik ludzki jest absolutnie podstawowy i tak pozostanie – ważne są w końcu nie tylko relacje międzyludzkie, lecz także know-how poszczególnych pracowników – jeśli jednak mielibyśmy szansę upraszczać sobie codzienną pracę, to powinniśmy to robić maksymalnie. Na pewno będzie rosnąć rola różnych aplikacji, które wspomagają nas już teraz.

Dla przykładu – korzystamy z programu Owler, który jest źródłem wiedzy na temat branży PR na świecie. Na podstawie materiałów znalezionych w sieci tworzy kwestionariusze, które rozsyła do użytkowników na całym świecie, do naszych pracowników i konkurencji. Dzięki uzyskanym, oczywiście anonimowo, informacjom, mogę na przykład dowiedzieć się, co branża PR sądzi o swoich szefach. 90 proc. tego typu treści jest generowanych automatycznie.

Sebastian Hejnowski – CEO w MSLGROUP Poland i dyrektor operacyjny dla regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Członek zespołu zarządzającego Publicis Communications w Polsce. Absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Laureat PRotona 2013 w kategorii „Osoba/zespół w firmie PR-owskiej”.

Rozmawiał Maciej Przybylski

REKLAMA

X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin