Agencje o rankingu fee income za 2017 rok. Cz. 5

dodano: 
09.10.2018
komentarzy: 
0

Prezentujemy komentarze przedstawicieli agencji, które wzięły udział w rankingu fee income ZFPR-u. Zapytaliśmy o to, jakie czynniki miały wpływ na ich obecną pozycję w zestawieniu, jakie rynkowe trendy obserwują i czy ranking może być uznany za ich odzwierciedlenie, a także jak oceniają nowy sposób prezentacji wyników rankingu (podział na podmioty indywidualne i grupy kapitałowe).

Czytaj też:

Agencje o rankingu fee income za 2017 rok. Cz. 1

Agencje o rankingu fee income za 2017 rok. Cz. 2

Agencje o rankingu fee income za 2017 rok. Cz. 3

Agencje o rankingu fee income za 2017 rok. Cz. 4

Sebastian Stępak, dyrektor zarządzający MSL

MSL buduje swoją pozycję powoli i konsekwentnie. Do rozwoju firmy podchodzimy bardzo ostrożnie, stawiając zdecydowanie bardziej na dobór odpowiednich konsultantów do określonych zadań niż szybkie pompowanie zysku. Od kilkunastu lat nie zanotowaliśmy ujemnego wzrostu i taką sytuację zawdzięczamy zespołowi menedżerów, który jest z nami od lat i traktuje firmę jak swoją własną. Nasz tegoroczny wzrost to ponad milion złotych fee income, więc jest już zbliżony do wynagrodzenia, jakie pobierają od klientów ostatnie firmy w rankingu. Silnie rosną digital i public affairs, ale cały czas PR to lwia część przychodów MSL. Zdecydowanie zmniejszyła się liczba projektów z sieci – Polska jest w doskonałej kondycji ekonomicznej, a my, korzystając z tej sytuacji, w stu procentach postawiliśmy na wzrost organiczny. Znacznie częściej migrujemy rodzimych klientów do reszty sieci niż odwrotnie. Legitymując się fee income na poziomie czterech milionów euro, konsekwentnie zmniejszamy dystans do naszych kolegów z Niemiec i agencji reklamowych funkcjonujących w polskim oddziale grupy Publicis.

Klienci wciąż szukają jednej agencji, która będzie koordynować działania innych podmiotów w sferze komunikacyjnej, zapewniając odpowiednią jakość i precyzję wykonywanych usług. Walczymy o to, aby MSL coraz częściej był taką właśnie agencją. Mamy o wiele łatwiejsze zadanie, bo w trakcie wykonywania naszych obowiązków znacznie częściej mamy kontakt z zarządami i prezesami firm niż na przykład firmy reklamowe.

Ranking jest jedynie odzwierciedleniem sprawności biznesowej agencji w naszym kraju. Każdy w zestawieniu podąża za trendami i nie ma mowy o tym, aby jedna z agencji posiadała unikalne kompetencje, których nie dałoby się zbudować w innej.

Nowy sposób prezentacji wyników, z podziałem na grupy kapitałowe i podmioty indywidualne, to rozwiązanie prostego problemu związanego z kwestiami osobowości prawnej konkretnych firm, które kiedyś zupełnie nie miały znaczenia z perspektywy rynku – każdy otwierał 35 różnych spółek. Dzisiaj mamy do czynienia z trendem konsolidacji podmiotów. To oczywiste, w świetle kosztów ich prowadzenia, dlatego należało pochylić się nad problemem: skąd biorą się konkretne przychody i za jakie zadania płacą klienci. Nie można zapominać o tym, że ranking firm PR to również zestawienie podmiotów biznesowych, które winny rok do roku wykazywać wzrost. Oczywiście, skala naszych zadań i tego, czy są one związane z public relations, ewoluuje zgodnie z wymaganiami klientów. Dlatego coraz trudniej będzie wyodrębnić z nich „czysty PR” jak nazywają to puryści branży, zresztą od lat nieobecni w zestawieniu lub zupełnie przypadkowo w tym roku wykazujący znaczące spadki.  Nagły wybuch dyskusji w tej kwestii traktuję jako fantastyczny sygnał dla rankingu organizowanego przez ZFPR. Jest on niezwykle ważny z punktu widzenia branży i brany pod uwagę przez naszych klientów. Na pewno nie można zapominać o jednej kwestii – w każdym zestawieniu, jak w życiu, raz się wygrywa, raz przegrywa, raz cyfry są dodatnie, raz ujemne – ale to żaden powód do tego, aby kwestionować idee rywalizacji na tym polu, kultywowaną od wielu lat.

Czytaj także:

Ryszard Solski o rankingu fee income ZFPR-u

Dirk Aarts o rankingu fee income ZFPR-u

Odpowiedź Ryszarda Solskiego na komentarz Dirka Aartsa

Opinie Piotra Czarnowskiego i Rafała Czechowskiego o rankingach agencji PR

Wojciech Iwaniuk, szef agencji relacji inwestorskich InnerValue

Rok 2017 był dobrym rokiem dla polskiej gospodarki i dość udanym dla rynku kapitałowego pod względem liczby przeprowadzanych transakcji. Właśnie wsparcie komunikacji firm i instytucji aktywnych na rynku kapitałowym to nasz główny obszar działalności. W tym roku obserwujemy pogorszenie koniunktury, w szczególności w zakresie debiutów spółek na warszawskiej giełdzie, co negatywnie przekłada się na działalność firm doradzających przy ich wprowadzaniu. Częściową rekompensatą tego trendu jest coraz większa aktywność funduszy Venture Capital i Private Equity w zakresie inwestycji w innowacyjne firmy z nowej gospodarki. Takie spółki również potrzebują szeroko rozumianego wsparcia w komunikacji do mediów i inwestorów. Szansą na powrót popularności warszawskiej giełdy są Pracownicze Plany Kapitałowe. Ten duży program oszczędnościowo-inwestycyjny dla polskich pracowników z dużym prawdopodobieństwem rozpocznie działalność w 2019 roku.  W średnim terminie może się on przełożyć na większe zainteresowanie warszawską giełdą. Tak więc obecny rok to z naszej perspektywy okres stabilizacji biznesu z lekko negatywnymi trendami. Moment na przedefiniowanie niektórych usług i skuteczne poszerzenie spektrum obsługiwanych klientów.

Zebrała Małgorzata Baran

X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin