Marketing polityczny. Prognozy 2019

dodano: 
11.01.2019
komentarzy: 
0

2019 to rok podwójnych wyborów: do Parlamentu Europejskiego oraz Sejmu i Senatu, które będą wyznaczały tok i formę debaty politycznej w nadchodzących miesiącach. Eksperci przewidują, że czeka nas walka sprzecznych narracji i przedstawiania faktów w zupełnie różnym świetle. Warto będzie obserwować polityczny rebranding Zjednoczonej Prawicy, którego skuteczność będzie weryfikowana podczas marcowych wyborów – zwraca uwagę dr Wojciech K. Szalkiewicz. Dr Krystian Dudek przewiduje, że media społecznościowe odegrają większą rolę niż w minionej kampanii, a Szymon Sikorski czuje, że obecnie jesteśmy w okresie ciszy przed potężną burzą, która przyniesie zmiany polityczne i społeczne.

Dr Krystian Dudek, prezes Instytutu Publico

Rok 2019 będzie kluczowy dla ukształtowania się politycznego krajobrazu w Polsce na najbliższe lata.

Widząc, jak wysoka jest stawka i jak zaostrza się konkurencja na scenie politycznej, możemy być pewni, że emocji nie braknie. Tym bardziej, że partia rządząca, która wyniki wyborów samorządowych odebrała jako sygnał alarmowy, będzie robiła, co w jej mocy, by nie oddać władzy, a partie opozycyjne, którym na horyzoncie ukazała się szansa na zwycięstwo – są dodatkowo zmotywowane.

Bardzo ciekawie zapowiada się projekt Roberta Biedronia, który wydaje się prowadzony w sposób przemyślany i niesztampowy. Zapewne jego sukces może osłabić dotychczasową lewicę, która pomału zaczęła odżywać na gruncie zmęczenia wyborców obecnymi graczami.

Dużą niewiadomą jest inicjatywa Pawła Mikołajuwa – lepiej znanego jako Popek. Wielkim znakiem zapytania jest treść i forma jego przekazu, a także zdolność mobilizacji potencjalnego elektoratu młodej Polski. Kukiz'15 – obserwując ich aktywność, mam wrażenie, że fakt nieeksponowania się ponad miarę jest antidotum na ewentualne błędy mogące osłabić ich notowania.

Po głośnych perturbacjach Nowoczesnej, ta zawalczy, podobnie jak PSL, o przeżycie – PSL, broniąc się przed wchłonięciem przez PiS, a Nowoczesna przez swojego koalicjanta. Największym zagrożeniem dla PO wydają się z kolei jej własne błędy i złudzenie, że sukces jest już pewny. PiS musi natomiast pamiętać, że każda partia, która miała władzę, prędzej czy później ją traciła. Sprawy nie ułatwią standardowe bolączki władzy – roszczenia różnych środowisk czy jedna z najczęstszych przyczyn kryzysów politycznych – błędy własne (związane np. z polityką kadrową w różnych podmiotach, które obecnie prześwietlane są przez przeciwników na wskroś). Smaczku dodaje zapowiedź wkroczenia na scenę polityczną podmiotu o. Tadeusza Rydzyka. Może to być tylko jego próba wzmocnienia swojej pozycji w rozmowach z partią rządzącą, choć niewykluczone, że duchowny podejmie też bardziej zdecydowane ruchy.

Humorystycznie możemy dodać, że całość ubarwiać będzie były lider .Nowoczesnej, który – co możemy założyć w ciemno – jeśli będzie aktywny i nie skupi się na jakości swego przekazu, ufunduje nam kolejną porcję wpadek i gaf.

A zatem, co nas czeka? Będzie to rok tematów zastępczych, narzucania narracji i interpretacji faktów na różne sposoby. Nie raz będziemy mieli wrażenie, że nie wiemy, w jakim kraju żyjemy i kto mówi prawdę. A zwycięży ten, kto swoją narrację przedstawi skuteczniej. Z pewnością będzie to także rok polowań, poszukiwań haków i haczyków, tuszowania błędów i pudrowania rzeczywistości. Obserwować będziemy też zarządzanie komunikacją kryzysową, bo liczne roszczenia płacowe różnych środowisk będą wyzwaniem dla władz, by mimo wszystko pokazać ogólne zadowolenie z rządów.

Od strony instrumentów marketingowych – media społecznościowe odegrają większą rolę niż w samorządach, ponieważ o ile wyborcy kojarzą swojego wójta, burmistrza czy prezydenta choćby przez namacalne efekty ich prac w terenie, o tyle z parlamentarzystami raczej nie mają takiego kontaktu. Nie licząc znanych z telewizji i pierwszych stron gazet polityków – social media dla wielu będą okazją, by przybliżać wyborcom swoją codzienną pracę. A jak pokazują wyniki przeprowadzonego przeze mnie badania – tego politycy nie potrafią i nie wykorzystują.

Na pewno w trakcie wyborów europejskich i parlamentarnych będziemy mieli mniej lokalnego folkloru, bowiem scena samorządowa dawała pole do popisu „oryginałom”, którzy za wszelką cenę chcieli zaistnieć. W przypadku parlamentów europejskiego i krajowego gracze są poważniejsi, a partie bardziej ważą, kogo wystawiają do publicznej oceny. Dlatego też w tym roku partie myślące realnie o zwycięstwie będą chowały do drugiego szeregu polityków obciążających je wizerunkowo lub nieprzewidywalnych w swoich działaniach – i dotyczy to zarówno PiS-u, jak i PO.

Przed kluczową batalią polityczną trwa batalia o media – mówi się, że Polsat skręca delikatnie w prawo, Fratria kupuje Radio Zet, Radio Maryja może wyposażyć się we własną partię. W skrócie – w mediach także temperatura rośnie. Dla wyborcy – piszę, nieco ironicznie ujmując temat – będzie to rok pozornej dobroci, wylewnie okazywanej troski, obietnic i prześcigania się w tym, kto jest lepszym wujkiem. To wszystko do czasu wyborów prezydenckich w 2020 roku, po których, dzięki wydłużonej kadencji samorządowej, wszystko zastygnie na dłużej. Jest zatem o co walczyć.

Dr Wojciech K. Szalkiewicz, politolog i specjalista ds. komunikacji społecznej i marketingowej

Wyniki ubiegłorocznych wyborów samorządowych pokazały, że zarówno PiS, jak i „anty-PiS”, aby wygrać wybory do euro– i polskiego parlamentu w tym roku, muszą przedstawić wyborcom nowe propozycje i nowy wizerunek swoich ugrupowań.

Zjednoczona Prawica swój rebranding zaczęła już na początku grudnia konwencją „Praca dla Polski”. Jego twarzą został premier Mateusz Morawiecki, który sprawdził się w ostatniej kampanii samorządowej. Już zapowiedział zakończenie pisowskiej rewolucji, bo „gruntowny remont domu, jakim jest Polska, został przeprowadzony” i nowe otwarcie, obiecując Polakom względny spokój i zakończenie konfliktów wewnętrznych (z opozycją, mediami), jak i zewnętrznych (przede wszystkim z UE). Uwiarygodnieniu tej nowej odsłony „polityki miłości” ma służyć tradycyjne już przedwyborcze ukrycie Jarosława Kaczyńskiego oraz innych pisowskich jastrzębi, jak również ewentualna eliminacja z przestrzeni publicznej najmniej popularnych ministrów (z Beatą Szydło na czele) – w ramach kolejnej rekonstrukcji rządu, o której mówi się w politycznych kuluarach.

Jeżeli uda się zrealizować tę strategię i przyniesie ona wygraną w majowych eurowyborach, będzie z pewnością kontynuowana do jesieni – do najważniejszych w politycznym kalendarzu wyborów parlamentarnych. Jeżeli nie – PiS niewątpliwie postawi na radykalizację, zarówno w walce z opozycją i wspierającymi ją mediami, jak i w obszarze „korumpowania” wyborców nowymi programami socjalnymi.

Trudno natomiast prognozować działania „anty-PiS-u”, który od dłuższego czasu nie potrafi przejść do ofensywy i narzucić tonu debacie publicznej. Niewątpliwie sam proces jednoczenia tego obozu pod sztandarem Koalicji Obywatelskiej to za mało, aby przejąć władzę w kraju. A przykład Rafała Trzaskowskiego w Warszawie pokazał, że nowa, młoda twarz, dobry program i ciężka praca mogą być źródłem dużego sukcesu.

Szymon Sikorski, CEO Publicon

Stagnacja i znudzenie mogą być ciszą przed burzą. Jawi się całkiem ciekawe poruszenie na lewicy (utożsamiane z działalnością Roberta Biedronia), niebawem pojawi się nieco bardziej gospodarczo konserwatywna prawica. Wszak średnia wieku posłów i liderów PiS znacznie przekracza średnią krajową.

Zastanawiam się, czy podział lewica/prawica się utrzyma. Ta klasyczna dychotomia politologiczna już chyba nie do końca oddaje skalę realnych potrzeb, jakie mogą mieć wyborcy. Nowi europejscy i światowi liderzy pokazują nam inny podział demarkacyjny - skupiony wokół godności, otwartości, pozycji wobec nowoczesności. Klasyczna liberalna szkoła ekonomiczna została chyba definitywnie zamknięta w 2008 roku.

Nie jest to może prognoza, ale wierzę – jak w naturze, kiedy letni bezruch powietrza zwiastuje wielką burzę – że nadejdą radykalne zmiany. Polscy politycy nie mówią językiem (i potrzebami) wyborców, przez co stoimy w miejscu. Politycznie i społecznie.

Zebrał Maciej Przybylski

 

komentarzy:
0

Zobacz także...

Wzrośnie znaczenie analityki oraz personalizacji. Istotny będzie też rozwój automatyzacji i technologii takich jak AR czy VR – sądzą eksperci...

Wykorzystywanie nowych technologii, działania oparte o konkretne dane czy poszukiwanie wewnętrznych ambasadorów marki pracodawcy – m.in. o tym mówią ekspertki...

Specjalistki od budowania marki osobistej zaznaczają, że personal branding będzie się rozwijać, jeśli osoby zajmujące się nim zaczną przywiązywać większą wagę do przekazywania wartości niż do zdobywania popularności...

Korzystanie z usług „pań i panów PR-owców” jest na świecie od lat praktyką jak najbardziej normalną. Na świecie, ale nie u nas w kraju. Tu nad Wisłą, jest to jeszcze cały czas – jak widać – „szokujący proceder”...

„To będzie rok intelektualnego striptizu wszystkich naszych rządzących i opozycjonistów” – prognozuje ekspert Wiesław Gałązka...

W czasie weekendu majowego można było usłyszeć o sprawach Marii Szonert-Biniendy oraz Olgi Semeniuk. W związku z publikacjami na swoich profilach społecznościowych znalazły się w centrum uwagi mediów...

Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin