.

.

Reserved odrobiło lekcję z komunikacji kryzysowej?

dodano: 
20.04.2017
komentarzy: 
6

Kilka dni temu Mariusz Szczygieł na profilu Projekt Prawda na Facebooku zwrócił uwagę na jeden z produktów Reserved. Jego zdaniem beżowa męska koszula z nowej kolekcji marki była podobna do tych noszonych przez członków nazistowskiej organizacji młodzieżowej.

„Spójrzmy na tę koszulę. Przecież to »plagiat« zupełnie czegoś innego. Ewidentne nawiązanie do koszul Hitler-Jugend. Koszule, które wyglądają jak odpowiedź na brunatnienie naszych czasów. To właśnie powinno być uznane za skandaliczne” – napisał Szczygieł. Projekt oburzył również niektórych internatów. Zamieszczali więc negatywne komentarze na profilu marki i zachęcali do bojkotu firmy.

Tego samego dnia Reserved na swoim oficjalnym profilu na Facebooku opublikowało post z przeprosinami za niefortunny zdaniem części internautów projekt. Marka poinformowała również o wycofaniu produktu ze sprzedaży.

Rzecznik LPP w odpowiedzi na pytanie redakcji PRoto.pl o to, czy marka będzie w przyszłości sprawdzać projekty wprowadzane do sprzedaży pod kątem skojarzeń z mundurami, zwróciła uwagę na powszechny w modzie militarny trend. „Niemniej jednak wczorajsza sytuacja z pewnością, w jeszcze większym stopniu niż dotychczas, zwiększy naszą świadomość w tym zakresie” – powiedziała Marta Chlewicka.

Czy marka w tej sytuacji dobrze zareagowała?

Jak napisał na swoim fanpage’u dziennikarz Michał Zaczyński, jego zdaniem wycofana koszula nie budzi skojarzeń z uniformem nazistów. „To klasyka mody militarnej, ze szczególnym uwzględnieniem tej w tropikach. Jednak jedna konkretna stylizacja może już to skojarzenie budzić” – zauważa. „Dlatego ja na miejscu Reserved, zwłaszcza teraz, kiedy ich wizerunek mocno jest nadwątlony, trzy razy bym się zastanowił, zanim cokolwiek wypuściłbym w świat. I to konkretne zdjęcie z lookbooka bym wycofał. W obecnych czasach, tj. wobec zagrożeń nacjonalizmem i w coraz to brunatniejącym nam świecie, trzeba dmuchać na zimne. I nie szarżować” – podkreślił natomiast na swoim blogu. Podobnie sądzi Karolina Gadzimska (Karolina Gadzimska Strategic Communication), której zdaniem zawiniła stylizacja, a nie produkt. „Gdyby ten projekt został inaczej wystylizowany, to zapewniam, że negatywnych opinii byłoby zdecydowanie mniej” – zwraca uwagę specjalistka.

W opinii Zaczyńskiego reakcje w tym przypadku były jednak przesadzone. „Apokaliptyczne posty, przeskalowane emocje, darcie – nomen omen – szat. Wezwanie do bojkotu. Tysiące bezlitosnych wpisów, komentarzy i reakcji” – wylicza dziennikarz. I dodaje, że jego zdaniem marka na to nie zasługuje. „Zostawmy te pochodnie na inne, godniejsze takiej reakcji sprawy, bo w przyszłości nikt nie będzie chciał was (tj. nas) słuchać. Dlatego nie przesadzałbym. Ani z tym publicznym zawstydzaniem, ani z piętnowaniem, ani histerią, kiedy nie mamy ku temu naprawdę powodu” – podkreśla.

Zaczyński zauważa też, że Reserved przeprosiło – zamiast chować głowę w piasek „jak to miało w zwyczaju”. „Kaja się. Klęka. Co ma jeszcze zrobić? Obawiam się, że nic Was nie usatysfakcjonuje. Wy po prostu nie chcecie rozmawiać” – podsumowuje dziennikarz.

Olka Kaźmierczak, ekspert biznesu mody i założycielka kolektywu POP UP GRUPA, chwali reakcję marki. „Reserved odrobiło lekcję z komunikacji kryzysowej, a ich reakcje na internetowe skandale są wzorowe – przepraszają, przyznają się do winy, obiecują poprawę” – ocenia. Jej zdaniem dobrym krokiem było to, że marka nie broniła krytykowanego produktu. „To nie była autorska praca projektanta mody, który ma swoją wizję i moda może być dla niego manifestem. Mówimy o produkcie marki sieciowej, jednym z kilkuset wzorów wypuszczanych na rynek co sezon z nastawieniem na komercyjny zysk” – tłumaczy Kaźmierczak. I przytacza przykład Zary, która była oskarżana o sprzedawanie bluz przypominających pasiaki więźniów obozów koncentracyjnych. „Każdemu w takim tempie pracy może się zdarzyć wpadka, wystarczy przeprosić i dołożyć starań, by nie igrać w przyszłości z kliencką cierpliwością. Tym bardziej, że konsumenci jeszcze nigdy nie byli tak wrażliwi, jak dziś. A może byli, ale nie mieli internetu – narzędzia, dzięki któremu marki są pod stałą obserwacją swoich sympatyków i hejterów” – kontynuuje założycielka Akademii Fashion PR Talks.

W opinii Karoliny Gadzimskiej tak szybka reakcja na komentarze i opinie internautów jest ogólnie pozytywna, jednak dosyć skrajna. „Uważam, że przeprosiny za nietrafioną stylizację są wystarczające. Natychmiastowe wycofanie produktu świadczy o niepewności swojej pozycji w branży i podważaniu swoich kompetencji” – twierdzi specjalistka.

Małgorzata Baran

komentarzy:
6

Zobacz także...

Marta Chlewicka, rzeczniczka prasowa LPP, w rozmowie z PRoto.pl odniosła się do kampanii „#PolskiChłopak”, która spotkała się z krytyką internautów...

Najnowszą kampanią firma wpasowuje się w metodę angażowania odbiorców „po bandzie”. Komentujący dla PRoto.pl zwracają uwagę, że kolejna taka strategia może spowodować, że uodpornimy się na bezinteresowną pomoc drugiej osoby w internecie...

Dziewczyna, która z pomocą internautów chciała znaleźć chłopaka z Polski, to bohaterka kampanii firmy odzieżowej...

Komentarze

(6)
Dodaj komentarz
04.05.2017
10:04:56
Joanna_k
(04.05.2017 10:04:56)
Marka Reserved co chwila strzela sobie w kolano: najpierw z pseudozakochaną dziewczyną szukającą Wojtka, teraz to... Wpadka goni wpadkę, nie da się ukryć, że firma budzi coraz większy niesmak a internauci nie oszczędzają ich w komentarzach... myślę że za całokształt.
23.04.2017
13:55:13
Eliza
(23.04.2017 13:55:13)
Moim zdaniem produkt i stylizacja nawiązują do powiedzmy to wprost do nazizmu. Taki błąd popełniło już kilka innych dużych marek, w tym Zara przykład sprzed kilku dnia ostatnia spódnica z żabą PEPE (ten mem stał się szczególnie w USA symbolem mowy nienawiści) . Nie trzeba długo szukać, żeby znaleźć podobne „mundurki” w sieci. W tym przypadku, bo PROTO jest przecież forum branżowym, trzeba przyznać, że Reserved zareagowało na tę sprawę tak jak trzeba. Szczególnie jak zauważył Zaczyński przedtem różnie z tym bywało. Reserved przeprosiło, wycofało produkt , poinformowało jak w przyszłości zamierza unikać podobnych sytuacji.
23.04.2017
9:17:35
Łukasz P.
(23.04.2017 9:17:35)
Ogarnijcie się szanowni eksperci od dmuchania na zimne. Hitler Jugend było źle z uwagi na to, co mieli w głowach a nie przez kolor koszul. Udziela Wam się zbiorowa histeria.
21.04.2017
0:03:59
Do Monika
(21.04.2017 0:03:59)
Tak, w rzeczy samej wystarczy odwiedzić stronę p. Olki, zeby sie przekonać, ze o markach, dla ktorych pracowała nikt nie słyszał, ale moze taki był sens działań ekspertki, a po drugie, ze p. Olka nie ma zielonego pojęcia o PR, który myli jej sie z marketingiem i sprzedażą. Inna sprawa, ze PROTO powinno celniej dobierać ekspertów. To, ze ktoś twierdzi, ze nim jest, nie oznacza, ze jest nim rzeczywiście. Autopromocja to sztuka, sztuka marketingu.
20.04.2017
13:58:17
monika
(20.04.2017 13:58:17)
Panie Bolec - myślę, że wpisanie imienia i nazwiska w wyszukiwarkę nie jest dużym wysiłkiem. Po co ten jad?! Poza tym, czy zna Pan jakieś regulacje odnośnie tego, po jakim czasie można nazwać się ekspertem? Myślę, że nie lata, a jakość, efekty pracy i doświadczenie z różnymi markami modowymi bardziej się tu powinny liczyć. Pozdrawiam.
20.04.2017
13:27:55
Bolec
(20.04.2017 13:27:55)
Proszę o informację na temat Pani Olki Kazimierczak, która przedstawia się jako ekspert biznesu mody? Na jakiej podstawie Pani Kazimierczak przedstawia się jako ekspert? Dla kogo, dla jakich marek pracowała? Jak długo? Ile lat prowadziła wybraną / jedną z marek przemysłu odzieżowego? 2 lata, 3 lata, 5 lat, a może 10 lat?
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

Akceptuję regulamin