Blogerka Mama Ginekolog krytykowana za namawianie do wsparcia terapii medycyną alternatywną

dodano: 
07.09.2017
komentarzy: 
0

Nicole Sochacki-Wójcicka, lekarka prowadząca blog mamaginekolog.pl udostępniła na swojej stronie na Facebooku link do zbiórki pieniędzy dla kobiety chorej na raka prowadzonej w portalu siepomaga.pl. W poście napisała: „Pierwszy raz Was o coś takiego proszę – ale uważam to za znak – wczoraj byłam na konferencji o Nowotworach, dziś taka wiadomość. Przeczytajcie ten link – ja mam łzy w oczach”.

Źródło: facebook.com/mamaginekolog

W opisie zbiórki dla 34-letniej Joanny znalazła się informacja, że środki mają zostać przeznaczone na „niestandardowe leczenie w Meksyku, w CHIPSA Hospital”. Komentujący oraz m.in. administratorzy facebookowych stron poświęconych nauce szybko zwrócili uwagę na to, że wspomniana klinika oferuje leczenie tzw. terapią Gersona, polegającą m.in. na „lewatywach z kawy”, „wlewach witaminowych” i „diecie organicznej”. Jak pisano, terapia zalicza się do metod medycyny alternatywnej.

Pod wpisem pojawiły się negatywne opinie. Bardzo wiele osób uznało, że lekarka nie powinna promować tego rodzaju terapii oraz że w ten sposób podważyła swoje kompetencje i wiarygodność. Komentujący zwrócili uwagę na to, że powinna większą uwagę zwracać na to, co udostępnia i sprawdzać, co popiera – szczególnie jako lekarz oraz influencerka, a dla niektórych – autorytet. Byli i tacy, którzy chwalili kobietę za chęć pomocy i dziękowali za to, co robi.

Źródło: facebook.com/mamaginekolog

Po krytyce Mama Ginekolog usunęła wpis zachęcający do wsparcia tej zbiórki, później zamieściła natomiast wideo, w którym tłumaczyła się z udostępnienia wpisu oraz wspominała o intuicji pacjentów. Film również nie spotkał się z pozytywnym odbiorem internautów, więc – podobnie jak post dotyczący zbiórki pieniędzy – został usunięty.

Później blogerka zamieściła na Facebooku wpis, w którym wyjaśniła, że „poruszyła ją historia rodzinna” kobiety, na której leczenie zbierano fundusze oraz że „miała dobre intencje”. Dodała też, że nie wiedziała, na czym polega wspomniana terapia. „Nauczkę mam na całe życie. Był to pierwszy i ostatni raz jak zdecydowałam się tu pomóc w publicznej zbiórce” – napisała. Ten post również wywołał zróżnicowane reakcje – spora część osób wspominała o etyce lekarskiej i wypominała blogerce, że nie przyznała się do błędu, a jedynie tłumaczyła się dobrymi chęciami. W dyskusji pojawiły się także wspierające kobietę głosy, chwalące dobre zamiary.

Źródło: facebook.com/mamaginekolog

Dodała też komentarz do wpisu:

Źródło: facebook.com/mamaginekolog

W ostatnim zamieszczonym na Facebooku wpisie Mama Ginekolog poinformowała z kolei, że zawiesza prowadzenie strony w tym serwisie – „dla dobra własnego oraz swojej rodziny”.

Źródło: facebook.com/mamaginekolog

Jakiś czas temu opisywaliśmy inną kontrowersyjną zbiórkę na rzecz cierpiącego na groźną chorobę oczu Antosia, która – jak się okazało – była tylko sposobem na wyłudzenie pieniędzy. W tę akcję zaangażowali się Anna i Robert Lewandowscy, którzy przekazali na leczenie chłopca 100 tys. złotych. W przesłanym PRoto.pl oświadczeniu wyjaśnili, że zostali wprowadzeni w błąd oraz zapewnili, że odzyskali pieniądze i przekażą je na inny cel charytatywny. Zapowiedzieli też, że nie przestaną wspierać organizacji charytatywnych i osób potrzebujących.

Czytaj także: Eksperci o tym, jak reagować w przypadku kontrowersji w mediach społecznościowych

(mb)

X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin