.

.

Chłodnicki o politycznym PR w praktyce

dodano: 
11.05.2009
komentarzy: 
0

O tym, dlaczego agencje PR-owskie niechętnie chwalą się politycznymi klientami oraz, jak prowadzić działania z zakresu PR-u politycznego - na przykładzie współpracy z kandydatem do europarlamentu opowiada PRoto Marcin Chłodnicki z firmy Stabilis PR.

Redakcja: Jak doszło do nawiązania współpracy z kandydatem do europarlamentu i dlaczego zdecydowali się Państwo pracować dla politycznego klienta?

Marcin Chłodnicki: Jestem fascynatem public relations, ale też politologiem, zatem to była naturalna kolej rzeczy. Z politykami i ugrupowaniami politycznymi współpracowałem nim jeszcze powstała Stabilis PR. Praca dla sztabu Andrzeja Szejny jest efektem złożonej przez nas oferty i rekomendacji naszych klientów biznesowych.

Red.: Rzadko kiedy agencje PR-owskie decydują się przyznać do współpracy z politykami. Dlaczego – Pana zdaniem tak się dzieje? I, z drugiej strony, czemu Państwa agencja zdecydowała się o tym informować media?

MCh: Politycy często proszą, aby nie chwalić się informacją o współpracy w zakresie public relations. Prawdopodobnie żeby być o krok przed kontrkandydatami, a z drugiej strony agencje może też obawiają się politycznego zaszufladkowania szczególnie, jeśli na koncie mają współpracę tylko z jedną stroną sceny politycznej.

Ja nie sądzę natomiast, aby jakiekolwiek doświadczenie mogło być przeszkodą w dalszych staraniach o klientów. W naszym przypadku zdecydowaliśmy się poinformować o tym media, aby pochwalić się nowym i niecodziennym klientem. Liczymy tym samym na kolejne tego typu zlecenia. Jednocześnie w tym przypadku nie ma powodu, aby nie pochwalić się działaniami, które podejmiemy dla kandydata

Red.: Czy jest to pierwsze zlecenie polityczne, jakie otrzymała agencja Stabilis?

MCh: To jest już drugie nasze zlecenie związane z polityką, ale pierwsze od kandydata na eurodeputowanego. Podobne zlecenia, tą samą ekipą, z powodzeniem realizowaliśmy jeszcze przed powstaniem Stabilis PR.

Red.: Jakiego typu działania informacyjno - promocyjne wchodzą w zakres współpracy z posłem Szajną? Czy zajmą się Państwo także kreowanie wizerunku kandydata?

MCh: W ramach działań informacyjno - promocyjnych, które podejmiemy dla sztabu Andrzeja Szejny są konsultacje obejmujące opracowanie treści materiałów wyborczych, organizacja spotkań z wyborcami, debat politycznych z kontrkandydatami i innych eventów. Będziemy czuwać nad utrzymaniem i nawiązywaniem relacji z przedstawicielami lokalnych mediów. Ponadto zajmiemy się kontaktem z podmiotami świadczącymi usługi reklamowe.

Nasze zlecenie nie obejmuje kreowania wizerunku, tym bardziej, że jest to współpraca podjęta na czas kampanii, a ta potrwa raptem niecały miesiąc.

Red.: Ostatnio media krytykują polityków walczących o posadę eurodeputowanego za brak debaty merytorycznej. Czy Pana zdaniem rywalizacja faktycznie ogranicza się do walki na wizerunki i na „lans” – jak sugeruje tygodnik Wprost?

MCh: W wyborach europejskich obserwuję kilku kandydatów, którzy są liderami swoich list wyborczych. To prawda, że walka na "lans" stała się priorytetem dla sztabów. Uważam jednak, że najszybciej przychylność wyborców zdobędą ci kandydaci, którzy pokuszą się o kontakt osobisty z ludźmi, a nie tylko będą pokazywać się w mediach, mieć ładny uśmiech i nienagannie zawiązany krawat na plakacie wyborczym.

Rozmawiała Aleksandra Łuczak

komentarzy:
0
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

Akceptuję regulamin