„Rodzinne loty” marszałka Kuchcińskiego. Wizerunkowe turbulencje, ale bez twardego lądowania

dodano: 
30.07.2019
komentarzy: 
0

„Zachowanie marszałka Sejmu podważa wiarygodność jego partii jako mającej moralną wyższość nad poprzednikami” – pisał we wczorajszej Rzeczpospolitej Michał Szułdrzyński. Publicysta ocenił, że opisana kilka dni temu w mediach sprawa „rodzinnych lotów” marszałka sejmu Marka Kuchcińskiego może zaszkodzić Prawu i Sprawiedliwości – partii, która na hasłach o skromnej, niepazernej władzy stara się budować swój wizerunek w opozycji do poprzedniego rządu.

Szułdrzyński nie był w swoich ocenach odosobniony. Krytykę Kuchcińskiego, który latał rządowymi samolotami z członkami rodziny – naginając procedury bezpieczeństwa w związku z możliwym nadużywaniem statusu HEAD, z którego powinny korzystać wyłącznie najważniejsze osoby w państwie – można było przeczytać m.in. w Dzienniku Gazecie Prawnej czy Gazecie Wyborczej.

Ostatecznie, mimo że na początku historii słychać było głosy z PiS-u – m.in. Ryszarda Terleckiego – że marszałek Kuchciński żadnych pieniędzy oddawać nie powinien, w mediach pojawiły się potwierdzenia przelewów na konta organizacji charytatywnych. Skończyło się na 15 tys. zł, czyli równowartości 23 lotów, którą obliczono na podstawie kwoty ryczałtu, za jaką politycy latają liniami LOT. RMF FM podało nieoficjalnie, że wypłatę miał nakazać prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński.

Publicyści oceniali, że sprawa może być dla PiS kłopotem przed wyborami, choć zależy to od rozwoju sytuacji. Przewidywali jednak, że marszałek Kuchciński odczuje głównie wizerunkowe turbulencje, ale nie zaliczy twardego lądowania. Co na to eksperci od wizerunku?

Teflonowa powłoka Prawa i Sprawiedliwości

„Wpadka marszałka Kuchcińskiego raczej nie wpłynie na wizerunek PiS-u przed wyborami, chyba że dziennikarze lub opozycyjni politycy znajdą jeszcze jakieś jego »podróże« na koszt podatników” – komentuje dr Wojciech K. Szalkiewicz, politolog i ekspert ds. marketingu politycznego. W takim samym tonie wypowiadają się także dr Krystian Dudek, właściciel Instytutu Publico, i Szymon Sikorski, CEO agencji Publicon. „PiS-u nie osłabiły działki premiera, Srebrna, film Sekielskiego – raczej nie będzie to też »afera Kuchcińskiego«” – mówi PRoto.pl ten ostatni.

Specjaliści zwracają uwagę, że PiS nie zbagatelizował sprawy. Widać było schemat zarządzania kryzysowego, który dało się zaobserwować w czasie afery z nagrodami dla ministrów premier Beaty Szydło – zauważa dr Szalkiewicz.

„Podobnie jak wtedy, tak i teraz najpierw były »pazurki«, czyli mieliśmy do czynienia z »hucpą urządzaną przez polityków opozycji« (bo marszałek Kuchciński podróżował przecież służbowo, »w oficjalnych misjach«). Gdy sprawa nabrała rozgłosu – pojawiła się kwota 15 tysięcy złotych, którą marszałek Kuchciński »dobrowolnie« przekazał organizacjom charytatywnym. Dwa lata temu także pani premier Szydło musiała w końcu oddać przyznaną sobie »nagrodę za ciężką i uczciwą pracę« potrzebującym pomocy podopiecznym kościelnej organizacji charytatywnej” – wyjaśnia politolog. Zgadza się też z informacjami RMF FM, według których decyzję o oddawaniu pieniędzy musiał rzeczywiście podejmować sam prezes Kaczyński. „Tylko on może zmusić do takich działań najważniejsze osoby w państwie. A prezes wyczulony nie tyle na pazerność działaczy PiS-u, co na notowania partii w sondażach. Szczególnie przed wyborami” – komentuje.

Szymon Sikorski z Publiconu dodaje: „Widać, że Jarosław Kaczyński i PiS nie bagatelizują takich »drobnych form nadużycia«. Pamiętamy, że PO obaliły »ośmiorczniki«, a nie OFE. To małe rzeczy są groźne”.

Dr Dudek natomiast zwraca uwagę, że PiS-owi afera z „rodzinnymi lotami” nie zaszkodzi, bo ugrupowanie ma swoistą „teflonową osłonę”. „To partia, która przez działania prospołeczne ma bardzo dużą rezerwę wizerunkową i wobec której wyborcy są tolerancyjni. Wszystko zgodnie z zasadą »skoro rząd daje nam, a daje sporo, to takie sytuacje nie kłują tak w oczy«. A warto zaznaczyć, że PiS bardzo konsekwentnie i intensywnie komunikuje wyborcom troskę o nich, podkreślając, że to, co jest obiecywane, jest realizowane. Daje to, mówiąc w przenośni, tę teflonową powłokę” – opisuje ekspert z Instytutu Publico.

Dodaje też, że pomogło zaangażowanie się w sprawę kierownictwa PiS-u. Najwyraźniej oceniono, że sprawa związana z samym marszałkiem Sejmu zasługuje na to, by szef partii rządzącej zabrał głos. „Prezes jako lider zrobił w tej sytuacji to, co powinien: upomniał winowajcę i pokazał, że czuwa nad standardami, których jest gwarantem. Co by nie powiedzieć, Kaczyński kojarzy się wyborcom z osobą, która nie wykorzystuje władzy, by żyć w luksusie” – zauważa dr Dudek.

Komunikaty CIS to „chwilowy brak spójności”, po zaangażowaniu szefa PiS-u komunikacja będzie drobiazgowa

Gdy historia „rodzinnych przelotów” rozwijała się w mediach, można było też odnotować zamieszanie komunikacyjne ze strony Centrum Informacji Sejmu. Jego szef, Andrzej Grzegrzółka, osobiście uczestniczył w podawaniu kolejnych informacji. CIS stwierdził w oświadczeniu, że obecność dodatkowych osób w samolocie nie generuje dodatkowych kosztów, a wszelkie przeloty były związane z pełnieniem obowiązków służbowych. Potem jednak Grzegrzółka przekazał, że marszałek Kuchciński zdecydował się pokryć koszty transportu członków swojej rodziny. Następne było już opublikowanie potwierdzeń przelewów.


Źródło: twitter.com/AndrGrzegrzolka

Niespójności w komunikatach CIR-u oceniane są przez ekspertów różnie. „To nic więcej jak tylko przejaw niekompetencji. Publiczna tolerancja wobec nieumiejętności i braku profesjonalizmu komunikowania sektora publicznego jest jednak tak już wysoka, że przejdzie to niezauważone” – komentuje na przykład Szymon Sikorski. Dr Wojciech K. Szalkiewicz twierdzi natomiast, że dyrektor CIS musiał po prostu „przełknąć żabę” i zaprzeczać własnym informacjom, bo kierownictwo PiS-u zaangażowało się w sprawę, by ustrzec partię przed spadkiem poparcia.

Dr Krystian Dudek za to ocenia, że był to „chwilowy brak spójnej strategii komunikacji”. „Podstawowa zasada w komunikacji kryzysowej to mówienie jednym głosem, najlepiej ustami jednego rzecznika, co pozwala zachować spójność i uniknąć rozdźwięku czy chaosu. Zapewne po interwencji Kaczyńskiego komunikacja tego tematu będzie prowadzona z dbałością o szczegóły” – przewiduje szef Instytutu Publico.

Co działo się dalej? 30 lipca rano media podały, że prezes Kaczyński zwrócił się do ministra obrony narodowej i szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o zmianę przepisów dotyczących przelotów służbowych. „Chcemy, żeby w sytuacjach nieformalnych, gdy rodzina korzysta z przelotu, płacono cenę biletu rejsowego” – powiedział szef PiS-u, cytowany przez polsatnews.pl za PAP-em.

Kilka godzin później Michał Dworczyk, szef KPRM-u, przyznał, że znowelizowano rozporządzenie o przewozie członków władzy. Ich rodziny będą mogły z nimi podróżować nawet jeśli nie będą w oficjalnej delegacji, ale koszty będą leżały po ich stronie. Cena biletu będzie średnią wartością kosztu biletu na danej trasie – czytamy na polsatnews.pl.

Zebrali Angelika Kalinowska i Maciej Przybylski

Zdjęcie główne: Sejm RP [CC BY 2.0], via Wikimedia Commons

Źródło:

własne/ polsatnews.pl, Kaczyński: zwróciłem się o stworzenie przepisów regulujących loty służbowe, 30.07.2019/ polsatnews.pl, Dworczyk: zmieniono zarządzenie szefa KPRM, rodziny polityków zapłacą za loty rządowymi maszynami, 30.07.2019
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin