Związki o public relations

dodano: 
05.10.2004
komentarzy: 
0

Zapis audycji Marketing Mix (Radio PiN)

Prowadzący: W studiu witamy dzisiaj dwóch wiceprezesów, Pawła Trochimiuka, wiceprezesa Związku Firm Public Relations i Sławomira Pawlaka, wiceprezesa Polskiego Stowarzyszenia Public Relations. I Panowie, na początek pierwsze pytanie, które nasuwa się na pewno naszym słuchaczom. Czy polska branża PR jest tak duża, że muszą w niej działać dwie organizacje?
S. Pawlak: Ona jeszcze nie jest tak duża, ale na pewno dwie organizacje są niezbędne. Trzeba sobie jasno wyjaśnić, powiedzieć, że te dwie organizacje pokrywają zupełnie dwa odrębne jakby obszary działalności PR. Pierwsza organizacja, czyli Stowarzyszenie zrzesza osoby prywatne, natomiast organizacja pod nazwą Związek Firm Public Relations to jest forma prawna, związek pracodawców, zrzesza firmy. To jest podstawowa, główna różnica. Do samego Stowarzyszenia należą pracownicy agencji, czyli również należący do związku, ale również ludzie pracujący w firmach, czyli zajmujący się Public Relations w samym biznesie. Generalnie te firmy nie mogą należeć do Związku Public Relations, ale mają kontakt ze stowarzyszeniem i również mogą podnosić swoje kwalifikacje.
Prowadzący: Czyli można wysunąć tezę, że jeżeli branża będzie się rozwijała, tych firm i tych stowarzyszeń będzie coraz więcej, tak?
P. Trochimiuk: Niezupełnie, my akurat na dzień dzisiejszy w obecnej chwili pokrywamy 100 % zapotrzebowania rynku, to znaczy pokrywamy zapotrzebowanie stowarzyszenia się podmiotów gospodarczych, czyli związek jak również potrzebę stowarzyszania się osób prywatnych, osób fizycznych, czyli stowarzyszenie. Nie widzę potrzeby powstawania kolejnych.
Prowadzący: No dobrze, to teraz chciałbym troszeczkę naświetlić sytuację naszym słuchaczom. W tym roku pojawiło się sporo publikacji w polskich mediach na temat branży PR, na temat ludzi pracujących w PR. To są publikacje raczej niekorzystne dla branży. Mówimy tutaj o artykule w tygodniku „Polityka”, wcześniej w „Pulsie Businessu”, audycji w jednej, rozgłośni ogólnopolskiej, radiowej. No i przedstawia się tam ludzi PR jako wielkie stowarzyszenie propagandzistów, którzy działają często na granicy polskiego prawa. Panowie, no odpowiadacie za wizerunek tak naprawdę, czy nie potraficie skutecznie kreować własnego wizerunku?
P. Trochimiuk: A chyba w pewnym sensie coś takiego nastąpiło, rzeczywiście, że na naszą branżę spadło jakieś takie odium chyba tego, że niektórzy dziennikarze szukając nowych tematów poszukali takiej miękkiej części naszej branży, to znaczy tych właśnie nieuczciwych ludzi i nieuczciwych fachowców, którzy wykorzystują swoją wiedzę do robienia tak zwanego czarnego PR-u. I to rzeczywiście jest nasze bardzo miękkie miejsce, ponieważ do tej pory nie mieliśmy żadnego na to wpływu, mało tego, dopiero uczymy się, w jaki sposób wywierać wpływ na tych ludzi, którzy nam ten złą prasę, ten zły PR robią. Staramy się ich po pierwsze wskazywać, to znaczy staramy się przede wszystkim ich znaleźć we własnym gronie i wiedzieć, kto robi takie rzeczy, a kto tego nie robi. Kto jest profesjonalistą, kto tylko udaje profesjonalistę do celów, które szeroko, jak pan zauważył, media ostatnio opisywały. Dalej zobaczymy, będziemy starali się ich eliminować z własnego grona, będziemy starali się ich piętnować. Stąd karta dobrych praktyk.
Prowadzący: Ale wyobrażacie sobie sytuację, że wyrzucacie ze związku firmę, która działa sprzecznie z tym kodeksem..
P. Trochimiuk: Jak najbardziej.
Prowadzący: Takie sytuacje jeszcze nie miały miejsca?
P. Trochimiuk: Kodeks jest nowy, karta jest dla nas jeszcze nowa. Jak najbardziej wyobrażam sobie taką sytuację. Związek jest do tego przygotowany, mamy pod to odpowiednie struktury, mamy nawet struktury sądu koleżeńskiego, który w ramach ewentualnego takiego zarzutu padającego czy to z rynku czy od jednego z naszych członków byłby w stanie rozpatrzeć taki wniosek i usunąć bądź skierować wniosek do zarządu o usunięcie takiej firmy ze związku, jak najbardziej to sobie wyobrażam.
Prowadzący: Mamy jasną sytuację, tak naprawdę dziennikarze piszący o PR piszą o tych kilku czarnych owcach, które wybijają się w tym środowisku. A jak duże jest to zjawisko panie Sławku? Jak dużo jest tych czarnych owiec?
S. Pawlak: Myślę, że w każdym środowisku znajdują się takie owce. Branża Public Relations w Polsce to jest około 15 lat. Jeżeli się ta branża rozwija szybko, to wiadomo, że do branży przyczepiają się tak zwani cwaniacy i właśnie czarne owce, które gdzieś tam na barkach całej struktury agencji, pracowników, profesjonalistów, próbują zbić majątek nie tylko finansowy, ale również w jakiś sposób ekonomiczny podszywając się pod profesjonalistów. W związku z tym wiadomo, że oni się znajdują, natomiast do naszej roli jest ich eliminowanie i myślę, że tak naprawdę to nie jest…
Prowadzący: A jak w ogóle dużo jest w Polsce PR-owców? Jak to jest, gdy na przykład w porównaniu z ludźmi reklamy, czy to jest margines tak naprawdę? Czy tych PR-owców możemy liczyć w dziesiątkach tysięcy.
S. Pawlak: Myślę, że tak naprawdę profesjonalistów z tego rynku to jest na poziomie nie wiem około tysiąca, może około tysiąca pięciuset w Polsce.
P. Trochimiuk: Tak, dokładnie zgadzam się z tym, aczkolwiek jako związek postaramy się dać taką odpowiedź w listopadzie. Związek obecnie zlecił profesjonalne badania wyspecjalizowanej firmie badania rynku PR. Jedną z odpowiedzi będzie ile ich tak naprawdę jest.
Prowadzący: Mówimy o ludzich, natomiast ile jest zrzeszonych związków?
P. Trochimiuk: W tej chwili są 22 firmy, są to w 100% agencje Public Relations. W rankingach Można je znaleźć na pierwszych miejscach rankingów agencji PR. Prowadzący: Ale pomniejszych agencji jest cała masa, to z całą pewnością. Ale wróćmy do podstaw, gdyby panowie mogli wyjaśnić naszym słuchaczom kto to jest PR-owiec i tak naprawdę jakie jest jego miejsce w strukturze firmy, czym on się zajmuje, czy on jest doradcą prezesa, czy on ma faktycznie odpowiadać za wizerunek firmy? Jak to w ogóle wygląda w polskiej praktyce?
S. Pawlak: Ja bym tutaj się powołał na taki znany fragment księgi hebrajczyków, gdzie jest powiedziane, że wszystkim co czynić masz dobrze czyń dobrze. Ja myślę, że to jest taka definicja PR-owca. To są ci, którzy co próbują działać dobrze, czy dla firm, czy dla organizacji na rynku. W związku z tym, mówienie o tym, że jeżeli się znajdują czarne owce, to jakby nie mieszczą się również w tej strukturze czy opisu definicji i zawartej chociażby w biblii.
P. Trochimiuk: Dla nas PR-owiec jest wysoko specjalizowanym fachowcem, zajmującym się szeroko rozumianą komunikacją pomiędzy nie tylko ludźmi, ale pomiędzy korporacjami, czyli pomiędzy różnymi bardzo środowiskami. PR-owiec to jest człowiek, który musi mieć ogromną dozę kreatywności i wiedzy przede wszystkim szeroko rozumianego rynku, w którym działa jego klient, bądź działa jego spółka jego firma, jego klientów, jego podwykonawców. Tak naprawdę całe otoczenie piarowiec musi znać, podkreślam dobry PR-owiec musi znać, kiepski PR-owiec- no cóż wystarczy, że zna prezesa, i wtedy mamy do czynienia właśnie z tzw. PR-owcem, który psuje nam wizerunek.
Prowadzący: Kto to jest propagandzista w takim razie według pana?
P. Trochimiuk: Po pierwsze PR-owiec zawsze działa dla dobrej sprawy, a propagandzista nie zawsze. Po drugie PR-owiec ma bardzo jasno określony kodeks etyki, którym się posługuje i dobrze wie, których narzędzi i których elementów można mu użyć i nigdy nie skłamie. Przynajmniej dobry PR-owiec nie może nigdy kłamać, propagandzista nie zawsze.
Prowadzący: W studiu wciąż gościmy Pawła Trochmiuka wiceprezesa Związku Firm Public Relations i Sławka Pawlaka wiceprezesa Polskiego Stowarzyszenia Public Relations. Panowie, niedawno rozpoczęła się nowa akcja w polskim PR „Akcja Czyste Informacje”. Inicjatorem tej akcji jest ZFPR. Gdyby Pan, Panie Pawle, mógł przybliżyć naszym słuchaczom, na czym to polega.
P. Trochimiuk: Cała akcja zainicjowana przez Związek ma swoje podłoże w dyrektywach Unii Europejskiej. Polega ona na tym, iż jedna z dyrektyw Unii Europejskiej, która dopiero ma wejść w życie ze styczniem przyszłego roku mówi, iż pisanie artykułów na zamówienie przez dziennikarzy zatrudnionych w różnego rodzaju redakcjach tzw. przez dziennikarzy advertoriali, jest niezgodne z prawem. Jest wprowadzaniem czytelnika, słuchacza, telewidza w błąd. Ma to swoje podłoże w wykupywaniu najczęściej powierzchni reklamowych najczęściej w danych redakcjach. I redakcje w ramach, nazwijmy to „bonusów”, „bliskiej współpracy”, dają takiemu klientowi dodatkowe materiały czysto redakcyjne, odredakcyjne bez żadnego oznakowania, że jest to wprost promocja bądź reklama. I pod materiałami bardzo często podpisują się zatrudnieni dziennikarze w redakcji, co wprost wprowadza czytelnika w błąd, gdyż czytelnik uznaje to jako niezależny materiał, nazwijmy to redakcyjny. A tak naprawdę, jest to nic innego, jak tylko reklama napisana ręką redaktora.
Prowadzący: Czyli tak naprawdę jest to korupcja, która polskie prawo ściga?
P. Trochimiuk: To chyba jeszcze nie jest korupcja. Dlatego, że nikt tak naprawdę w sposób bezpośredni za te materiały nie przyjmuje wynagrodzenia. Jest to, tak jak powiedziałem, pewnego rodzaju sposób pośredni.
Prowadzący: Czyli jest to korupcja „nie wprost”, można powiedzieć. Tak?
P. Trochimiuk: Tak
Prowadzący: Ale program nazywa się „Czyste Informacje”. Panowie uznajecie, że do tej pory te informacje nie zawsze są takie czyste. Czasami są przybrudzone. Tak? Jak duża jest to skala zjawiska? Można się spotkać tutaj właśnie z takimi opiniami, jak właśnie w artykule przytoczonym w „Polityce”, gdzie Andrzej Długosz właściciel jednej agencji PR – owskich mówi, że 9 na 10 informacji, które czyta w gazetach jest kreowanych na zamówienie. To przesada?
P. Trochimiuk: To jest niewątpliwie bardzo odważne stwierdzenie i chyba przesada. Chyba na pewno przesada. Ile informacji jest kreowanych? Nie potrafię powiedzieć, 10-15 %.
Prowadzący: Ale rozumiem, że badania, które prowadzi dla Związku SMGK RC, odrobinę mają to zjawisko naświetlić. Tak?
P. Trochimiuk: Chcielibyśmy wiedzieć nieco bardziej metodologicznie, ile tych informacji jest postrzeganych przez czytelników i przez odbiorców jak również przez fachowców, bo tutaj te badania są prowadzone na grupie fachowców, postrzegane jako informacje kreowane, jak Pan to nazwał. A więc, my to nazywamy informacje nieuczciwe, czyli informacje, które nie mają nic wspólnego z samodzielnym zdobyciem informacji przez dziennikarza i opublikowaniem jej zgodnie z jego wiedzą i dobrą wolą. Prowadzący: W program „czyste informacje” włączyło się również Polskie Stowarzyszenie PR. Czy Pan, Panie Sławku, wierzy w to, że informacje czyste są bardziej wartościowe niż te troszeczkę przybrudzone?
S. Pawlak: Każdy, kto czyta gazetę, słucha radia czy ogląda telewizję, ma prawo do czystej informacji. To czytelnik czy słuchacz ma prawo do własnej oceny tych wiadomości, czy z tych wiadomości, które otrzymał jego oceny wynikają w pozytywnym czy w negatywnym nastawieniu. To jest jego prawo i dlatego Polskie Stowarzyszenie włączyło się w tą akcję, ponieważ uważa, że to prawo powinno zostać zachowane.
Prowadzący: Z całą pewnością tak dla czytelnika czyste informacje są najbardziej potrzebne, ale być może dla dziennikarzy, dla wydawców, bardziej wartościowe są te informacje troszeczkę właśnie brudniejsze. Czyli te z drugiej ręki, może takie nie do końca pewne, sensacyjne.
S. Pawlak: Tutaj są dwie różne rzeczy; informacja sensacyjna, a brudna informacja. Ponieważ informacja sensacyjna to jest chleb dziennikarza. Dziennikarstwo z tego żyje: z sensacji, czy próby pokazania tej sensacji. Natomiast brudna informacja jest to po prostu fałszowanie rzeczywistości. I na to nie możemy się zgodzić.
Prowadzacy: Co może zmienić akcja czyste informacje? Czy Panowie liczycie na to, że prowadząc badania jakościowe i później przedstawiając ich wyniki, nie wiem w jaki sposób zamierzacie to uczynić, że dotrzecie do dziennikarzy i do wydawców, i że zmienicie ich podejście do wykonywanego zawodu? Że zmienicie podejście wydawców, ale zmienicie tez podejście PR – owców. Czy na to właśnie liczycie?
P. Trochimiuk: Tak, niewątpliwie na to liczymy. Również drugą grupą, bardzo ważną dla nas, którą chcielibyśmy uświadomić jak wyglądają realia, to są czytelnicy, odbiorcy informacji. Dlatego, że nie wierzymy, aby świadomy odbiorca informacji chciał być oszukiwany, aby chciał, aby manipulowano nim nieprawdziwymi, brudnymi informacjami. Nasza akcja nie jest akcją o charakterze śledczym, nasza akcja nie jest akcją o charakterze szeroko zakrojonej akcji policyjnej. Nie jesteśmy organizacją, która myśli, że będziemy kogoś łapać i karać. Będziemy chcieli przede wszystkim uświadamiać. Chcielibyśmy poinformować, uświadamiać, pokazać prawdziwą, czystą informację, jak ten rynek wygląda.
Prowadzący: No właśnie: jak ten rynek w Polsce wygląda? Czy on się różni od rynku Unii Europejskiej, w której już jesteśmy, czy różni się od rynku światowego? Krótko: czy nieetyczne zachowanie ludzi mediów to tylko polska domena?
P. Trochimiuk: Nie, nie tylko polska, na szczęście. Czulibyśmy się tutaj bardzo źle, gdyby to się okazało, że tylko u nas wyłącznie takie rzeczy się dzieją. Na pewno rynek mediów jest bardziej cywilizowany w Unii Europejskiej, niż u nas. Chociażby dla tego kawałka, o którym rozmawiamy teraz, chociażby o tym, że ta dyrektywa jeszcze nie obowiązuje u nas. U nas jeszcze jest chlebem powszednim, gdzie czytamy w różnego rodzaju gazetach, widzimy wyraźnie materiał nieoznaczony jako promocyjny. Jest to materiał o charakterze czysto reklamowym. Najczęściej jeszcze dodatkowo w tym numerze znajdziemy reklamę tego producenta, bądź tego klienta, bądź tej korporacji, o której jest materiał redakcyjny, tzw. redakcyjny. Naprawdę, osoba wiedząca, czego szukać w ogromnej ilości mediów znajdzie to, o czym rozmawiamy tutaj o tego typu przypadku. Natomiast, jeżeli chodzi o afery w świecie mediów, no cóż one są wszędzie, tam gdzie styka się świat polityki, gospodarki no i władzy, nie oszukujmy się władzy realizowanej poprzez media.
Prowadzący: Bardzo dziękuję za tą rozmowę, liczymy, że akcja „Czyste informacje” doprowadzi jednak do tego, że nasi czytelnicy i słuchacze będą otrzymywać tylko i wyłącznie czyste informacje. Sławomir Pawlak i Paweł Trochimiuk byli naszymi goścmi. Dziękuję bardzo. Żegnamy się i zapraszamy za tydzień.

Źródło:

Radio PiN, Marketing Mix, 05.10.04
komentarzy:
0
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin