Public relations start'upów - czyli mały także może (cz. 2)

dodano: 
23.11.2010
komentarzy: 
1

Pewnym paradoksem jest fakt, że partyzancki marketing w Internecie staje się jednym z bardziej skutecznych działań wchodzących w skład… public relations. Ale jednak – realizacja kampanii wzbudzających podziw, niebędących wprost reklamowym oddziaływaniem na użytkownika, lecz dawaniem mu wyboru, dostarczając powodu do (niejednokrotnie) zachwytu, okazuje się skutecznym i pożądanym działaniem wizerunkowym. Co więcej, niewymagającym wielkich budżetów.

Powtarzam uparcie tezę o tym, że gros kampanii wizerunkowych realizowanych w mediach elektronicznych (jak również wychodzących poza nie) nie wymaga sporych nakładów finansowych, gdyż doświadczenie pokazuje, że istotą i podstawą takich kampanii jest tak naprawdę pomysł. Kreatywność realizującej kampanię agencji stawiana jest znacznie wyżej niż potężny budżet przeznaczany na wielowątkowe inicjatywy reklamowe. Wszak to ideą łatwiej można porwać użytkowników niż jedynie nachalnym wciskaniem przekazu marketingowego. Z drugiej strony start’upy i mniejsze byty dysponujące niewielkimi możliwościami finansowego wspierania promocji i wizerunku chętnie wykorzystują rozwiązania niestandardowe, które są w stanie przysporzyć wiernych użytkowników. Wiele zależy tylko od kreatywności.

Bardzo istotne na etapie planowania kampanii komunikacyjnej start’upa jest jasne sprecyzowanie celów i oczekiwań, a następnie dobranie do nich narzędzi promocji i PR. Konieczne staje się wzięcie pod uwagę szerokiego spektrum dostępnych instrumentów i wybranie tych, które będą skuteczne nie tylko w swoich obszarach. Należy poszukiwać synergii między nimi. Synergia zresztą jest tu słowem kluczowym. Narzędzia public relations powinny pracować, wzajemnie się przenikając. Działalność w mediach jest podstawą i pożywką dla marketingu rekomendacji. Te same artykuły mogą być promowane w wyszukiwarkach narzędziami tzw. SEOPR. Z kolei wirusowe kampanie wymagają wsparcia medialnego oraz stymulowanego szumu poprzez buzzmarketing, liderów opinii, jak również prowadzenie interakcji z użytkownikami w social media oraz na wielu kanałach umożliwiających realizację dobrej komunikacji z rynkiem. Jednym słowem – nie wysoki budżet, ale zaangażowanie i szafowanie dostępnymi możliwościami, które tym bardziej powinny zaangażować społeczność konsumentów, dają podstawę skutecznym, lecz wcale niedrogim, przemyślanym kampaniom. Zaangażowanie i synergia.

Public relations w Internecie daje również możliwość budowania wizerunku produktów i usług, które pozornie wydają się być trudne do promocji. Coraz to nowe branże dochodzą do wniosku, że możliwości promocyjne nie są w żaden sposób ograniczane budżetowo, jeśli partneruje im agencja posiadająca zestaw narzędzi guerilla marketingu i pomysł. Przykładem są coraz powszechniejsze kampanie wydawnictw. Wydawnictwo Otwarte, promując w sieci wydany przez siebie kryminał, postawiło na niestandardową formę dotarcia do użytkowników. Celem kampanii PR było wsparcie premiery publikacji, promocja książki oraz dotarcie do potencjalnych czytelników poprzez działania zarówno  offline, jak i online. Zakładając specyfikę grupy docelowej, starano się dobierać narzędzia, które zainteresują potencjalnych czytelników oraz będą dostosowane do profilu psychologicznego czytelników kryminałów. Cele te osiągnięto poprzez wybór zróżnicowanych narzędzi w obrębie media relations, marketingu szeptanego oraz social media. Kampania z założenia miała opierać się na zabawie z czytelnikami. Case study tych działań dostępny jest tu

Błyskotliwa kampania nie tylko odniosła sukces, ale była szeroko komentowana w branży, co nakłoniło do promocji kolejnej książki, – „Klub Matek Swatek” Ewy Stec. Jak się okazało, potencjalne czytadło w Internecie nie tylko zyskało grono wiernych czytelniczek, ale i poprzez kampanię obudziło zainteresowanie telewizji TVN, która zrealizowała program z autorką. Efekt – wyprzedany nakład, choć budżet przeznaczony na promocję był mocno ograniczony i postawiono bardziej na świetny pomysł niż zasięg. Za pomysłem poszedł ów zasięg, tyle że generowany przez same użytkowniczki.

Utarło się, że promocja i public relations jest domeną firm i produktów, za którymi idą spore nakłady finansowe, a sukces często jest wypadkową wielu zmiennych, z których tylko jedną jest dobór stosowanych w kampanii narzędzi. Nic bardziej mylnego. Na rynku od pewnego czasu istnieje tak wiele możliwości promowania się z wykorzystaniem potencjału otoczenia, naturalnego zainteresowania użytkowników i ich chęci do wspierania produktu, który zyskuje ich zainteresowanie, że budżet często schodzi na drugi plan. Nie powiem, że nie jest istotny, ale nie musi być sumą tętniącą zerami. Ot, racjonalizm podejmowania decyzji promocyjnej z szaleństwem późniejszej realizacji i stosowanych narzędzi. Jakkolwiek paradoksalnie by to nie zabrzmiało.

komentarzy:
1

Komentarze

(1)
Dodaj komentarz
26.11.2010
18:38:09
Łukasz Z (GFA)
(26.11.2010 18:38:09)
Pomysł. Narzędzia tak wiele się nie zmieniają...
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin