.

....

Wywiad o... wizerunku Kościoła, z Ewą Kaczmarek z agencji Synertime

dodano: 
18.07.2013
komentarzy: 
0

PRoto.pl: Jaka jest dziś kondycja Kościoła? Możemy mówić o kryzysie?

Ewa Karczmarek, client service director w Synertime: O Kościół się nie martwię. Jego kondycja jest taka sama jak kondycja należących do niego ludzi. Zmienia się to w zależności od kraju, a nawet szerzej – kontynentu. Prognozuje się, że do 2050r. katolickie populacje wzrosną o 146 proc. w Afryce, 63 proc. w Azji, 42 proc. w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach oraz o 38 proc. w Ameryce Północnej. Jedynie w Europie możemy spodziewać się 6 proc. spadku. Jak widać, wzrost prognozowany jest w krajach, do których dopiero teraz dociera nasza europejska cywilizacja oraz wiara katolicka, która jest jej istotnym elementem. Oczywiście, w każdym z tych miejsc inna jest dzisiejsza kondycja wiernych i ich Kościoła. Różne są też wartości najważniejsze dla danej społeczności. Nie jestem pewna, czy żywiołowy katolik z Brazylii lub Zairu wytrwałby na tradycyjnej polskiej Mszy Świętej :-).

Niezależnie jednak od kraju czy kontynentu, środowiska katolickie łączy jednak jedno: zmieniająca się rzeczywistość społeczna i kulturowa rodzi pytania, na które Kościół (czyli ludzie) nie potrafi na razie odpowiedzieć.

PRoto.pl: Powodem są skandale i inne kontrowersje czy też brak wychodzenia naprzeciw wiernym, zmieniającej się rzeczywistości i zbyt skamieniała komunikacja? Jak bardzo w tej drugiej kwestii Kościół może pozwolić sobie na elastyczność bez jednoczesnej utraty wiarygodności?

E.K.: Pojawiające się skandale, szczególnie te związane z wykorzystywaniem seksualnym, pokazują jednoznacznie, że władze kościelne nie są przygotowane na otwartą komunikację. Skandaliczne są tłumaczenia w stylu „ksiądz to również człowiek”, częsta bierność władz kościelnych, nieudolne próby rozmywania winy oraz brak nieuchronnej i surowej kary.

Europejscy księża to często teoretycy, „specjaliści od zasad wiary” a coraz rzadziej praktycy, jej gorliwi wyznawcy. Byłoby dobrze, gdyby nie obnosili się ze swoimi świeckimi poglądami, stylem życia i cichą tolerancją dla popełniających „błędy” kolegów. Źle rozumiana „solidarność sutanny” przynosi Kościołowi największe i nieodwracalne szkody. Całe szczęście, rozumie to papież Franciszek, który zdecydował się ostatnio zaostrzyć kary w watykańskim kodeksie karnym. Mam nadzieję, że i on, i pozostali biskupi zdają sobie sprawę, że po tym geście wierni będą ich bacznie obserwować i oczekiwać szybkiego, jednoznacznego i surowego reagowania.

PRoto.pl: Gdzie sytuacja jest najpoważniejsza? I jak na tym tle wypada Polska?

E.K.: Najgorzej ma się katolik w Europie, bo Europa zmierza ku laicyzacji. Dowodem na to może być coraz bardziej liberalne ustawodawstwo dotyczące małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci w krajach takich jak Holandia, Szwecja, Hiszpania czy Dania. Tam, gdzie zmienia się podejście do rodziny, tam słabnie rola Kościoła jako autorytetu.

Kraj, w którym Kościół jest zagrożony to na przykład Irlandia. Dotąd katolicka i konserwatywna, po głośnej debacie publicznej, przyjęła nowe, zmierzające w kierunku liberalizacji prawo do aborcji. Zakłada ono m.in. zezwolenie na aborcję w przypadku, kiedy kobieta grozi popełnieniem samobójstwa. Tam lobby Kościoła okazało się niewystarczające.

Kościół w Polsce ma nadal silną pozycję. Nie doszło, i chyba długo nie dojdzie, do rozdziału państwa od Kościoła. Ale z kolei głośny ostatnio spór księdza Lemańskiego z arcybiskupem Hoserem pokazuje, że i w Polskim Kościele zaczyna się jakieś „pęknięcie”… Relacjonowany przez media konflikt obnażył wewnętrzny brak zgodności światopoglądowej, co musi budzić niepokój wiernych oraz pokazuje, że nawet hierarchowie kościelni nie są zgodni co do tego, jaki ma być Polski Kościół. Pokazuje, że nie są oni przygotowani ani na budowanie swojego wizerunku ani na zarządzanie kryzysem w mediach, skoro tak długo nie udało się „uspokoić” tematu. Po raz kolejny nie docenili siły i władzy mediów oraz znaczenia public relations.

PRoto.pl: Mówi się, że sytuację znacząco pogarsza postępująca tabloidyzacja mediów, swoisty „zmierzch dziennikarstwa”. Coś w tym jest czy mamy do czynienia ze zwykłym przerzucaniem się winą?

E.K.: Spadek wiarygodności i autorytetu Kościoła nie jest pochodną popularności prasy tabloidowej, a raczej efektem tego, że o swoich pozytywnych działaniach po prostu nie potrafi on skutecznie komunikować. Dlatego częściej można spotkać informacje o konfliktach i skandalach – bo to wzbudza emocje i „przebija się” w mediach samoistnie.

PRoto.pl: Wydaje się, że Kościół wie, że musi zmienić wizerunek. Ale czy wie, jak tego dokonać? Co stanowi największą trudność (z punktu widzenia komunikacji)?

E.K.: Na tym właśnie polega problem, że Polski Kościół „musi”, a nie „chce”. Od jednego z dziennikarzy usłyszałam kiedyś, że w Polsce łatwiej spotkać się z prezydentem niż z biskupem. To pokazuje zamknięcie i lęk przed koniecznością udzielania odpowiedzi.

PRoto.pl: Jak świeccy specjaliści, tacy jak zatrudniony w Watykanie Gregory Burke, mogą mu w tym pomóc? Burke, kiedy z nim rozmawialiśmy http://www.proto.pl/wywiady/info?itemId=117198), zachęcał do „grania w ataku”, odradzał defensywę.

E.K.: Gregory Burke to pierwszy w historii Watykanu zewnętrzny specjalista odpowiedzialny za komunikację. To wielki przełom i znak, że coś zaczyna się zmieniać również w tej kwestii. Kościół w Polsce ma trudność z akceptowaniem świeckich inicjatyw, nie potrafi się na nie otworzyć. Nie angażuje do komunikacji  zewnętrznych specjalistów i nie korzysta z ich kompetencji. Mam nadzieję, że dzięki nowemu rzecznikowi Watykanu już niedługo to się zmieni. Zewnętrzni, niezależni  specjaliści mogą spojrzeć na problemy Kościoła z dystansu i zaproponować skuteczne, sprawdzone działania.

PRoto.pl: Polscy eksperci ds. PR nawołują: zejdźcie z ambon, skróćcie dystans. Nowe media takie jak Twitter czy Facebook to umożliwią? Mimo to wciąż niewielu hierarchów czy duszpasterzy z nich korzysta. A przykład idzie z samej góry – ćwierkał Benedykt XVI, robi to też Papież Franciszek. Zmiany są nieuniknione? A może wszystko zależy od predyspozycji? Papież Franciszek posiada według Pani tę lekkość komunikacji?

E.K.: Jeśli Kościół chce docierać do ludzi młodych, powinien być tam gdzie oni. W czasach, kiedy niemal każdy młody Polak posiada konto na portalu społecznościowym, nikogo chyba nie dziwią powstające profile fanpage parafii, gdzie można dowiedzieć się o aktualnych inicjatywach i wydarzeniach. Twitter czy Facebook to idealne narzędzie do bliskiego kontaktu z parafianami oraz ewangelizacji. Poprzez wejście w te kanały komunikacyjne Kościół pokazuje, że nie boi się nowości i chce być blisko swoich wiernych. Popularyzują się też aplikacje na smartfony ułatwiające na przykład przygotowanie do spowiedzi. Ich powodzenie potwierdza, że tego właśnie oczekujemy.

I tutaj znowu mamy świetny przykład płynący z Watykanu: od początku swojego pontyfikatu papież Franciszek mówi do nas za pomocą Twittera, Facebooka a nawet specjalnego portalu Pope2You.net. Niedawno zapowiedział, że podczas rozpoczynających się za tydzień Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro w Brazylii będzie udzielał odpustów zupełnych na swoim Twitterze. Osoba, która będzie chciała uzyskać taki odpust musi spełnić szereg warunków. Powinna prawdziwie pokutować, przeżywać skruchę a wcześniej pójść do spowiedzi, przyjąć Komunię Świętą i pomodlić się w intencjach Ojca Świętego oraz uczestniczyć w ćwiczeniach duchowych trwających przynajmniej przez trzy dni.

Zmiany są nieuniknione i dobrze, że papież Franciszek pokazuje, że można, a nawet trzeba korzystać z mediów społecznościowych. Mam nadzieję, że księża w jeszcze większym stopniu zaczną go naśladować.

PRoto.pl: Zgadza się Pani z tym, że kwestią, nad którą Kościół szczególnie powinien popracować, jest język? Zarzuca się mu przemawianie ex cathedra… W jakich tematach najtrudniej go porzucić i dlaczego?

E.K.: Oczywiście, najtrudniej mówić o rzeczach ludzkich. To świetnie widać w Wielkim Poście i Adwencie, kiedy w kościołach odbywają się rekolekcje. Są parafie oblegane przez wiernych i są takie, w których wieje pustką. Na szczęście, coraz więcej jest tych pierwszych. Wydaje mi się, że proboszczowie dostrzegają, że zmierzch autorytetów dotyka również ich samych - nie wystarczy już sutanna aby być słuchanym. W czasach, kiedy rekolekcji można wysłuchać w Internecie, trzeba mówić o rzeczach ważnych dla słuchaczy, robić to w sposób dla nich zrozumiały i nawiązywać z nimi dwukierunkową komunikację. A to spore, wymagające ciągłego doskonalenia się wyzwanie. Dla każdego, nie tylko dla księży.

Rozmawiała: Edyta Skubisz

komentarzy:
0
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

Akceptuję regulamin