Podolski: o PR-owcach, pismakach, wzajemnej zajadłości i… paluszkach

dodano: 
28.02.2014
komentarzy: 
18

Czytam opinię i widzę zajadłość między PR-owcami a dziennikarzami. Ja byłem po jednej stronie, teraz jestem po drugiej i szanuję pracę jednych i drugich. Dzisiaj mogę powiedzieć, że niewiele informacji PR było przydatnych w mojej pracy jako dziennikarza. Były dla mnie często tylko tematem do napisania własnego tekstu. Wyższość PR-owców (że to oni wiedzą, czego dziennikarze potrzebują) jest aroganckim podejściem do tematu. Dzisiaj, pisząc teksty PR, mam większą skuteczność niż firmy tylko PR-owe. Dlaczego? Wiem, jak napisać tekst, by dziennikarz bez większych przeróbek chciał go opublikować. PR-owiec czy wynajęty copywriter nie ma biegłości pisania, której nabiera dziennikarz. I niestety teksty wychodzące z agencji PR są niezgrabne, kryptoreklamowe. Agencje PR nie dbają o interpunkcję, stawiają spację przed znakami interpunkcyjnymi itp. Oczywiście nie wszystkie, ale większość. Pamiętajmy, że nie każdy pisać może. Taka jest prawda.

Jako anegdotę opowiem pewne zdarzenie. Byłem konsultantem przy organizacji śniadania prasowego. Córka właściciela firmy, świeżo upieczony PR-owiec po stażu w jednej ze znanych agencji PR, uparła się by na stole stały paluszki. „One zajmują uwagę dziennikarzy”. Były inne ciekawsze rzeczy, które mogły zająć uwagę dziennikarzy - pyszne kanapki przygotowane przez topową restaurację. Kilka miesięcy później spotkałem się na rozmowie z PR-owcem w dużej firmie. Co miał na biurku i czym mnie poczęstował? Paluszkami! Byłem na kilku spotkaniach związanych z edukacją w komunikacji, budowaniem relacji z dziennikarzami. I ogarniał mnie śmiech, ponieważ ja byłem kiedyś po drugiej stronie. A wiecie, czego nie cierpiałem w kontaktach z PR-owcami? Telefonu z pytaniem, czy dostałem materiał, czy jest interesujący i kiedy go wykorzystam. Takich telefonów było czasami nawet kilka w ciągu dnia. Co robiłem z tymi tekstami? Nawet, jeśli były super - lądowały w koszu. Naruszały one moją wolność. Bo to ja i tylko ja decyduję, co i kiedy napiszę.

Dzisiaj jestem po drugiej stronie i błędów PR staram się nie popełniać, a relacje z dziennikarzami nawiązywać w taki sposób, w jaki sam chciałem, by były nawiązywane, gdy pracowałem w mediach. Nie uwierzycie, sprawdza się! I nie udowadniajmy sobie, czy PR-owiec może być dziennikarzem, a dziennikarz PR-owcem. Nie wszystko załatwi arkusz Excela, Facebook, czasami trzeba pogadać, tak jak to nasi ojcowie rozmawiali twarzą w twarz. A i jeszcze jedno. Dziennikarze są inteligentni i nie da się nimi manewrować technikami z podręcznika. Jeśli się daje,to nie są to dziennikarze, tylko pismacy lub zaczerniacze stron.

Juliusz Podolski, exPress Dziennikarska Agencja Usługowa

komentarzy:
18

Komentarze

(18)
Dodaj komentarz
02.03.2014
17:48:49
PS
(02.03.2014 17:48:49)
Jak to czytam, to mam ochotę zasugerować członkostwo w Akademii Ekspertów i/lub honorową odznakę Złotego Rozpruwacza. Za osiągnięcia w krytykowaniu środowiska, którego świeżo upieczonym członkiem się Pan (samozwańczo?) mianuje.
02.03.2014
17:43:10
Panie Podolski...
(02.03.2014 17:43:10)
...litości, błagam Pana. Concordia to niby TA WŁAŚNIE czołowa firma ubezpieczeniowa? Uderzył się Pan w czoło, nomen omen? Reszty nie komentuję. Sienkiewicz napisał już dawno, że "szkoda howoryty".
01.03.2014
8:09:06
Anna
(01.03.2014 8:09:06)
Panie Juliuszu, chciałabym tylko zapytać: 1. Jak Pan rozumie zasady etyki obu zawodów, m.in. w odniesieniu do obowiązku oznaczania art. sponsorowanych, zakazu płacenia za publikację. 2. Czy jest Pan pewien, że "pisanie informacji prasowej, którą dziennikarz może przekleić 1:1" jest faktycznie dowodem na to, że robi się świetny PR? I jak Pan wyjaśni sytuację, choćby taką z mojego doświadczenia, gdy dzięki przesłanej informacji prasowej dziennikarz np. Newsweek'a dzwoni do PR'owca aby rozwinąć temat i uzyskać dostęp do materiałów, które pomogą mu stworzyć niepowtarzalny materiał redakcyjny? Czy to oznacza, że napisałam złego pressa, bo nie został przeklejony przez redaktora 1:1?
01.03.2014
2:51:43
Szuwar
(01.03.2014 2:51:43)
Juliusz uderzyl w srodowisko PRowe i... czesciowo ma racje. Pomine anegdote o paluszkach bo to dla mnie zaden argument, ale prawda jest taka, ze duza czesc PRowcow nie potrafi napisac "zgrabnego" tekstu. Wyrzucilem setki informacji "prasowych" do kosza. Mysle, ze dobra praktyka w naszym srodowisku byloby przynajmniej roczne doswiadczenie w mediach. "Teoria PRu" to zdecydowanie za malo i nikt mnie nie przekona, ze jest inaczej. To troche tak, jak doradzanie wojsku bedac anarchista - niby mozna, ale...
28.02.2014
22:32:59
jk
(28.02.2014 22:32:59)
Panie Juliuszu, nie Pan jeden przeszedł z dziennikarstwa do PR-u. Wielu specjalistów pracujących w agencjach PR ma takie doświadczenie. We współczesnych czasach o wartości materiału przygotowanego przez agencję nie decyduje jego jakość i zawartość merytoryczna, lecz to, czy dany klient współpracuje z daną redakcją/wydawnictwem reklamowo. Jeśli jest taka współpraca to nawet największe dziadostwo będzie opublikowane. Taka jest prawda. Także trochę więcej pokory życzę.
28.02.2014
18:46:21
Patryk J
(28.02.2014 18:46:21)
Dodam jeszcze Panie Juliuszu, że nie pracuje zamknięty w klatce a z racji zawodu jaki wykonuje mam kontakt z dziennikarzami, co może Pana zaskoczy, żywymi ;) np. z kolegami ze studiów którzy są po drugiej stronie... Dlatego proszę się tak nie puszyć, nie każdemu felieton dobrze się napisze. Tak też bywa. Pozdrawiam
28.02.2014
17:06:45
Mira
(28.02.2014 17:06:45)
Panie Juliuszu, proszę się nie denerwować. Każdy ma prawo do własnej opinii, a Pan jako doświadczony PRowiec i dziennikarz powinien to wiedzieć i być do tego przyzwyczajonym. Może po prostu na drugi raz trzeba bardziej przemyśleć tekst, który się publikuje. Jak widać praca PR-wca do łatwych nie należy, pozdrawiam
28.02.2014
16:26:03
patsu
(28.02.2014 16:26:03)
"Były dla mnie często tylko tematem do napisania własnego tekstu" - czyli sukces PRowca bo Pana zainspirował :) Teksty,teksty,teksty - ręka w góre kto miał fajny artykuł po wysłaniu informacji prasowej? nic nie zastąpi telefonu i rozmowy aby ZAINSPIROWAĆ do podjęcia tematu. Informacja prasowa , na której się Pan tak skupia, to dla doświadczonego PRowca rzecz wtóra.
28.02.2014
15:30:07
Juliusz Podolski
(28.02.2014 15:30:07)
Dziękuję za komentarze. Odsyłam do pierwszego zdania mojego tekstu. PRowców zapraszam do pracy w redakcji, wtedy dowiedzą się więcej o specyfice pracy w tym zawodzie i potrzebach dziennikarzy co do informacji. Ja wsadziłem kij w mrowisko, a w komentarzach zostałem obrzucony błotem. Dziękuję. To pokazuje jak potraficie się Państwo komunikować. O kulturze nie świadczy biała koszula i spinki, może być T-shirt i trampki. A doświadczenia nabierałem w PR w firmie korporacyjnej oraz prowadząc PR dla czołowej firmy ubezpieczeniowej w Polsce, bagatela przez 5 lat. Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie tych, którzy chcą wylać na mnie jeszcze trochę pomyj. Szkoda, że nie umiecie Państwo dyskutować... tylko atakować, a tego nie uczą chyba na zajęciach z komunikacji. A co do moich tekstów lądujących w koszu było nie było ich wiele na przestrzeni prawie 20 lat pracy. Pani Anno zapewniam Panią, że znacznie więcej nauczyłbym Panią niż Pani mnie, a przede wszytskim KULTURY!
28.02.2014
15:19:37
Mira
(28.02.2014 15:19:37)
muszę się z Wami zgodzić, to laurka własnego biznesiku, a nie rzetelna analiza relacji PR - media. I jeszcze ta anegdota o paluszkach, podanych zamiast kanapek z topowej restauracji, brrrr
28.02.2014
14:20:26
Stach
(28.02.2014 14:20:26)
Panie Juliuszu, jestem przekonana, że będzie Pan czytał komentarze do publikowanego materiału. Przeprowadził Pan chyba nie do końca przemyślana strategia komunikacji PR własnej osoby. Z tekstu wynika, że jest Pan osobą nieprofesjonalną i niskim poczuciem własnej wartości: "Co robiłem z tymi tekstami? Nawet, jeśli były super - lądowały w koszu. Naruszały one moją wolność. Bo to ja i tylko ja decyduję, co i kiedy napiszę". Żadne szanujące się medium nie powinno Pana zatrudnić, stawia Pan własne kompleksy ponad niezależność dziennikarską. Gratuluję Panu życząc wielu sukcesów w branży PR
28.02.2014
14:11:32
dlugipisk
(28.02.2014 14:11:32)
A ile Pańskich tekstów lądowało w koszu, kiedy Pan był dziennikarzem???
28.02.2014
14:03:02
ewa
(28.02.2014 14:03:02)
Szanowny Panie, zanim po raz kolejny zacznie Pan punktować językowe potknięcia PR-owców - proponuję najpierw przeanalizować pod tym kątem stronę internetową własnej firmy: "prowadzę swoją własną firmę", "posiadam kontakty z ludźmi z branży", "posiadam także publikacje", "Bez problemu poruszam się w branży motoryzacyjnej w Poznaniu, jak i w kraju, mam wiele kontaktów związanych ze sportem motorowym oraz innymi dziedzinami sportu wynikające z kilkuletniej pracy w dziale sportowym." Przy takich "kwiatkach" spacja przed znakiem interpunkcyjnym to doprawdy niegodny uwagi drobiażdżek.
28.02.2014
13:57:56
Anna Wiatr
(28.02.2014 13:57:56)
hmm, smutne te doświadczenia Pana Juliusza Podolskiego z przygłupimi PR-owcami, oj smutne! Pan Juliusz Podolski twierdzi, że był dziennikarzem, bo pracował w mediach więc był mądry, potrafił pisać i wiedział lepiej. Teraz został PR-owcem, i też wie lepiej...Pogratulować! Ja jako dziennikarka po studiach na UJ i PR-ówka od zarania dziejów zaproponowała bym (gratis!) Panu Juliuszowi Podolskiemu popracowanie nad wizerunkiem, własnym. Z wyrazami, Anna Wiatr
28.02.2014
13:26:56
GA
(28.02.2014 13:26:56)
"fajna" laurka...
28.02.2014
13:24:06
deptajkisiel
(28.02.2014 13:24:06)
"Dzisiaj jestem po drugiej stronie i błędów PR staram się nie popełniać, a relacje z dziennikarzami nawiązywać w taki sposób, w jaki sam chciałem, by były nawiązywane, gdy pracowałem w mediach. Nie uwierzycie, sprawdza się!" - bardzo jednostronna wypowiedź, piętnująca błędy, a enigmatycznie traktująca temat poprawnej komunikacji PRowiec/dziennikarz. Krytykować każdy może:p
28.02.2014
13:23:16
obserwator
(28.02.2014 13:23:16)
co za brednie. szkoda miejsca na serwerze na to, serio. co jeden to gorszy. idąc tym tropem powinniśmy stwierdzić, ze może i dziennikarz ma jakąś "biegłość" w pisaniu artykułów stricte dziennikarskich, ale brakuje mu ogłady, taktu i ogólnej wiedzy o świecie. Straszna nędza.
28.02.2014
13:01:39
Patryk J.
(28.02.2014 13:01:39)
Popracowałby Pan w dobrej agencji to by się Pan nauczył zawodu a nie marudził, że kiepsko i poziom niski. Poza tym to trochę dziwne, to co Pan napisał, że inni się nie znają a Pan jako wspaniały dziennikarz odmieni tą branżę. Śmiechu warte....albo autoreklama własnego biznesiku :)
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin