„Moje chamstwo jest reakcją na chamstwo innych” – właściciel restauracji PIU o odpowiedziach na oceny internautów

dodano: 
10.01.2019
komentarzy: 
0

7 stycznia 2019 roku jeden z użytkowników Wykopu posługujący się nickiem Valhalli rozpoczął w serwisie dyskusję na temat restauracji PIU zlokalizowanej w Bielanach Wrocławskich. Odpowiedzi właściciela restauracji porównał do komunikacji Willi Karpatii. W rozmowie z PRoto.pl Marek Szczerba, właściciel restauracji PIU, odpowiedział, że „jego chamstwo jest reakcją na chamstwo innych”. Udzielił obszernego komentarza, w którym przedstawia swoje spojrzenie na całą sprawę.

Czytaj też: Willa Karpatia, „ostatni żebrak”, podsłuchana rozmowa, czyli kryzys w kilku odsłonach

Restauracja PIU zlokalizowana w Bielanach Wrocławskich w Google'u na podstawie 256 opinii internautów ma ocenę 4,1 na 5. Z kolei w serwisie TripAdvisor – w oparciu o recenzje 62 osób – uzyskuje ocenę 4,5.

Kilka dni temu użytkownicy Wykopu zamieścili w serwisie screeny przedstawiające odpowiedzi właściciela restauracji na krytyczne opinie zamieszczane w serwisie Google. Na wystawioną przez jednego z internautów ocenę 1 i jego pytanie o to, dlaczego „tak niegrzenie zwraca się do ludzi”, odpowiedział: „ty zakompleksiony śmieciu”.

Źródło: wykop.pl

Powyższe wpisy właściciela restauracji zostały już usunięte z Google’a. Wciąż można znaleźć jednak odpowiedzi udzielane komentującym z portalu TripAdvisor.

„(…) gdyby akurat wszystkie lokale amrestu i inne dworcowo-galeriowe punkty, byly zamkniete, a pan umieral by na bielanach z glodu i zmuszony byl, do wejscia do PIU', prosze na wejsciu, rzucic haslem ,, chce sie nazrec ,, wtedy zatopimy bochenek chleba w glebokim oleju i upieczemy panu, jego ulubiony przysmak” – brzmi fragment odpowiedzi udzielonej przez właściciela na jedną z opinii.

Źródło: tripadvisor.com/ pizza pasta Piu

Użytkownik Wykopu o nicku MarkZark opublikował w serwisie wiadomość od właściciela restauracji PIU, w której ten miał zasugerować, że zgłosi sprawę do prokuratury.

Redakcja PRoto.pl skontakowała się z Markiem Szczerbą, właścicielem restauracji PIU i autorem przytocznych wyżej odpowiedzi na recenzje internautów, i poprosiła go o komentarz do całej sprawy.

„Ludzie najbardziej oceniają ceny – to ich najbardziej boli. Każdy, kto przychodzi do restauracji, bierze do ręki kartę i zamawia z niej dania, więc dla mnie opiniowanie mnie negatywnie po wyjściu z lokalu jest beznadziejne, tragiczne. Ludzie roszczą sobie prawo do krytykowania mnie za moje ceny, choć wcześniej zamówienie im pasowało. Podobnie, jeżeli ktoś mówi, że jedzenie nie było najlepsze, choć wcześniej zjadł wszystko. To jest znowu oszustwem, bo wylizał talerz, a potem mówi, że jedzenie nie było najlepsze. Ale ja oczywiście nie daję gwarancji smaku, bo każdy ma inne preferencje, jednemu coś może smakować, a drugiemu nie. Daję gwarancję czystości, jakości i uczciwości” – mówi Marek Szczerba, właściciel restauracji PIU.

Szczerba twierdzi, że jest jedynym restauratorem, którego numer telefonu od dziesięciu lat znajduje się na pierwszej stronie karty. „Każdy ma prawo zadzwonić do mnie, jeśli nie ze swojego telefonu, to z tego w restauracji, i się poskarżyć. Proszę mi wierzyć, że przez te dziesięć lat dostałem kilkadziesiąt SMS-ów z podziękowaniami, dwa telefony z podziękowaniami, ale tylko jedną skargę od mężczyzny, który  urządził sobie biuro w naszej restauracji i przez kilka godzin przyjmował w niej klientów, a zamówił tylko herbatę. Za 12 zł urządził sobie u nas biuro, rozłożył się z komputerami i przyjmował ludzi. Kiedy kelner zwrócił mu uwagę, zadzwonił do mnie i obrażał mnie za to, że dopuszczam do takich sytuacji, że u mnie jest takie chamstwo w restauracji. A więc cham skończony zarzuca mi chamstwo. Proszę mi powiedzieć, jak w takim przypadku ja mogę zareagować jako biznesmen, jako właściciel? No bo ta restauracja na końcu jest biznesem. Ja to robię z zamiłowania od 32 lat. Kocham, szanuję ludzi – fajnych ludzi, nie szanuję tych niefajnych ludzi. Do mnie trzeba podchodzić z szacunkiem, żebym ja szacunek okazywał. Uważam, że mam bardzo zdrowe podejście do relacji” – wyjaśnia Marek Szczerba.

Właściciel restauracji z Bielan Wrocławskich dodaje, że dostaje różne telefony, a internauci publikują kolejne negatywne opinie. „Miałem w poniedziałek ok. 350 negatywnych opinii w Google’u. Poszła gruba akcja spamowa, jawny hejt. Dostaję też podziękowania i piszą do mnie ludzie, którzy mnie rozumieją. Ale większość opinii negatywna. Ten człowiek, który napisze do mnie »super« prawdopodobnie nie zostawi mi opinii, bo nie ma na to czasu czy ochoty. Natomiast chamisko, które jest nastawione na konflikt, na konfrontację ze mną, będzie to rozdmuchiwało wśród swoich znajomych. Moje chamstwo jest reakcją na chamstwo innych. Uważam, że każdy ma prawo do komentarza, ja sam komentuję, ale wydaję opinie albo bardzo negatywne, albo bardzo pozytywne. Nigdy nie starałem się jednak ocenić żadnej restauracji we Wrocławiu, a bywam we wszystkich. Żeby ktoś sobie nie pomyślał, że ja krytykuję innych. A jestem znanym krytykiem, ja jako Marek Szczerba jestem znanym krytykiem, despotą jakościowym. Można powiedzieć, że to już jest po części despotyzm z mojej strony, bo ja nie godzę się na bylejakość. Tam gdzie inni przymykają oczy, ja oka nie przymykam” – zaznacza restaurator.

Szczerba wskazuje, że komentarzami internautów zainteresowali się również jego pracownicy. „Wczoraj jeden z moich ludzi zwrócił mi uwagę na to całe bydło hejtujące nas. Zapytał: »czy oni się nie zastanawiają, że mogą nie lubić pana czy pana komentarzy, że mogą mieć o panu najgorsze zdanie, ale, czy mają świadomość, że niszczą ten lokal, niszczą 12 miejsc pracy. Oni nie myślą o tym, że tu od lat ludzie pracują i są wynagradzani na podstawie tego, co przynosi ta firma?«. Odpowiedziałem, mu że nie patrzyłem na to do tej pory z tej strony, ale że ma rację”.

Właściciel restauracji PIU odniósł się też do jednego z komentarzy, który zamieścił w serwisie TripAdvisor i w którym niezadowolonemu klientowi poradził udanie się do restauracji Pizza Hut. „Gość daje komentarz, że było za drogo i daje mi dwie gwiazdki, bo była cienka pizza i było za mało składników. Więc ja mówię, obok jest Pizza Hut, można było pójść tam, tam jest taka zapiekanka tłuszczowa. Żebyśmy mieli jasność – to, że ja kogoś kieruję do Pizzy Hut, to nie znaczy, że jestem wrogiem czy krytykiem tej sieci. Henry McGovern, właściciel AmRestu, jest moim znajomym, a Pizza Hut ma superkoncept. Absolutnie nie uważam, że jestem lepszy. Ja jestem inny. Ja mam swój koncept, więc jeżeli tobie nie pasuje mój koncept, to do mnie nie przychodź. Przecież ja nie chcę nikogo ściągać na siłę. Jeżeli do mnie nikt nie zadzwoni, nie skrytykuje mnie, a ma na to szansę, to pytam, jakim prawem wystawia mi dwie gwiazdki. Więc ja mu odpowiadam, i tam leci od razu albo jego komentarz z innego konta, albo kogoś z jego znajomych i już jest chamówa. I wtedy ja odpowiadam chamstwem, bo ja się potrafię znaleźć wszędzie. Wiem, że tłumaczenie komukolwiek czegokolwiek jest bez sensu” – uzasadnia Szczerba.

„Wchodzę na profil każdego, kto mnie opiniuje i sprawdzam, kogo opiniował do tej pory. Jeżeli ktoś opiniuje jakieś tam budki przydrożne czy food trucki i mówi »super«, a później mnie i mówi »beznadziejnie«, to ja pytam, jakim prawem on to robi? Nie był u mnie, bo tylko o restauracji czytał, albo sugeruje się jedynie ceną. Jeśli coś było nie tak, to mógł to zgłosić do kelnera” – dodaje właściciel restauracji z Bielan Wrocławskich.

„Może zamiast pisać »śmieciu« do gościa, który mi wystawia szóstą pojedynczą gwiazdkę i zaniża moje notowania, mógłbym mu powiedzieć „Panie XYZ, proszę, żeby Pan tego nie robił”. Tylko w ten sposób nakręcę go jeszcze bardziej, dam mu do ręki siłę i on będzie jeszcze bardziej wierzył, że może mi zepsuć opinię” – uzasadnia swoje działanie Szczerba i dodaje: „Mi nikt nie może zepsuć opinii, bo ja jestem w Bielanach Wrocławskich, nie mam gości przygodnych, ludzie mnie znają latami, mogę w ogóle usunąć moją restaurację z internetu i zostawić tylko stronę. Do mnie nie przyjeżdżają ludzie z przypadku. Do mnie przyjeżdżają konkretni goście. Dlatego, jak mnie ktoś straszy, że mnie puści z torbami, to wiem, że ja nie splajtuję. Mam swoich gości, których karmię od 20 lat w tym mieście i oni w ogóle nie wiedzą, co to jest opinia w internecie”.

Szczerba zapytany o to, czy usunął z Google’a swoje odpowiedzi na krytyczne komentarze odpowiedział, że nie. „Ja tego nie usuwałem, to nie jest tak, że mnie to czegoś nauczyło, że ja od dzisiaj będę już grzeczny, absolutnie nie. Nie usuwałem niczego, zrobił to Google. Może i słusznie, jeżeli ja napisałem do kogoś »śmieciu«, to Google się z tym nie godzi i ja to rozumiem, że ma swoje warunki” – mówi.

Redakcja PRoto.pl poprosiła również o odniesienie się do kwestii zgłoszenia sprawy do prokuratury, o której wspomniał jeden z użytkowników Wykopu. „Już to zgłosiłem, jestem po rozmowie z kancelarią, teraz się naradzamy. Chcę dochodzić swoich praw od tych ludzi, którzy bezimiennie krytykują” – odpowiada.

(pp)

* w tekście zachowano oryginalną pisownię

Źródło:

wykop.pl; tripadvisor.pl
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin