.

.

Pustka w tytule? Wypełnij ją czasownikiem!

dodano: 
20.06.2017

Autor:

Emilia Skiba
komentarzy: 
0

Czasownik w nagłówkach to skuteczny sposób na zapewnienie tytułowi dynamiki i plastyczności, które przyciągną uwagę odbiorcy

Tytuł to kondensacja treści i funkcji – to krótkie sformułowanie ma informować i zapowiadać zawartość artykułu, a jednocześnie stanowić smakowitą przynętę, dzięki której odbiorca przeczyta tekst. Zwykle tytuł liczy kilka słów (3-5) i zaleca się, aby nie przekraczał 60 znaków. Dla szybkiego porównania, to zdanie ma 60 znaków ze spacjami. I jak na tytuł, jest długie. Zwykle im dłuższe zdanie, tym większa trudność w jego zrozumieniu. Jeśli czytelnik nie zrozumie samego tytułu, tracimy jego zainteresowanie na samym początku. Z drugiej strony, mało jest tytułów jednowyrazowych – zwykle jedno słowo to za mało, by dobrze wprowadzić frazę kluczową dla tematu i jej kontekst. Taką budowę mogą mieć np. tytuły-apele (Pomożemy!) czy tabloidowe nagłówki szukające szybkiej sensacji.

Dynamika czasowników

W konstruowaniu tytułów z pomocą przychodzi gramatyka. Chodzi jednak o spojrzenie na charakter niektórych części zdania niż o szkolne reguły. Najistotniejszy dla tytułów jest czasownik – plastyczny, działający na wyobraźnię. Odbiorcom czasowniki kojarzą się z konkretnymi czynnościami, które sami wykonują na co dzień albo o których marzą. Są podstawą wielu związków frazeologicznych czy powszechnie znanych tytułów książek i filmów, które w tytułach możemy z powodzeniem przekształcać. Zyskujemy wtedy podwójnie: tworzymy świeżą treść pobudzającą wyobraźnię, a jednocześnie odwołujemy się do znanej frazy, która niesie już utarty zasób emocji i powinna wyzwolić je także przy czytaniu modyfikacji.

Odwrotny od efekt czasowników w stronie czynnej będą mieć te, których użyjemy w stronie biernej czy w formie imiesłowu. Mimo że część imiesłowów funkcjonuje w języku codziennym (np. zamieszkały, czytając), to w nagłówkach niepotrzebnie mogą uwznioślić styl i zdystansować odbiorców. Dodatkowo, narażają nas na błędy językowe – zdarza się, że zapominamy o tym, że forma typu „czytając” musi odnosić się do czynności wykonywanej w danym momencie i tworzymy zdania typu „Będąc na spotkaniu, odebrał telefon” (to sytuacja z przeszłości, więc poprawną formą powinno być: „Kiedy był na spotkaniu…”).

W nagłówkach, w których zwięzłość jest podstawą, pomocną i powszechną formą są równoważniki zdań – ciągi słów, które formalnie nie tworzą zdania, ale pełnią tę samą funkcję. W kontekście równoważników w tytułach publicysta Stanisław Bortnowski mówił o „ukrytym pulsowaniu czasowników” – każdy odbiorca dopowie samodzielnie czasownik w sformułowaniach typu: „Zawsze tam, gdzie ty”.

Bezpośrednia teraźniejszość

W tytułach ważna jest także bezpośredniość, dzięki której czytelnik poczuje się bardziej związany z tekstem. Mogą ją zapewnić bezpośrednie zwroty, np. odpowiednie formy czasownika (W tych butach zajdziesz daleko) czy tytuły-pytania stanowiące obietnicę rozwiązania (Jak sprawić, aby…). Poczucie bezpośredniości wzmacnia również czas teraźniejszy, który w praktyce znajdziemy w wielu nagłówkach. Do odbiorcy zbliżą nas także tytuły, w których unikamy strony biernej, kojarzącej się ze stylem oficjalnym, urzędniczym. Strona bierna dodatkowo wydłuży i skomplikuje nagłówek, co grozi nam podstawowym problemem – czytelnik, który tytułu nie zrozumie albo uzna go za zbyt skomplikowany, w ogóle nie zacznie czytać artykułu.

Emilia Skiba z Loesje Polska i Fundacji Sztuki Arteria

Kreatywne pisanie z Loesje - zapisz się na szkolenie 20 lipca w Akademii PRoto!

PROGRAM I ZAPISY

komentarzy:
0

Zobacz także...

Korzystanie w nagłówkach z metafor, gry słów czy parafraz już istniejących tytułów i powiedzeń jest dobrym sposobem na przyciągnięcie uwagi odbiorców. „Alicja w krainie banków” może być zapowiedzią przewodnika porównującego usługi bankowe...

„Ojciec, prać?”, „Cukier krzepi” czy „Pij mleko, będziesz wielki”...

Coś z niczego? Czemu nie...

Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

Akceptuję regulamin