Grupy wolontariuszy zablokowały w Londynie 50 stacji BP – donosi portal greenpeace.com. Mimo iż rzeczywista liczba zamkniętych stacji jest mniejsza, o działaniach organizacji tak zrobiło się głośno.
Greenpeace przystąpiło do akcji we wtorek z samego rana, usuwając przełączniki bezpieczeństwa i odcinając dopływ paliwa do dystrybutorów. Dzień ten wybrano nieprzypadkowo – 27 lipca BP ogłosiło, że Robert Dudley zastąpi skompromitowanego Tony’ego Haywarda na stanowisku dyrektora wykonawczego koncernu. „Zamknęliśmy stacje, aby dać szansę nowemu szefowi na zaprezentowanie nowego planu” – stwierdził dyrektor wykonawczy Greenpeace, John Sauven. Co na to BP? Rzecznik firmy akcję stowarzyszenia określił jako „dziecinną” oraz „lekkomyślną”. Dodał również, że tak naprawdę w Londynie doszło do zablokowania około tuzina stacji, które zostaną uruchomione, jak tylko będą na to pozwalały względy bezpieczeństwa. Nie wiadomo, czy kwestią tą przejął się Hayward. Wiadomo natomiast, że w ramach odprawy otrzyma równowartość rocznego wynagrodzenia – nieco ponad milion funtów. (ks)


