Lepiej, żeby pracownik agencji obsługiwał niewielu klientów, ale za to ściślej z nimi współpracował. Do takich wniosków doszli uczestnicy spotkania poświęconego rozwojowi pracowników, odbywającego się w ramach tegorocznego Global PR Summit.
W dyskusji wzięli udział szefowie niezależnych agencji. Podkreślali oni różnice w podejściu do rozwoju pracowników w ich firmach oraz w dużych międzynarodowych sieciach.
Jak zaznaczyła prezes rbbPR Chrisitne Barney, duże spółki często oferują swoim pracownikom „nic nie znaczące” dodatki. Jej zdaniem zamiast dodatków w ramach programów motywacyjnych agencje powinny stworzyć, jak to ujęła, „miejsce pracy napędzane przez pracowników”.
Zdaniem szefa Blue Rubicon Frasera Hardiego, prowadzona przez niego agencja uzyskała przewagę nad konkurencją dzięki zarządzaniu umiejętnościami swoich pracowników. Hardie zaznaczył, że „jest to proste”. „Było dla nas oczywiste, że jeśli staniemy się czołowym pracodawcą, uzyskamy istotną konkurencyjną przewagę” – stwierdził prezes Blue Rubicon.
Paneliści byli zgodni, że PR-owcy w agencjach powinni działać dla mniejszej liczby klientów i jednocześnie zacieśniać z nimi współpracę. „Nasza branża jest podatna na udawanie, że jest się specjalistą” – zaznaczyła Chrisitne Barney. (ks)


