„Publiczny język roi się od błędów” – alarmuje Rzeczpospolita i publikuje wyniki raportu o stanie ochrony języka polskiego za lata 2003 – 2004, jaki został przygotowany przez Radę Języka Polskiego. Raport przygotowywany jest co dwa lata na mocy ustawy o języku polskim. Z tegorocznego opracowania najwięcej wniosków wyciągnąć mogą duchowni, twórcy reklam i ludzie mediów. „W reklamach poetyckim metaforom towarzyszy słownictwo dosadne, styl potoczny miesza się z naukowym, jasność przekazu nie jest priorytetem” – opiniują językoznawcy. Również w polityce kiepsko jest z językiem: część polityków „kocha biurokratyczną polszczyznę”, „politycy potykają się, gdy chcą być wzniośli” – pisze Rz.
Za poprawne autorzy raportu uznali wypowiedzi członków episkopatu. Z oceny wynika jednak, że „duchowni lubią słowa obce i modne, gustują w zdaniach wielokrotnie złożonych”. „Księża powinni zrezygnować z obcej leksyki, zbyt długich, wielowątkowych wypowiedzi. Konieczna jest większa jednorodność stylistyczna” – radzą językoznawcy.


