Znanego z mediów konsultanta ds. marketingu politycznego wzięli pod lupę dziennikarze Wprost. „Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by stwierdzić, że jest tylko jedna osoba, której Mistewicz konsekwentnie organizuje PR. To Eryk Mistewicz” – czytamy na łamach tygodnika.
Michał Krzymowski zauważa, że Mistewicz w mediach pojawia się często i chętnie. Za każdym razem wieszczy przyszłość bez chwili zawahania. Dziennikarz zwraca uwagę, że jego koledzy po fachu nie sprawdzają przygotowania Mistewicza przed poproszeniem go o komentarz. Wystarczy, że można przedstawić go jako eksperta.
Zdaniem Krzymowskiego głównym atutem konsultanta jest autopromocja. Mistewicz nie ujawnia nazwisk swoich klientów. Jeśli już wychodzi to od nich samych i za każdym razem owiane jest aurą tajemniczości. Ci, z którymi oficjalnie współpracował zazwyczaj ponosili porażki wizerunkowe. Przykładem jest prof. Religia, która zaczynał kampanię prezydencką w 2005 roku na szczycie sondaży, by ostatecznie skończyć z kilkuprocentowym poparciem.
Autor tekstu zwraca uwagę na jeszcze jedną zależność. Podkreśla, że wszyscy politycy, którzy korzystają z rad Mistewicza są przez niego wychwalani w mediach. Eryk Mistewicz nie znalazł czasu, by wypowiedzieć się dla Wprost. (bs)


