„Mimo milionów dolarów wydawanych na kampanie i interaktywnej kampanii prowadzonej 24 godziny na dobę, kluczem do rządzenia największym mocarstwem świata są spotkania z wyborcami w małych miasteczkach” – czytamy w Financial Times. Gazeta opisuje kampanię Mitta Romneya’a – republikańskiego polityka ubiegającego się o nominację swojej partii w zbliżających się wyborach prezydenckich w USA.
Ciągła podróż, dziesiątki spotkań i kłopotliwe pytania od zwolenników innych polityków, a wszystko to przy ciągłej obecności mediów – tak wygląda kampania Romney’a, któremu udało się wygrać pierwsze prawybory w Iowa.
„Dziennikarze nie są już »chłopcami z autobusu«, wyposażonymi w notatniki i długopisy. Teraz podążają za kandydatami wyczarterowanymi samolotami, uzbrojonymi we wszystkie nowinki technologiczne” – pisze autor dodając, że nawet gazety wysyłają dziennikarzy z kamerami. Natomiast deadline’y, kiedyś stosowane sporadycznie, teraz stały się wieczne. (ks)


