IFA 2015: byli wszyscy. Prawie. Nie było PR-u

dodano: 
11.09.2015
komentarzy: 
1

IFA to jedne z najstarszych i najpopularniejszych europejskich targów poświęconych elektronice użytkowej, które co roku odbywają się w Berlinie. Nie brakuje na nich producentów, takich jak LG, Samsung, Intel, Microsoft, Sony, Asus, Phillips, Panasonic. Są i spragnieni wrażeń konsumenci, dziennikarze i co za tym idzie - konsultanci PR. Niestety nie z Polski. Dlaczego? Bo w Polsce konsultant agencji PR targi zobaczy co najwyżej z perspektywy swojego „mordorowego biurka”, a odpowiedzią – kluczem jest tu słowo: budżet. IFA czy inne branżowe targi, na których znajdują się najwięksi światowi wystawcy i najważniejsi dziennikarze, zawsze były omijane przez pracowników rodzimych agencji. Istnieje przekonanie, że takie wyjazdy są przywilejem klientów, którzy przecież wystarczą, aby zaopiekować się grupą przedstawicieli branżowej prasy. To oczywiście prawda, ale czy jednocześnie nie jest to także miejsce dla konsultantów PR? Nie mówię tutaj o ich roli opiekunek dla wyjeżdzających dziennikarzy, ale o własnej chęci rozwoju, zdobywania branżowej wiedzy i nowych klientów z branży nowych technologii.

Zastanowimy się przez chwilę, ile korzyści może taki wyjazd przynieść załodze, która na co dzień zajmuje się tematem o jakim opowiadają targi, np.: IFA.

Stronniczość

Każdy konsultant jest bombardowany przez klienta stosem informacji prasowych, keymessegów, statementów i innych trudnych słów. Wszystkie z nich pod niebiosa wychwalają nowe produkty, unikalne rozwiązania i technologie, które posiada tylko ich klient. Sam wiem, że po dłuższym czasie pracy w ten sposób, konsultant odrywa się od rzeczywistości rynkowej, a tym samym stopniowo traci wiarygodność w oczach dziennikarzy. Obecność na targach to jeden z niewielu momentów, gdy można bliżej przyjrzeć się rynkowi i na spokojnie przeanalizować obecną sytuację klienta, konkurencji, branży. Nagle okazuje się, że takie same technologie w telewizorach konkurencja stosuje już od dawna, a „najmniejszy na rynku telefon komórkowy” wcale nie jest najmniejszy. Nowa klawiatura mająca 1001 przycisków wcale nie jest innowacją bo konkurent ma 1002. Powiecie, że takie informacje można znaleźć w internecie – jasne, można, ale ile konsultantów w agencjach faktycznie ma czas czytać o konkurencji tak dużo, jak pisze własnych informacji o swoich klientach? Ile z nich zobaczy produkty konkurencji na własne oczy i sprawdzi ich działanie w rzeczywistości?

Dziennikarze

Z racji kosztów, na targi firmy zabierają ze sobą tylko śmietankę dziennikarską, czyli te osoby, do których zwykle najtrudniej konsultantom dotrzeć. Nagle, przy takich okazjach, jak np.: IFA okazuje się, że mają czas i chętnie spożytkują go na poznanie najnowszych innowacji, a przy okazji osób, które na co dzień o tych innowacjach im opowiadają. Międzynarodowe targi to prawdopodobnie jedna z najlepszych okazji do nawiązania nowych lub wzmocnienia istniejących już relacji z najważniejszymi dziennikarzami z branży. To możliwość zyskania na wiarygodności, bo czy obecność konsultanta na targach w roli niezależnego zwiedzającego nie świadczy o tym, że może faktycznie interesuje się on tematem? Może faktycznie ma wiedzę, z której można czerpać? Może nie jest tylko botem wysyłającym to, co klient każe wysyłać?

Klienci

Najważniejsi dziennikarze pojadą na targi tylko wtedy, kiedy będą mieli co na nich oglądać, a o tym decyduje obecność dużych marek, które dostarczają fantastycznego contentu. Nazwy dużych marek to słowa, na brzmienie których CEO agencji otwierają oczy, a w ich głowach uruchamia się Excel. Pytanie tylko, czemu z góry zakładają, że nie warto szukać  klientów w miejscu, w którym ich stężenie jest najwyższe? Bo ryzyko jest duże? Bo wydane środki i wszechobecny ROI może nie być dość wysoki? Bo targi to koszty i jeśli zapłaci klient to proszę bardzo, ale jeśli to koszt własny to już niekoniecznie?  Czy konsultant jadący jako opiekun klienta spełni tą samą funkcję, którą mógłby spełnić jadąc jako przedstawiciel firmy zajmującej się doradztwem komunikacyjnym? Pewnie nie.

Na targi  branżowe wybieram się sam lub z moim zespołem praktycznie od zawsze. Ostatni Gamescom oznaczał dla nas m.in. sfinalizowanie kontraktu z największym klientem z branży „gamingowej”. Ostatnia IFA to nowe kontakty w temacie technologii działania paneli słonecznych. To niezliczone, nowe znajomości w świecie dziennikarskim. To wreszcie zaangażowany i zintegrowany zespół, który rozwija się nie tylko w pisaniu informacji prasowych, ale przede wszystkim jako pełnoprawny doradca klienta zarówno w PR, ale też w branży, w jakiej się znajduje.

Koszty?

Wyjazd 3-osobowego zespołu na kilkudniowe targi w Europie to średnio miesięczny koszt kurierów w firmie. Przy założeniu, że ekipa ma wrócić do  biura z wiedzą, kontaktami i nowymi klientami, to inwestycja, która zawsze się zwraca. Czy naprawdę warto czekać aż zrobi to za nas klient?

Grzegorz Kuźnik, Head of Technology Practice, MSLGROUP

X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin