Instagram Stories: Snapchat nie ma się czego obawiać

dodano: 
08.08.2016
komentarzy: 
0

Wprowadzona kilka dni temu przez Instagram opcja „Stories” wywołała różne reakcje. Jedni oburzali się na kopię Snapchata, inni cieszyli się z dwóch opcji w jednym narzędziu. Specjaliści zgodnie przyznają, że podobieństwa nie da się nie zauważyć. „Nowa funkcja Instagrama jest jawną kopią My Story Snapchata” – podkreśla Dagmara Pakulska, Online Strategist w agencji MJCC. I kontynuuje: „Naśladownictwo jest najwyższą formą uznania. Dla Marka Zuckerberga stanowi również metodę na przyciągnięcie do swoich serwisów użytkowników niezwykle popularnego duszka, którego nie udało mu się zakupić”.

Według Justyny Mazur z działu social media w agencji Hand Made, wprowadzenie Instagram Stories to naturalna kolej rzeczy. Sytuację tę Mazur porównuje do wprowadzenia Periscope'a. Jak wyjaśnia, najpierw pojawił się Periscope, narzędzie sprzężone z Twitterem, kilka miesięcy później taką opcję wprowadził Facebook, ale nie zaszkodziło to Periscope'owi. „Peri wciąż służy użytkownikom bardziej twitterowym, a FB Live – facebookowym” – wyjaśnia Mazur. Zaznacza też, że powstanie Instagram Stories odbiera pozytywnie – „głównie dlatego, że łączy dwie funkcje w jednym narzędziu, po drugie korzystam z zebranej już bazy followersów (co było dużym minusem Snapchata, który nie oferował żadnej, a do tego, by ich mieć, należało przekonać nowe osoby do założenia i regularnego korzystania z nowej, dość nieintuicyjnej aplikacji), a po trzecie - widzę świetnie mi już znanych ludzi »od kuchni«”. „Warto też dodać, że sam Mark Zuckerberg, kiedy to FB wprowadzał Messenger App, powiedział: «On mobile, each app can only focus on doing one thing well, we think». Z perspektywy czasu widzimy, że założenia się zmieniły, dodajemy funkcjonalności. Zasada 1:1 zaczyna się rozmywać” – dopowiada Marzena Żeber, również z działu social media w Hand Made.

Zdaniem Marcina Żukowskiego, Team Leadera w agencji interaktywnej Mint Media, trenera Akademii PRoto, nowa funkcja Instagrama ma szansę się przyjąć, bo nawiązuje właśnie do rozwiązania znanego ze Snapchata. „Ale czy tak będzie na pewno?” – zastanawia się specjalista. I wyjaśnia, że Snapchat „stał się hitem wśród użytkowników po pewnym czasie”. Serwis istnieje bowiem od 2011 roku, ale nie od razu zdobył globalną popularność. „Niby w świecie mediów społecznościowych wszystko pędzi szybciej niż w innych branżach, ale nie jest to jednak do końca prawda. Czas weryfikuje pomysły także tutaj” – podkreśla Żukowski. I przypomina, że czas zweryfikował na przykład odmowę sprzedaży Snapchata przez Evena Spiegla Markowi Zuckerbergowi. „Spiegel jej nie sprzedał i dobrze na tym wyszedł” – zauważa Żukowski.

Dagmara Pakulska zauważa z kolei, że nowa funkcja godzi nieco w założenia Instagrama, który był do tej pory platformą służącą do dzielenia się najważniejszymi momentami – takimi, które każdy użytkownik pragnie zapamiętać na zawsze. „Dlatego też można podejrzewać, że wkrótce wystąpi zagrożenie pojawiania się w serwisie niskiej jakości contentu, co może skutkować osiągnięciem efektu odwrotnego do zamierzonego, a mianowicie odpływem użytkowników” – uważa. Dodaje jednak, że z drugiej strony „umiejętne i kreatywne wykorzystanie Stories przez marketerów może stanowić ogromny potencjał reklamowy tej funkcji”. Wskazuje też na związek Instagrama z Facebookiem, dzięki któremu serwis oferuje precyzyjne narzędzia targetowania reklam i udostępnia relatywnie dużo ciekawych danych.

Również Mateusz Szufel, Community Manager WALK Social Media, zwraca uwagę na to, że Instagram jest wśród marketerów sprawdzoną platformą, a Snapchat wciąż jest traktowany „mniej poważnie” – nie wszystkie funkcje i formaty reklamowe są bowiem dostępne w Europie, więc nie można w pełni wykorzystać reklamowego potencjału Snapchata. Specjalista z Walk zaznacza też, że Instagram posiada znacznie bardziej „pewne”, tj. sprawdzone formy dla reklamodawców, zbliżone do tych facebookowych. Jego zdaniem jednak zainteresowane marki powinny swoje treści różnicować, bo powielanie tego samego contentu w, mimo wszystko, dość młodej grupie odbiorców będzie negatywnie odebrane. „Z pewnością Facebook (właściciel Instagrama) dzięki Instagram Stories może zyskać. Do tej pory większość marek z tak zwanego »topu« komunikowała się ze swoimi odbiorcami i na Snapchacie, i na Instagramie. Wkrótce może się okazać, że zespolenie tradycyjnych funkcji Instagrama wraz z funkcjami Snapchata w obrębie jednej aplikacji sprawi, że Instagram stanie się popularniejszy i umocni swoją pozycję na rynku” – ocenia Mateusz Szufel.

Według Justyny Mazur marki marki mogą wykorzystać nową funkcję Instagrama, by tworzyć content backstage'owy. „Dzięki Stories można ciekawie wprowadzać ambasadorów marki, prowadzić relacje z eventów, łączyć real z onlinem w ciekawym ambiencie” – wylicza. Marzena Żeber zauważa z kolei, że ta funkcja to ułatwienie dla marek zbierających od dawna followersów na Instagramie, „zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie zdecydowały się jeszcze na rozpoczęcie działań na Snapchacie”. „Teraz po prostu mogą korzystać ze Stories i być bliżej swoich followersów, bez dylematów: być tu, czy nie” – uważa.

Marcin Żukowski podkreśla także, że Facebook inspiruje się Snapchatem, który lepiej rozumie trendy w najmłodszej grupie docelowej. „Nie bez kozery statystyki pokazują, że Facebook jest dziś serwisem dla »seniorów« (główna grupa jego użytkowników to 25-34 lata), a Snapchat ma najwięcej użytkowników wśród nastolatków” – zauważa. I podkreśla, że Instagram przeważa w grupie 18-24 lata, stanowi więc pomost między najmłodszymi a tymi, którzy już sami mają dzieci, rodziny i «poważne» życie. „Jednak ci poważni także lubują się w snapowaniu”. Uważa jednak, że użytkownicy Snapchata nie przejdą na Instagram, bo oni już na tym Instagramie są. „Wiele osób korzysta bowiem z kilku serwisów społecznościowych i taki trend staje się czymś naturalnym” – wyjaśnia ekspert z Mint Media. Tłumaczy również, że serwisy te są różne, więc spełniają różne funkcje i realizują określone potrzeby użytkowników. „Instagram jest wow, bo są tam ładne zdjęcia. Snapchat, bo można tam zaszaleć i nikt nie będzie tego pamiętał. Facebook zaś to taka klasyka, coś jak posiadanie telefonu. Nie da się bez niego żyć” – wylicza Żukowski.

I dodaje, że na miejscu twórców Snapchata nie obawiałby się o utratę użytkowników. „Instagram wprowadził Stories jako pewien dodatek, który będzie uzupełniał możliwości aplikacji – niczym wprowadzone wcześniej Hyperlapse czy Boomerang. Nie stanowi więc zagrożenia dla Snapchata, podobnie jak zagrożenia dla Snapa nie stanowią reakcje na Facebooku (nawiązujące do emoji znanych ze Snapchata)” – tłumaczy. I kontunuuje, że to, że Snapchat tworzy trendy, które wykorzystują inni, nie znaczy to, że przez to zostanie zniszczony. „Wręcz przeciwnie, znów ma szansę wykonać krok do przodu” – uważa trener Akademii PRoto - „bo na pewno jego twórcy nie stoją w miejscu i stale myślą o rozwoju swojej platformy”. Żukowski zaznacza także, że twórcy Snapchata zebrali już pewną bazę użytkowników i powoli oswajają ich z reklamami. Dodaje też, że dla wielu marek Snapchat wciąż jest „czymś zbyt nowym, zbyt młodym, nieznanym”, jednak powoli ten trend się zmienia.

Również w opinii Dagmary Pakulskiej istnieje duże prawdopodobieństwo, że Instagram Stories nie osłabi Snapchata. „Może być wręcz przeciwnie. Użytkownicy, którzy wcześniej nie mieli styczności z duszkiem, a polubią funkcję Stories, mogą zechcieć zobaczyć, jak funkcjonuje jeszcze bardziej rozbudowana aplikacja do dzielenia się ulotnymi chwilami” – wyjaśnia specjalistka. Millenialsi, którzy pokochali Snapchata, mogą natomiast odwrócić się od Instagrama, który w jawny sposób plagiatuje ich ulubioną aplikację – tłumaczy dalej.

Justyna Mazur także uważa, że Instagram Stories nie zagraża Snapchatowi. „Użytkownicy Snapchata, którzy przekonali się do tego narzędzia, są z nim związani z różnych względów i nie sądzę, by nagle zagorzały fan Snapchata rzucił to narzędzie i przeszedł na Instagram” - ocenia. I wylicza, że Instagram wciąż nie oferuje takich funkcji jak Snap: rozmów audio i video oraz kultowych filtrów. Mazur widzi natomiast sporą zaletę Instagrama, bo osoby, które nie używały Snapchata, ponieważ nie były do niego przekonane jako do aplikacji, chętnie korzystają ze Stories w aplikacji dobrze im znanej. Żeber podkreśla, że Stories na Instagramie to dla marek narzędzie na wyciagnięcie ręki (łatwe do przetestowania), „a szczególnie jeśli Instagram ma swoje plany reklamowe co do Stories”.

Szufel zauważa natomiast, że Instagram wciąż jest dwa razy większy niż Snapchat, a nie każdy użytkownik Instagrama zna Snapchata i z niego korzysta. „Dzięki nowej funkcji Instagram stara się zadowolić wszystkich. Być może część osób, które Instagram zaczynał nudzić lub przymierzały się do zainstalowania Snapchata, dzięki Stories zostanie na Instagramie” – zastanawia się ekspert z Walk. Dodaje jednak, że wielu młodych osób z dużych miast nie ma na Facebooku, bo są tam ich rodzice. „Za to są na Instagramie i Snapchacie, które są traktowane trochę „undergroundowo” i gdzie mogą pokazać więcej, bez cenzury. Pozostaje więc pytanie: czy jeśli Instagram w coraz większym stopniu będzie chciał stać się miejscem dla wszystkich, paradoksalnie na tym nie straci?” – rozważa Szufel.

„Czas pokaże, czy funkcja Instagram Stories zyska sympatię użytkowników i zostanie dobrze wykorzystana przez marketerów. Jedno jest jednak pewne – Snapchat nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i już wkrótce może potężnie zagrać na nosie ekipie Zuckerberga” – podsumowuje Dagmara Pakulska. „Wróżę Snapchatowi bardzo udany okres, jeśli chodzi o obecność marek w serwisie. Instagramowi zresztą też kibicuję i myślę, że wprowadzenie Stories może sprawić, że o tej aplikacji marki będą pamiętać jeszcze bardziej niż dotąd”. Jak podsumowuje Żukowski, oba serwisy są konkurencją – „konkurują o naszą uwagę, a więc jedyny nieodnawialny zasób”, jednak wprowadzenie Instagram Stories nie zmieni rynku w taki sposób, by jeden serwis z niego „wypadł”, a drugi znacząco umocnił swoją pozycję.

Zebrały: Anna Kozińska, Małgorzata Baran

X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin