Branża PR. Rynek pracy pracownika czy pracodawcy?

dodano: 
18.01.2018
komentarzy: 
0

Rynek pracy w branży public relations przechodzi zauważalną metamorfozę. W ramach tegorocznego projektu PRoto.pl poprosiliśmy o opinie kilku ekspertów. Zapytaliśmy ich o to, czy zauważyli w ostatnim czasie zmiany na rynku pracy w branży PR i czy stwierdzenie, że w Polsce nadeszła era rynku pracownika, odnosi się również do tego sektora.

Dla PRoto.pl wypowiedzieli się: Ryszard Solski, prezes zarządu i szef Corporate Communications and Public Affairs Practice Solski Communications, Przemysław Mitraszewski, Managing Partner Lighthouse, Łukasz Jaszcz, ekspert z Sedlak&Sedlak, Łukasz Wilczyński, Senior PR Consultant/CEO Planet PR oraz Marta Piasecka, kierownik Biura Zawodowej Promocji Studentów i Absolwentów UW.

Roszczeniowa postawa

Ryszard Solski mówi: „Jeśli chodzi o rynek pracy w agencjach, to wydaje mi się, że mobilność doświadczonych konsultantów jest dzisiaj mniejsza niż dawniej – zapewne są usatysfakcjonowani warunkami pracy i płacy”. Zauważa jednak, że młodzi, niedoświadczeni kandydaci mają nieco inne podejście do pracy niż starsze pokolenie: „Młodsi konsultanci chyba nie przywiązują dzisiaj tak dużej wagi do stabilności zatrudnienia czy atmosfery w zespole i są bardziej asertywni w kwestii warunków. To stawia szefów agencji przed pewnym dylematem. Ja osobiście nie godzę się na zapewnienie konsultantowi warunków znacząco lepszych niż mają inne osoby o porównywalnym doświadczeniu i wynikach. Po prostu byłoby to niesprawiedliwe. Wtedy z żalem się żegnamy” – tłumaczy szef Solski Communications.

Łukasz Jaszcz uważa, że obecnie młodym ludziom, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich, o wiele łatwiej jest znaleźć pracę niż kiedyś. „Jest to proste, gdyż celują w stanowiska na względnie niskim poziomie zaszeregowania – odpowiednim dla ich doświadczenia zawodowego i umiejętności. Jednocześnie koszt ich zatrudnienia dla zagranicznych korporacji jest bardzo mały – stąd też duży popyt na tego typu pracę” – dopowiada ekspert z Sedlak&Sedlak.

Marta Piasecka przyznaje z kolei, że coraz częściej zauważa zjawisko rynku pracownika: „Kandydaci mają dość wygórowane oczekiwania oparte o »legendy« wynagrodzeniowe. Kiedy słyszą, ile kosztuje kampania public relations, to przekładają to na wynagrodzenia w firmie, co – niestety – nie jest ze sobą powiązane” – mówi przedstawicielka Biura Zawodowej Promocji Studentów i Absolwentów UW.

Łukasz Wilczyński ma nieco inne zdanie na temat tego, czy to kandydaci dyktują warunki swoim pracodawcom: „W przypadku public relations trudno mówić o rynku pracownika. Wpływ ma na to zróżnicowanie branży, na którą składają się zarówno agencje PR, jak i wewnętrzne działy public relations w firmach; różnorodne kompetencje specjalistów: relacje z mediami, content marketing, analityka, zarządzanie social mediami; liczne kierunki studiów kształcące specjalistów od wizerunku czy wreszcie niemal masowe przechodzenie dziennikarzy do PR-u” – argumentuje CEO Planet PR.

Deficyt specjalistów

Zdaniem Marty Piaseckiej o trudności w znalezieniu nowego pracownika może świadczyć chociażby fakt, że ogłoszenia o pracę są dość długo „zawieszone” w serwisach. Według niej, wina w dużej mierze leży po stronie kandydata: „Bolączką jest jakość składanych aplikacji. Kolejny etap rekrutacji – rozmowa z kandydatami – pokazuje, jak wiele jest koloryzowania w CV, np. co do poziomu znajomości języka lub rzeczywistego doświadczenia”. Dodaje jednak, że zdarza się tak, że niektóre oferty pracy powracają do serwisów co jakiś czas, co może świadczyć o dużej rotacji na stanowiskach.

Łukasz Wilczyński podkreśla, że nie zauważył problemu braku specjalistów w branży public relations. „Firmy cieszące się dobrą renomą, oferujące czytelne i atrakcyjne warunki pracy nie mają problemu ze znalezieniem odpowiednich konsultantów do podstawowej obsługi PR” – twierdzi ekspert. Dodaje jednak, że sprawa komplikuje się wtedy, gdy poszukiwana jest osoba z mocno sprecyzowanymi kompetencjami: „W Planet PR rozwijamy dział data-driven communication i szukamy PR-owców z umiejętnościami analitycznymi, których nie ma jeszcze zbyt wielu na rynku. W branży jest także dość ograniczona liczba dobrych specjalistów ds. zarządzania kryzysem” – podsumowuje Wilczyński.

Przemysław Mitraszewski uważa, że PR-owców na rynku pracy jest wielu – ważne, by nie zostawiać poszukiwań nowego pracownika na ostatnią chwilę. Wyjaśnia to na przykładzie swojej firmy: „Nie zaczynamy szukać pracowników w momencie, gdy pojawia się konieczność zatrudnienia, np. w wyniku wygrania przetargu i konieczności poszerzenia zespołu. Obserwujemy rynek na bieżąco, przekładamy to na matrycę naszych planów i wiemy, kogo chętnie powitalibyśmy na pokładzie” – przekonuje Managing Director w Lighthouse.

Autor: Julia Gugniewicz

Stażystka w PRoto.pl. Interesuje się zagadnieniami związanymi z mediami społecznościowymi, marketingiem politycznym oraz public relations marek modowych. Absolwentka międzynarodowych stosunków gospodarczych ze specjalnością marketing medialny na Uniwersytecie Gdańskim. Obecnie studentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim.

Czytaj więcej:

Raport wynagrodzeń w agencjach PR 2017

Większe wymagania, ale też większa otwartość. Jak millenialsi rozmawiają o wynagrodzeniach

Umowa o pracę marzeniem PR-owca, agencji i… klienta?

„Gwarantujemy stałą pensję”. Dlaczego firmy nie podają kwot wynagrodzeń w ofertach

X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin