Czekając na fakty. Czy doniesienia Wprost zaszkodzą TVN i Durczokowi?

dodano: 
19.02.2015
komentarzy: 
3

Według PR-owców TVN prawidłowo zareagował na publikacje Wprost. Jednak na ocenę szkód wizerunkowych poniesionych przez samą stację oraz Kamila Durczoka jest jeszcze za wcześnie.

Seria odcinkowa

Pierwsza z publikacji Wprost, dotycząca domniemanych przypadków molestowania, pojawiła się na początku lutego. W samym tekście nie padła nazwa stacji ani nazwisko dziennikarza. Publikacja wywołuje falę plotek. Niektórzy sugerują, że tekst dotyczy TVN i redaktora naczelnego Faktów Kamila Durczoka. W piątek 13 lutego media informują o powołaniu przez tę stację komisji, która zbada doniesienia na temat przypadków molestowania.

W drugim materiale Wprost, opublikowanym w poniedziałek 16 lutego, pada już jego nazwisko. Tym razem tekst dotyczy warszawskiego mieszkania, w którym autorzy artykułu mieli zastać Durczoka. Dziennikarze opisują, że w lokalu znaleźli m.in. „biały proszek” i materiały pornograficzne. Druga publikacja jeszcze bardziej wzmogła zainteresowanie tematem, zwłaszcza wśród internautów. Jak wynika z danych Instytutu Monitorowania Mediów, od 16 do 19 lutego pojawiło się ponad 7 tys. wzmianek o Durczoku – 90 proc. z nich opublikowano w sieci.    

W dniu publikacji drugiego artykułu Kamil Durczok udzielił wywiadu stacji TOK FM.  Dziennikarz stanowczo odrzucił zarzuty. „Czym innym jest wymagający szef, czym innym szef molestujący. Nigdy nie byłem molestującym szefem” – zapewnił Durczok w studiu radia TOK FM. Poinformował także o wzięciu dwóch tygodniu urlopu w czasie, gdy w TVN działać będzie komisja. I zapewnił, że czeka na wyjaśnienie sytuacji „z całkowitym spokojem”.

Czekając na werdykt

„Stacja jest w trudnej sytuacji. Nie zostały jej przedstawione bezpośrednie dowody, które by potwierdzały nieodpowiednie praktyki w TVN, zaś atak na jedną z głównych gwiazd dodatkowo komplikuje możliwości wyjścia z tej sytuacji bez szwanku. W moim odczuciu stacja zrobiła dobrze, powołując komisję wewnętrzną do zbadania zasadności zarzutów oraz odsuwając dziennikarza od bieżącej pracy” – komentuje Grzegorz Miller, właściciel agencji Millermedia Communications. Również zdaniem Moniki Walczak, partnera zarządzającego w Grupie Szkoleniowej: wymagamy.pl, stacja zareagowała poprawnie, powołując komisję . „Na tym etapie nic więcej nie można zrobić. Nie ma winy, więc nie może być kary. Najpierw trzeba udowodnić jedno, aby można było wymierzyć drugie” – zaznacza Walczak. Choć, jak dodaje, można zastanowić się nad problemami z komunikacją wewnętrzną w stacji. „Znam organizacje, o podobnej wielkości co TVN lub mniejsze, gdzie powołani są odpowiedni »mężowie zaufania«, do których pracownicy mogą zgłaszać problemy i są one na bieżąco, bez szkody dla organizacji, rozwiązywane” – komentuje Walczak.

Kwestię komunikacji wewnętrznej porusza także Kinga Szkutnik, dyrektor zarządzająca Practum Consulting. „Działania wewnętrzne najlepiej podjąć jak najwcześniej, nawet na etapie mało prawdopodobnych sygnałów, by móc zapobiec kryzysowi medialnemu lub – jeśli sprawa zostanie nagłośniona – dysponować od razu odpowiednimi informacjami umożliwiającymi zajęcie od początku właściwego stanowiska. W tym świetle działania podjęte przez TVN jak powołanie komisji mającej wyjaśnić kwestie mobbingu i molestowania oraz ogłoszenie polityki w zakresie zachowań niepożądanych, należy uznać za pozytywne, choć nieco spóźnione” – zaznacza Szkutnik. Natomiast zdaniem Barbary Labuddy, prezes zarządu agencji Synertime, komisja to dobry ruch, który może się jednak okazać ryzykowny. „W sytuacji, gdy zorientowali się, że pierwsza publikacja dotyczy ich firmy mogli popełnić błąd i zareagować zgodnie z zasadą »a jak cię złapią na kradzieży za rękę, mów że to nie Twoja ręka«. TVN tego nie zrobił i tym samym zakomunikował, że podchodzi do sprawy poważnie.    Przynajmniej na razie… ale ostateczna ocena sytuacji będzie możliwa dopiero za jakiś czas. Powołana komisja może wszak okazać się jedynie narzędziem maskującym, czy wybielającym – tłumaczy. „Spodziewamy się, że komisja zakończy prace w ciągu około dwóch tygodni i nie będziemy udzielać komentarzy w czasie trwania naszego badania” – informuje rzeczniczka TVN Emilia Ordon.

Gwiazda, ale nie celebryta

Jak obecna sytuacja wpłynie na wizerunek głównego bohatera publikacji Wprost? „Durczok kieruje zespołem Faktów, które oglądają miliony widzów. Rozmawia z najważniejszymi ludźmi w państwie. Ocenia i piętnuje dwulicowość, wydaje werdykty dotyczące innych osób, komentuje najważniejsze wydarzenia. Przez lata stał się autorytetem dla wielu młodych dziennikarzy. Obowiązują go nieco inne standardy niż gwiazdy rocka” – tłumaczy na swoim blogu Sylwester Latkowski, redaktor naczelny Wprost i współautor ostatniego artykułu o naczelnym Faktów TVN. Czy ten autorytet dozna uszczerbku?

„Moim zdaniem, zaistniała sytuacja będzie miała duży wpływ na dalsza karierę Kamila Durczoka. Nie jest to równoznaczne z jej złamaniem. Jednak z pewnością będzie potrzebował czasu na ochłonięcie i wyciszenie” – przewiduje Walczak. „Oskarżenie o molestowanie jest źle widziane przez potencjalnych pracowników oraz inwestorów, a jak wiemy, stacja jest obecnie wystawiona na sprzedaż. Łatka “molestujących” może przykleić się na długo, zwłaszcza jeżeli stacja będzie zbyt długo zwlekała z oficjalnym oświadczeniem i podaniem wyniku śledztwa. Odrębną sprawą jest sytuacja Kamila Durczoka - dziennikarz o swój wizerunek będzie walczył sam, na drodze sądowej. Tu także potencjalne oczyszczenie zarzutów nie pozostanie bez echa dla jego wizerunku” – zaznacza Miller. Jednak, jak zaznaczają rozmówcy PRoto.pl, znamy przypadku gwiazd, które potrafiły wrócić do showbiznesu. „Na tym etapie trudno jest wyrokować. Historia gwiazd telewizyjnych np. Tomasza Kammela pokazuje jednak, ze można ponownie pojawić się na scenie, mimo, że odchodziło się z niej w trudnych okolicznościach” – twierdzi Walczak. Natomiast Barbara Labudda wspomina o problemach wizerunkowych Otylii Jędrzejczak i Ilony Felicjańskiej. „Nie są to jednak dziennikarki opiniotwórcze, które kreują siebie na wzorzec moralny. Kamil Durczok, nawet jeżeli dziś ma i dalej będzie miał dowody sympatii i wsparcia swojego środowiska, musi się liczyć z tym, że ocena jego jako osoby publicznej została mocno nadszarpnięta. Moim zdaniem tę wizerunkową plamę będzie znacznie trudniej kiedykolwiek zmyć niż u…paćkany niegdyś stół studia Faktów”  – zaznacza Barbara Labudda.

Karol Schwann
 

Czytaj również:

Wywiad z...dr hab. Małgorzatą Molędą-Zdziech, o tabloidyzacji mediów
Kamil Durczok z agencją PR
TVN: jeśli to będzie konieczne, podejmiemy dodatkowe kroki, aby pozostać atrakcyjnym pracodawcą
Adam Łaszyn o publikacji Wprost
 

Czytaj także na blogu IMM:

Vox populi, vox media? Dlaczego duże media milczą o Durczoku

X

Zamów newsletter

Akceptuję regulamin