sobota, 21 lutego, 2026

Dyżurni etycy

Andrzej S. Nartowski wyjaśnia na łamach Gazety Bankowej skąd się wzięła moda na liczne kodeksy etyczne, których twórcy, czyli „dyżurni etycy kraju” nie nadążają z zamówieniami. Wspomagają ich wówczas „bystrzaki od public relations. Wielu z nich można byłoby wysłać do Sevres pod Paryżem, by obok wzorca metra dyżurowali na zmianę jako wzorce etyki” – komentuje Nartowski. Termin „kodeks” szanują, jego zdaniem, prawnicy, którzy protestują przeciwko nadużywaniu tego określenia. „Zbiory zasad etycznych (…) nie dorastają do miana kodeksów. Dlatego Stowarzyszenie Sędziów Polskich »Iustitia« przyjęło zbiór zasad – a nie kodeks! – postępowania sędziów; dlatego Związek Banków Polskich przed kilku laty odstąpił od pierwotnej nazwy »kodeks«, krzewiąc obecnie »zasady« dobrej praktyki bankowej”. Dwuznaczność etyczną Nartowski postrzega w licznych nagrodach, „za które nagradzani suto płacą. (…) W takim procederze uczestniczą (w charakterze nagradzanych) firmy skądinąd szacowne, słynące z doskonale napisanych kodeksów etyki firmowej”. Problemem jest również wybór odpowiedniej komórki w firmie, która odpowiadałaby za etykę. Według corporate governance tę funkcję powinno się powierzyć radzie nadzorczej. Ta jednak, jak czytamy w artykule, sama jest „kłębowiskiem konfliktów etycznych”.

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Poprzedni artykuł
Następny artykuł