.

Jak Łaszyn Donalda Tuska szkolił

dodano: 
29.10.2007
komentarzy: 
25

Co zdecydowało o zwycięstwie Tuska w debacie z Kaczyńskim? „Okulary” – odpowiada Adam Łaszyn, doradca medialny PO w wywiadzie w Dużym Formacie, dodatku do Gazety Wyborczej. „Na samym początku debaty Kaczyński miał kłopot z otwarciem etui do okularów (…) Był kompletnie rozbity przez to mocowanie się”, podkreśla Łaszyn.

Doradca PO o sobie samym mówi, że jest „chirurgiem reputacji”, a nie „spin doctorem”, czytamy w wywiadzie. Wynika to z tego, że w przeciwieństwie do spin doctora, chirurg reputacji nie przedstawia wyborcom fikcji, „tylko dobiera odpowiednie elementy rzeczywistości i prezentuje je ludziom”, podkreśla Łaszyn.

Współpracę z PO szef agencji Alert Media Communications rozpoczął po przegranej Platformy w wyborach w 2005 roku. Doradzał Tuskowi m.in. „by trzymał kontakt wzrokowy podczas rozmów z dziennikarzami” i nie używał zbyt długich, skomplikowanych zdań. Tusk był bardzo pojętnym uczniem i od razu poprawił błędy, które mu Łaszyn wytykał.

Za największy błąd sztabu PiS, Łaszyn uważa brak pozytywnego przekazu i „odpuszczenie” sobie ostatnich dwóch dni przed ciszą wyborczą. Przed debatą Tusk-Kaczyński, Łaszyn doradził szefowi PO, by ten zapytał o ceny ziemniaków i chleba. Jednak do pytania o pistolecik Jarosława Kaczyńskiego specjalista ds. PR-u się nie przyznaje.

Jak mówi Łaszyn, nad spotami pracowała ekipa pod kierownictwem Sławomira Nowaka, a akcja „schowaj babci dowód” powstała oddolnie. Agencja Alert Media Communications przygotowała na każdy dzień „zeszyty” rozsyłane droga elektroniczną do wszystkich posłów PO. Do czasu debaty posła Mężydły w TVN 24 nikt jednak nie stosował się do zawartych w tych „zeszytach” wskazówek i rad, jak i o czym rozmawiać z mediami, twierdzi Łaszyn.

Rzecz, na której szczególnie zależało Łaszynowi to to, by wezwać wyborców LiD-u do poparcia PO. „To był kluczowy moment kampanii”, podkreśla Łaszyn. Jednocześnie stwierdza, że nie wyreżyserował wystąpienia posłanki Sawickiej przed dziennikarzami. „W życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby z jej tragedii robić sobie podpórkę wyborczą”, zaznacza szef Alert Media Communications. (ak)

Źródło:

Gazeta Wyborcza, Duży Format, Cza-cza z Tuskiem, rozmowa Jacka Kowalskiego z Adamem Łaszynem, 29.10.07
komentarzy:
25

Komentarze

(25)
Dodaj komentarz
10.11.2007
22:00:37
calib
(10.11.2007 22:00:37)
Czyli co... ? Ten Tusk to pajac... wróć! pacynka?
09.11.2007
17:56:42
andix123
(09.11.2007 17:56:42)
Uważam, że działanie Pana Łaszyna bedzie szkodliwe dla nas wszystkich. Można zmienić czlowieka na chile i wcale nie jest to takie trudne, ale na dłuższą metę tego się nie dokonana w krótkim czasie. Tusk ma zakodowana w sobie chorobliwa nienawiść, co wielokrotnie pokazywał będąc w opozycji. Jest kłamcą, a kłamanie wcześniej czy później wyjdzie i będzie kiepsko, gdy dotyczyć będzie spraw Polski na arenie międzynarodowej. Tusk jest zdolny do popełnienia wielkiej gafy, która może doprowadzić nawet do afery międzynarodowej. czemu, bo dziś mu sie wydaje, ze może góry przenosić, a tak naprawdę nadal jest jaki jest, ten sam, co przed szkoleniem u P. Łaszyna.
02.11.2007
0:16:57
fuj do wszystkich
(02.11.2007 0:16:57)
co was tak naprawdę obchodzi to czy Łaszyn zachował dyskrecję czy nie? kwestia dyskrecji i tajemnicy to problem Łaszyna i Alert media!!! i tylko ich. jesli sadzicie, że przez ten wywiad klienci sobie pomyślą "cholerka, Łaszyn wygadał sie co robil dla Tuska to pewnie moja agencja tez bedzie paplac" to ... docencie klientów. naprawdę nie mam pojęcia czym tu się ktokolwiek czuje zniesmaczony? to jak wiarygodnym Łaszyn jest doradcą to jego biznes. NIE WASZ... ktos dobrze napisal tu ze ten wywiad byl calkiem pozytywny dla branzy. a to czy byl negatywny dla adama Ł. - mam gdzies.
01.11.2007
22:40:56
radar
(01.11.2007 22:40:56)
Wiwat nowe Słońce Karpat polskiego PR! Tymochowicz niech już nie wraca - nadeszło nowe i ma nowego następcę. Niestety, już nie po raz pierwszy taki artykuł obnaża do dna tzw. polski PR. Tak zwany, bo poza nielicznymi wyjątkami o branży i w imieniu PR wypowiada się towarzystwo (by nie powiedzieć związek) pływające głównie dzięki umiejętnościom schlebiania swym mocodawcom i "załatwiania" zleceń od dojnych krów - firm globalnych płacących wiele za niewiele i kiepskiej jakości. Byle znajomym którzy mogą się podzielić fructami sukcesów. Powtórzę to, co jest kluczowe, choć inni już o tym pisali: by być prawdziwym - czytaj profesjonalnym specjalistą od komunikacji (nie PRowcem - to w Polsce potrafi każdy) potrzeba przede wszystkim kindersztuby i poczucia dobrego smaku. Ale wśród obecnych boosów tzw. wiodących agencji PR - raczej obowiązuje reguła fura, skóra i ...solarium lub Seszele plus "budujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom" a nie jakieś tam staroświeckie pojęcia o godności zawodu, kulturze osobistej, o poczuciu wstydu co wypada mówić a czego nie. Jeśli chodzi o wynurzenia kolegi Adama Łaszyna w DF, to odnieść można wrażenie, że zasada Adolfa H. obowiązuje jak widać nadal - dla przypomnienia brzmiała ona: Zwycięzcy i tak nikt nie będzie pytał ani z niczego rozliczał. Ja chcę zatem zapytać (olśniony geniuszem i samozadowoleniem Adama Łaszyna) o parę spraw: 1. gdzie był on i jego światłe rady przez dwa ostatnie lata, aż do dnia debaty Tuska z Kaczyńskim? Czyżby w pocie czoła szykował tak fantastyczny, dwutygodniowy finisz pewien swej wygranej? Podziwiam stalową wytrzymałość nerwów - nie tyle AŁ ile mocodawców z PO, którzy do ostatniej chwili mimo wieszczenia klęski wierzyli w geniusz wodza. Nie wodza Tuska, a wodza i demiurga propagandy Łaszyna. Czemu zatem nie poznaliśmy jego kunsztu i autorstwa porad wcześniej, skoro wszystko miał pod kontrolą i był taki "spoko" o wygraną? Czysty, zimny profesjonalista po prostu. 2. Czy AŁ nie sądzi, że PiS jednak wygrałby wybory, gdyby nie JEDYNY błąd który sztab PiS popełnił dopuszczając do debaty, choć mógł dalej grać dalej do końca pomocnikiem Kwaśniewskiego? A tak wogóle, to może ktoś pamięta gromki i dźwięczny efekt strategii kolegi Łaszyna w postaci atomowej odpowiedzi na owo genialne posunięcie socjologiczne, którym był tekst o pomocniku? Ja jakoś nie pamiętam... 3. Co doradzał AŁ Tuskowi, gdy ten nie potrafił nawiązać kontaktu wzrokowego z uciekającym przeciwnikiem choć miał stada doradców takich jak AŁ no i oczywiście takie supernarzędzia jak ZESZYty? 4. Pytanie retoryczne - czy jest profesjonalny ktoś, kto ledwo po fuksie jaki osiągnął - tak, fuksie, bo zwyciężył Tusk i PO, a nie beznadziejny przez ostatnie dwa lata swych porad Łaszyn - staje przed obiektywami i mikrofonami i pręży się jak Doda chwaląc swój geniusz i strategiczną przebiegłość, której dotąd jakoś po prostu NIE BYŁO? Niestety po przeczytaniu wywiadu na koledze Adamie zostają tylko męskie stringi, ale w przeciwieństwie do Dody, nie ma czego oglądać.... 5. I ostatnie pytanie: czy w swej wielkości kolega AŁ nie dostrzegł wieloletniej pracy dla Tuska i PO ludzi, którzy zrobili pewnie zdecydowanie więcej niż on ale pozostają jakoś w cieniu po zwycięstwie? Jeden z nich nazywa się Maciej Grabowski i już dawno podjął decyzję o poświęceniu się doradztwu politycznemu a nie kierowaniu agencją, i byciu w zarządzie Związku branżowego. Nota bene nawiązując do poprzedniego wątku standardów etycznych , o których pisze "proton" ciekawa będzie obserwacja w najbliższym czasie nowych klientów AŁ i agencji Alert Media - zwłaszcza tych spośród spółek Skarbu Państwa...
30.10.2007
21:39:10
Okop.
(30.10.2007 21:39:10)
Krzepiące są uwagi o etyce wobec klienta. Fajnie, że to forum to nie tylko ściek. Może jakiś narybek piarowy przeczyta i się przejmie. Ok.
30.10.2007
17:32:33
proton
(30.10.2007 17:32:33)
Jakkolwiek „Czytający uważnie” będzie to interpretował, tym wywiadem A. Łaszyn postawił się w jednym rzędzie obok Tymochowicza! W każdej z szanujących się agencji PR na świecie i w coraz większej liczbie tych rodzimych, wewnętrzny kodeks zawodowy wyklucza pracę na rzecz jakiejkolwiek formacji politycznej. Powszechnie stosowanym rozwiązaniem jest czasowe zwolnienie się z pracy osób, które pragną pozostać konsultantami w agencji, natomiast chcą skorzystać z życiowej szansy jaką jest praca w tyglu kampanii wyborczej. Przy czym, nikt faktu pracy dla danego Polityka lub partii nie podaje do publicznej wiadomości. Dlatego ja uważam, że to bardzo dobrze, że A. Łaszyn upublicznia w tym wywiadzie swój warsztat. Pokazał, że jest dobrym specjalistą, ale jednocześnie dowiódł, że nie jest profesjonalistą. Kiedyś pisałem o standardach etycznych tego Pana, dziś już nie muszę, jaki jest król każdy widzi!
30.10.2007
16:36:51
Pytający Vader
(30.10.2007 16:36:51)
Czy ktoś mi może udzielić informacji co się stało z Maciejem Grabowskim, który przez długi czas był doradcą Tuska ds. komunikacji, a wczesniej także rzecznikiem Platformy?? Ktoś może uchylić rąbka tajemnicy?
30.10.2007
16:08:07
Czytajmy_uwaznie
(30.10.2007 16:08:07)
Na pewno ten wywiad ma plusy i minusy, ale ma więcej plusów. Znaczenie edukacyjne może byc kapitalne, może wreszcie dziennikarze tez zrozumieja co to jest PR i nie będą pisali "Public Relation" itp. Komentując ten wywiad, powinniście wziąć też pod uwagę następujące fakty: 1. Polityka to nie biznes, tu obwiązują inne reguła. Polityka to sfera w 100% publiczna a biznes. Wszyscy mamy prawo wiedzieć jak wygląda budżet rządu, ministerstw itp oraz ile zarabiają polityce, w biznesie wszystko jest tajne. 2. Wywiad ma kapitalne znaczenie pod względem edukacyjnym, zwykli ludzie chociaż częściowo maja szanse zobaczyć czym jest PR. 3. Łaszyn, co jest chyba największą zaletą tego wywiadu, pokazuje że PR nie musi być brudny i marketing polityczny nie równa się manipulacji. Obecnie panuje przekonanie, że najlepszym w Polsce specjalistami od marketingu/PR politycznego są Adam Bielan i Mariusz Kamiński, no i może jeszcze Kurski. Ten wywiad daj szansę się odciąć od tego. 4. Ja czytając ten wywiad ma lepsze zdanie o Tusku. Był na tyle krytyczny, że poszukał firmy zewnętrznej i chciał z nią współpracować. Dodatkowo chce słuchać doradców, co się w polskiej polityce rzadko zdarza. To jest zły wizerunek klienta-polityka
30.10.2007
15:20:15
MAX
(30.10.2007 15:20:15)
Do Teoretyka: z tym porównaniem do Trochimiuka to przegiąłeś. Tylko nie obrażaj tu porzadnych ludzi.
30.10.2007
13:41:11
Teoretyk
(30.10.2007 13:41:11)
OK, zalozmy, ze Pan Laszyn dostal zgode od Tuska (lub jego sztabu) na publikacje artykulu, moze jego tresc byla nawet przez nich autoryzowana. Nie sadze zeby bylo inaczej, bo o debilizm tej skali nie posadzalbym nawet najjasniej swiecacej dzis gwiazdy polskiego PR. Tak czy inaczej - widac, ze Pan Adam swoimi dzialaniami coraz bardziej przypomina Pana Trochimiuka, liczy sie dla niego przede wszystkim autopromocja, a Klient to tylko narzedzie w rekach konsultanta. Kto z kim przestaje, musi krakac jak i one.
30.10.2007
11:16:08
Drogi fuju
(30.10.2007 11:16:08)
Błagam Cię o trochę obiektywizmu. Troszeczkę. To że słowo ETYKA w naszym zawodzie w Polsce nie wiele znaczy wcale nie wpływa na rosnący poziom hipokryzji szacownych przedstawicieli branży. Osobiście uważam, że tego typu zachowania są niedopuszczalne. Jesteśmy po to aby chronić wizerunek naszych klientów, a nie po to aby obnażać ich słabości dla własnych korzyści. Brakuje mi słów które mogą opisać zażenowanie powstałe po lekturze tego artykułu. Obojętnie czy pracujemy dla ogromnej korporacji, czy dla lidera wiodącej partii politycznej w kraju nie powinniśmy w ten sposób postępować. Narzędziowe traktowanie Donalda Tuska w tym tragicznym spektaklu jest godne pożałowania. Czy parcie na szkło rzeczywiście tak bardzo przeszkadza nam w pracy? Jak powszechnie wiadomo sukces ma wielu ojców... A PO mam nadzieję przy najbliższych okazjach doda do umowy klauzulę o poufności, jeżeli takowa wogóle została zawarta...
30.10.2007
11:07:51
zibi
(30.10.2007 11:07:51)
do 'fuj' i innych tego typu: widać nie macie pojęcia o pijarze albo pracujecie w Alert... po przeczytaniu artykułu zgadzam się z wnioskami "arcy". generalnie Adaś Ł. jest maluczki - fachowiec nie mówi o kliencie, że na niego warczał itp. i nie zdradza tajnik swojej pracy. jest jeszcze jeden z największych pr-owców na świecie, niejaki Harold Burson (którego osobiście poznałem pracując a polskim oddziale agencji B-M) i nie przypominam sobie by w wieku nawet 80 lat zdradził co robił, z kim i jak... a pracuje jeszcze obecnie doradzając obecnemu prezydentowi USA... a przy okazji, co z klauzulą poufności tego projektu? czyżby nie działała? zobaczymy co Tusk teraz zrobi, będziemy wtedy wiedzieli jak naprawdę jest dobry Donald w te klocki...
30.10.2007
9:47:12
arcy
(30.10.2007 9:47:12)
Przeczytałem. Wnioski mam takie: - to nie Donald Tusk wygrał wybory, - to nie Donald Tusk z pomocą Adama Łaszyna wygrał wybory, - to Adam Łaszyn wygrał wybory za pomocą Tuska. W dodatku okazało się, że politycy PO bez "zeszytów" nie byli w stanie powiedzieć nic sensownego. Jednak jeśli nawet tak było, powinno to zostać tajemnicą. Gdybym był Donaldem Tuskiem, zacząłbym szukać nowego doradcy.
30.10.2007
8:26:46
fuj po raz drugi
(30.10.2007 8:26:46)
najpierw droga melo przeczytaj ten wywiad...
30.10.2007
7:51:40
Mela
(30.10.2007 7:51:40)
A mnie dziwi, ze osoba, która podobno ma klasę i rzeczywiście jest świetnym fachowcem, tak bardzo nie potrafi wyczuć, ze rozmawianie o swoim kliencie i zdradzanie wszystkich sekretów kuchni w chwili, gdy klient ten jeszcze nie zdążył dopić szampana po zwycięstwie, jest po prostu dużym nietaktem. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że w oczach przeciętnego odbiorcy Gazety, który nie jest PR'owcem i nie wie co to są Q&A'e i trening medialny tego typu wynurzenia zdają sie potwierdzać teorię, ze w gruncie rzeczy Tusk się do polityki nie nadaje, a cała jego partia to banda kłamców i oszustów. Jeśli to nie jest działaniem na szkodę klienta, to ja nie wiem, czym to jest...... Dobrze wykonanej roboty panu Łaszynowi gratuluję. Zniesmaczona jestem jednak maksymalnie tym, że nie potrafił zostać fachowcem do końca.
29.10.2007
22:47:17
obserwtor
(29.10.2007 22:47:17)
widać drugi piotr t. nam rosnie. najpierw sukces, potem media... to co - ile nam Pan jeszcze bedzie doradzal?? poza tym to smiech budzi stwierdzenie o niewykorzystaniu sprawy poslanki sawickiej. po pierwsze to w takiz razie kiepski z Pana chirurg reputacji, a po drugie, jesli nie Pan to kto inny to ulozyl... niezle to bylo, ale w przekazie zalosne. a zagranie z dziadkiem i katyniem - chyba nikt w Polsce nie wierzy ze to bylo z serca...
29.10.2007
21:19:52
fuj
(29.10.2007 21:19:52)
ale tu jadu. a fe...
29.10.2007
17:10:28
Adam
(29.10.2007 17:10:28)
Gratulacje, bardzo ciekawe doświadczenie.
29.10.2007
16:21:09
MAX
(29.10.2007 16:21:09)
Ale zapomniałem pogratulować Adamowi - w końcu wielu z nas chciałoby mieć podobne doświadczenie. Adamie! Gratulacje i życzenia nowych równie ciekwaych wyzwań.
29.10.2007
16:17:15
MAX
(29.10.2007 16:17:15)
Trochę więcej jest na: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4621880.html Zabawne stwierdzenie doradcy Tuska, że "Kaczyński przegrał debatę przez okulary". Myślałem, że to Tusk wygrał debatę dzięki przygotowaniu ... :)
29.10.2007
14:43:12
...
(29.10.2007 14:43:12)
Wszystkim proponuję przeczytać artykuł. Powyższe streszczenie jest niestety, w mojej ocenie, dość marne (zbyt powierzchowne więc nierzetelne). Wg mnie AŁ nie opowiadał o szczegółach kampanii. Wręcz przeciwnie. Wywiad jest oparty głównie na ogólnikach i szczerze mówiąc jest dość nudny.
29.10.2007
14:33:20
seb.
(29.10.2007 14:33:20)
A ja Panu Łaszynowi gratuluję. Well done.
29.10.2007
12:49:54
Sawicka nie...
(29.10.2007 12:49:54)
"W życiu by mi nie przyszło do głowy.. podpórkę sobie robić" - cóż jak na pr-owca zajmującego się polityką to dziwny przekaz. podwójna negacja daje plusik
29.10.2007
12:05:49
marti
(29.10.2007 12:05:49)
Zazdrość piękności szkodzi...
29.10.2007
11:42:53
zachwycona
(29.10.2007 11:42:53)
Cóż to za wiarygodny i dyskretny doradca;) O każdym szczególe swojej pracy, o wszystkich "błędach", które musiał "naprawić" powie chętnie i głośno w mediach. A sam polityk? Jest tylko kukiełką w jego rękach przecież...No, demiurg po prostu
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin