niedziela, 14 lipca, 2024
Strona głównaAktualnościOpinieKanał Zero wystartował. Czy faktycznie zagrozi mediom tradycyjnym?

Kanał Zero wystartował. Czy faktycznie zagrozi mediom tradycyjnym?

Z początkiem lutego 2024 roku wystartował Kanał Zero – nowy projekt Krzysztofa Stanowskiego, w który zaangażowało się wiele znanych nazwisk ze świata mediów, m.in. Robert Mazurek, Marcin Meller, Tomasz Rożek, Tomasz Raczek, Marcin Matczak, Jacek “Tede” Graniecki czy Mariusz Zielke. Po zaledwie paru dniach działania kanału na YouTubie zebrał on ponad 764 tys. subskrypcji, a wyświetlenia pod filmami w niektórych przypadkach przekraczają milion. 

Z założenia Kanał Zero ma przypominać telewizję. Programy są prowadzone przez ekspertów z wielu różnych dziedzin, w tym m.in. polityki, sportu, rozrywki, nauki, prawa, finansów czy gospodarki.

Oczekiwania względem projektu były ogromne. Z zapowiedzi wynikało, że ma to być konkurencja dla mediów mainstreamowych. Wydaje się, że Stanowski stara się jak może, aby nie zawieść swoich odbiorców. Czy na ten moment udaje mu się spełniać swoje obietnice i czy faktycznie Kanał Zero będzie rewolucją w medialnym świecie?

Pierwsze dni kanału na plus

Dr Katarzyna Kopeć-Ziemczyk, medioznawca, PR-owiec, uważa, że pierwsze dni Kanału Zero wypadły bardzo dobrze. Jak mówi ekspertka, „twórcy postawili na różnorodność osobowości i treści”, a „zaproszenie do współpracy ludzi, którzy mają wiedzę z bardzo różnych obszarów to dobry pomysł”. Kopeć-Ziemczyk zauważa jednak, że „im dalej w las, tym będzie trudniej bronić obrazu idealnego”.

„Fakt, że stworzyli na rynku mediów coś istotnego, potwierdza sytuacja, w której bardzo dużo ludzi przygląda się ich pracy i komentuje te działania w sieci. Tak mieliśmy po wywiadzie z prezydentem Andrzejem Dudą. Dla jednych rozmowa świetna, dla innych niemająca nic wspólnego z dziennikarstwem. Na samym końcu liczy się jednak to, ile osób obejrzało tę rozmowę” – komentuje ekspertka. W tej chwili pod filmem jest 2,6 mln wyświetleń.

Podobną opinię ma Łukasz Łyczkowski, Account Director w Dfusion communication, który zaznacza, że „Kanał Zero wszedł na rynek z przytupem”, a „wywiad z urzędującym prezydentem RP czy debata na temat CPK w pierwszym tygodniu nadawania to tematy, które odbiły się szerokim echem”.

Według eksperta, Krzysztof Stanowski to nie tylko „sprawny dziennikarz potrafiący uderzyć w rezonujące tony”, ale także „wytrawny medialny przedsiębiorca, który stał za sukcesem grupy Weszło i Kanału Sportowego”. „Nawet jeśli ma na koncie mniej udane inwestycje, jak np. weszlo.fm czy nieistniejący już lifestylowy portal wyszlo.com, to oprócz swojej rozpoznawalności wnosi do projektu wieloletnie doświadczenie, kontakty oraz zmysł biznesowy. Jak głosiła reklama z lat 90., jest »skazany na sukces«” – dodaje Łyczkowski

Dr Emilia Zakrzewska, politolog i medioznawca Uniwersytetu Warszawskiego, podziela zdanie, że nowy projekt Stanowskiego radzi sobie bardzo dobrze. Jak wspomina ekspertka, „zanim wystartował, miał już tysiące subskrypcji”. „Dzisiaj ma ich około 760 tys. To, co należy ocenić na plus to bardzo bogata oferta programowa, wysoka jakość realizowanych programów, znani eksperci i dziennikarze, którzy prowadzą programy” – dodaje.

Zakrzewska pozytywnie ocenia również samą promocję. Według ekspertki, „rozpoczęła się ona od wywiadu Krzysztofa Stanowskiego i Roberta Mazurka z prezydentem Andrzejem Dudą”. „Wywiad ten ma już 2,6 mln wyświetleń i wiele cytowań w mediach mainstreamowych za sprawą kontrowersyjnej wypowiedzi prezydenta na temat historycznej przynależności Krymu” – dodaje. Jak jednak zauważa Zakrzewska, „jeżeli zaczyna się projekt od silnych emocji, to potem bardzo trudno jest utrzymać ten poziom i tym samym zainteresowanie odbiorców”. „Kontrowersyjność ma też swoje granice” – mówi ekspertka.

Kopeć-Ziemczyk wspomina natomiast sytuację, „w której prokurator zarzucił dziennikarzowi, realizującemu materiał dla Kanału Zero, nagranie go bez zgody i publikację tych wypowiedzi”. „Z dawnych czasów dziennikarskich wiem, że to zawsze było ryzykowne działanie. Czasami to jedyny sposób na uzyskanie informacji – nagrania z ukrycia – ale są to działania bardzo na granicy dziennikarskiej etyki. Bądźmy szczerzy” – podkreśla ekspertka. „Mając ten niewielki wycinek działalności Kanału Zero, życzę sobie jednak, by nie był to projekt polityczny, a merytoryczny i medialny. Taki, który pozytywnie wpłynie na inne media w Polsce” – dodaje.

Nie wszystkie obietnice zostały spełnione

Jak zauważa Krzysztof Kozłowski, Senior Account Manager w TAILORS Group, „oczekiwania podsycane obietnicami przedstawicieli Kanału Zero wydawały się niemożliwe do spełnienia – i tak też się stało”. „Statystyki są owszem imponujące, ale dziś nie korespondują one z jakością. Na tym etapie wielu fanów rozczarowała zarówno warstwa techniczna: intro, wykonanie studia, jakość dźwięku, montaż czy dziwna praca kamery, jak i sami prowadzący. Nie zabrakło też pierwszych zgrzytów na antenie” – dodaje ekspert.

Kozłowski przypomina jednak, że „mamy do czynienia z niezwykle odważnym przedsięwzięciem o rozmachu, jakiego dotychczas w polskim YouTubie nie było, więc pewne braki na tak wczesnym etapie nie powinny dziwić”. „Cały problem w tym, że Kanał Zero mieliśmy oceniać z perspektywy jakości, jaką zapewnia telewizja – stąd pewien dysonans. Niewątpliwie ogromny potencjał tkwi w samych prowadzących, którzy są doskonale znani internetowej społeczności i ich nazwiska są w stanie przyciągnąć nowych widzów – pytanie brzmi, czy będą w stanie ich zatrzymać?” – zastanawia się.

Czy inne media mają się czego obawiać? 

Według Łukasza Łyczkowskiego „Kanał Zero stanie się liczącym medium, łączącym w sobie zarówno »swobodę« internetu, jak i wysokie zasięgi”. Jak jednak podkreśla ekspert, „nie będzie on konkurencją dla mediów linearnych sensu stricte – inna publiczność wybierze telewizję śniadaniową, a inna poranki z Tedem”.

„Moim zdaniem to będzie ciekawe uzupełnienie tego, co mamy w mediach mainstreamowych. Myślę, że media tradycje nie mają się czego obawiać” – mówi Zakrzewska. „Mimo wszystko jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania chociażby serwisów informacyjnych w telewizji, czego dowodem są statystyki oglądalności i obecność reklamodawców” – dodaje.

Kozłowski zauważa, że „od lat trwa światopoglądowa dyskusja o przyszłości telewizji i jej oczywistych ograniczeniach, np. jednostronnej komunikacji. „Sądzę, że pod kątem funkcjonalnym ta inicjatywa sprawnie wpasowuje się w obowiązujące trendy i oczekiwania” – mówi. Jednocześnie uważa on jednak, że „Kanał Zero nie będzie produktem konkurencyjnym dla klasycznych mediów, natomiast będzie dobrem komplementarnym”.

„To swoisty pomost technologiczny pomiędzy światem cyfrowym a tradycyjnymi formami, jak radio czy telewizja. Jednak to nie koniec metaforycznego łączenia, gdyż oto powstała przestrzeń, która może być równie interesująca dla młodszych, jak i starszych odbiorców” – mówi Kozłowski. „Dla wielbicieli klasycznie rozumianej telewizji nowy projekt Stanowskiego jest furtką do środowiska, które dotychczas znali z opowieści swoich dzieci i wnuków” – ocenia ekspert.

„Czy Kanałowi Zero uda się oswoić ich ze światem influencerów i udowodnić, że w tym środowisku też jest miejsce na merytorykę i wartościowy content? Czas pokaże, dziś zarówno szansą, jak i zagrożeniem dla sukcesu projektu jest to, że chce czerpać z obu systemów, jednocześnie nie identyfikując się z żadnym z nich” – komentuje Kozłowski.

Katarzyna Kopeć-Ziemczyk uważa, że Kanał Zero w takiej formie jest telewizją zamkniętą w ramy youtube’owe. Ekspertka dodaje, że „studio i oprawa niczym nie odbiegają od dużych produkcji telewizyjnych”, a „format oczywiście musi być nieco inny, bo to wciąż internet”.

„Z pewnością Kanał Zero jest w pewnym sensie rewolucją na rynku mediów. Bardziej klasycznymi formatami jak choćby »Trzecie Śniadanie« może przyciągnąć widza telewizji tradycyjnej, rozmowami z »Ground Zero« zainteresowanych sprawami bezpieczeństwa i tematyką wojenną, z kolei luźniejsza formuła, w której jest Tede, może przyciągnąć jeszcze zupełnie inną widownię” – mówi ekspertka.

Kopeć-Ziemczyk zapowiada, że z dużą uwagą będzie obserwować rozwój kanału. „Ale w jaki sposób ten projekt się rozwinie, w którą stronę pójdzie, co się będzie sprzedawało, a co nie, i co się będzie opłacało – bo nie zapominajmy, że to jest biznes – okaże się za jakiś czas” – komentuje ekspertka. „Dla mnie Kanał Zero może być języczkiem u wagi na rynku mediów. I liczę jednak na to, że nie tylko »kliki« będą istotne, ale jednak autorzy zostawią miejsce dla ważnych i wartościowych treści” – dodaje.

„Nadchodzi czas weryfikacji założeń. Pierwszy odcinek »Trzeciego Śniadania« wyszedł moim zdaniem jak towarzystwo wzajemnej adoracji, wyłącznie zgadzające się ze sobą. O ewentualnym sukcesie będą mówić jednak liczby, a ten format już się sprawdził. Jest więc szansa, że przeniesiony do internetu także się przyjmie” – ocenia Łukasz Łyczkowski.

Nie będzie problemu ze współpracami

Łyczkowski uważa, że kanał nie powinien obawiać się o sponsorów. „Nawet jeśli określimy Kanał Zero jako »miejscami kontrowersyjny«, to nie jest poziom, z którego marki będą musiały się tłumaczyć, jak to miało miejsce w przypadku TV Republika czy wpadek influencerów” – mówi ekspert.

Podobnie uważa Emilia Zakrzewska, która podkreśla, że Kanał Zero cieszy się zainteresowaniem wśród marek, a „każdy reklamodawca ma świadomość czym jest, i jakie treści promuje”. „Ponadto, reklamodawca może zostać sponsorem wybranego programu, który będzie mu odpowiadał pod kątem promowanych treści czy wartości. Same kontrowersje mogą, dla wybranych marek, być zachętą gwarantującą dużą liczbę wyświetleń, a co za tym idzie przekładać się na ich rozpoznawalność czy sprzedaż produktów lub usług” – dodaje.

Zdaniem Kozłowskiego, „mimo że twórcy kanału sugerują, że Kanał Zero nie jest duchowym spadkobiercom poprzedniego formatu, to mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją, w której nowy projekt nie może wystartować z »czystą kartą«”. „Ze względu na wydarzenia z Kanału Sportowego, potencjalni reklamodawcy (szczególnie duże brandy) z początku będą zapewne obserwować rozwój inicjatywy do momentu uzyskania względnej stabilności i przewidywalności” – mówi ekspert.

Jak jednak dodaje Kozłowski, „biorąc pod uwagę zapowiadaną profesjonalizację tworzonych treści (tak w wymiarze merytorycznym, jak i realizatorskim), sztywno określone godziny emisji, jak również zróżnicowaną tematykę poszczególnych programów, która daleko wykracza poza obszar sportu i rozrywki, dostrzegam tu duże pole do manewru dla świadomych marek, które niekoniecznie chcą identyfikować się z działalnością Kanału Zero, a pewnymi obszarami tematycznymi wynikającymi z przygotowanej ramówki”.

Katarzyna Kopeć-Ziemczyk uważa, że marki będą podchodzić do współprac „albo ostrożnie, albo odważnie”. „Trudno dziś to jednoznacznie ocenić. Na razie Kanał Zero ma bardzo konkretne wsparcie ze strony biznesu, ma głównego partnera jakim jest Rocket Jobs i wygląda na tę chwilę, że to dość przemyślane i dobrze wybrane partnerstwo. Na to, czy i na jaką skalę biznes będzie się dalej angażował w Kanał Zero, z pewnością będą wpływały oglądalność, zasięg i merytoryka programów” – komentuje ekspertka.

Zebrała Aleksandra Oleszycka

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj