piątek, 9 stycznia, 2026
Strona głównaAktualnościWiadomościLukullus tłumaczy się z urodzinowej kampanii

Lukullus tłumaczy się z urodzinowej kampanii

Sieć cukierni Lukullus postawiła na nietypową akcję promocyjną z okazji 80. urodzin, za którą szybko przeprosiła. Na witrynach lokali pojawi się różowy napis graffiti, który sprowadził na firmę falę krytyki. Właściciele cukierni wydali oświadczenie.

Kontrowersyjna kampania jubileuszowa

Po krytyce, jaką pod adresem cukierni Lukullus wystosowali mieszkańcy warszawskiej Saskiej Kępy, firma opublikowała oświadczenie, w którym przeprasza lokalną społeczność. Poszło o różowy napis „LXXX” na elewacji budynku przy ul. Walecznych na warszawskiej Saskiej Kępie, który był elementem kampanii z okazji 80-lecia marki. Część mieszkańców dzielnicy odebrała go jednak jako akt wandalizmu. Zwrócili bowiem uwagę na charakter zabudowy oraz fakt, że ingerencja wizualna została wykonana na obiekcie objętym ochroną konserwatorską. Właściciele cukierni wystosowali oświadczenie, w którym zapowiedzieli szybkie usunięcie graffiti i przeprosili lokalną społeczność.

Jak się okazało, znak „LXXX”, wykonany różową farbą w sprayu, stanowił element kampanii Lukullusa z okazji 80 rocznicy powstania firmy. LXXX, czyli rzymska osiemdziesiątka, miał symbolizować jubileusz sieci cukierni. Napis został wykorzystywany nie tylko na witrynach, lecz także na opakowaniach czy materiałach promocyjnych. W mediach społecznościowych firma opublikowała tajemnicze wideo pokazujące powstawanie graffiti na witrynach lokali. Pod filmami znalazło się sporo krytycznych opinii na temat akcji.

facebook.com/cukiernialukullus

Oświadczenie właścicieli Lukullusa

Właściciele sieci cukierni zareagowali na krytykę. W mediach społecznościowych opublikowali oświadczenie, w którym wyjaśnili, że intencją kampanii było symboliczne świętowanie jubileuszu i podkreślenie myślenia o przyszłości marki. „To jest LXXX, rzymska osiemdziesiątka, znak naszych osiemdziesiątych urodzin. Ma barwę Magenty – koloru rebelii, pasji i przyszłości. Postanowiliśmy świętować zacny jubileusz patrząc w przyszłość właśnie, poza widoczną dla oczu linię horyzontu. Chcemy opowiadać o Lukullusie z perspektywy wyobrażonego prawnuczka a nie tylko z perspektywy dziadka Jana Dynowskiego, który otworzył cukiernię w 1946 roku przy Stalowej na Pradze. Chcemy marzyć, a nie być w muzeum. Myśleć o 2046!” – napisali w oświadczeniu.

Przedstawiciele firmy przeprosili też osoby, które poczuły się urażone formą akcji, przede wszystkim Saskiej Kępy. W oświadczeniu podkreślono, że graffiti od początku miało charakter tymczasowy, a w związku z niezadowoleniem odbiorców na Saskiej Kępie zostanie usunięte tak szybko, jak umożliwią to warunki pogodowe. Z pozostałych lokali napis „LXXX” ma zniknąć na początku lutego. Właściciele zapewnili, że wszystkie witryny zostaną przywrócone do pierwotnego stanu – wyczyszczone, a w razie potrzeby ponownie pomalowane.

Mieszane reakcje na przeprosiny

Pod opublikowanym przez Lukullusa wpisem z oświadczeniem pojawiły się komentarze pokazujące, że opinie o kampanii są podzielone. Część internautów krytykowała działania marki – porównywano je do wandalizmu, wspominając o problemie nielegalnego graffiti w Warszawie i normalizowaniu niszczenia elewacji. Byli też tacy, którym idea Lukullusa przypadła do gustu – ci chwalili markę za odważne, kreatywne działania, wskazywali także, że kampania nie powinna budzić aż tak silnych emocji i krytyczne reakcje są przesadzone. Niektórzy internauci skrytykowali natomiast decyzję marki o wycofaniu się z akcji i przeprosinach, uznając to za niepotrzebne uleganie presji. Dyskusja pod oświadczeniem wykroczyła poza ocenę jednej kampanii, przeradzając się w debatę m.in. o granicach marketingu w przestrzeni publicznej oraz relacji między sztuką i reklamą.

facebook.com/cukiernialukullus

(mb)

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj