Nie wszystkie miasta w aglomeracji śląskiej mają szczęście takie jak Katowice. Tamtejszy Spodek jest rozpoznawalny w całym kraju. Jak czytamy w Polsce Dzienniku Zachodnim inne śląskie miasta nie potrafią wypromować swoich symboli.
Jak zaznacza Michał Spadziński z katowickiego stowarzyszenia Moje Miasto, jedynie stolica województwa śląskiego nie ma problemów z promowaniem się poprzez charakterystyczne obiekty. „Wymyślają na siłę nowe logotypy, a przecież najlepszym pomysłem jest wykorzystanie starych symboli albo odświeżenie logotypów, które już istnieją” – czytamy.
Pomysły śląskich miast na nowe symbole nie zawsze okazywały się trafne. Z bytomską rzeźbą Świetlika nie czują się związani mieszkańcy. Czeladź miała maskotkę – żyrafę Marczelę (miasto opiekowało się prawdziwą żyrafą w ogrodzie zoologicznym), jednak gdy zwierzę padło, o Marczeli zapomniano. Drugim pomysłem na promowanie miasta miało być ustawienie rzeźby czarownicy – jednak od dwóch lat radni nie mogą wybrać lokalizacji. Myszków miały promować pluszowe myszki, choć nazwa miasta nie ma z nimi nic wspólnego. „Maskotki, kubki, logo – na tym zwykle się kończy” – podsumowuje autor artykułu. (ks)


