W dzisiejszej Rzeczpospolitej prof. Ewa Nowińska, specjalista w zakresie prawa prasowego, rozważa problem pojawiania się fotografii osób trzecich w kampanii wyborczej. Walka o fotel prezydencki może przybrać według niej formę tzw. kampanii negatywnej. Dzieje się tak, gdy wykorzystuje się cudzy wizerunek po to, by siebie samego pokazać w lepszym świetle. Godność, dobre imię, oraz prawo do wizerunku chronione są przez przepisy kodeksu cywilnego (art. 23 i 24), a także przez ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych. „Jeśli chodzi o zakres dozwolonych wypowiedzi krytycznych w ramach walki politycznej i związane z tym wykorzystanie wizerunku (fotografii) osób w jej ramach ocenianych, sytuacja prawna nie jest jasna”- opiniuje Nowińska. Jak się okazuje, o politykach można się wypowiadać negatywnie i nawet naruszenie ich tzw. dobrego imienia w wielu przypadkach nie będzie pociągnięte do odpowiedzialności karnej, chociaż ich także obejmuje ustęp 2 art. 10 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jednak wykorzystanie wizerunku podlega szczególnej ochronie, gdyż przy jego propagowaniu wymaga się zgody osoby portretowanej. Natomiast zgody takiej nie wymaga się, gdy osoba ta jest powszechnie znana, a fotografia została zrobiona w związku pełnionymi przez nią funkcjami publicznymi. Nie oznacza to całkowitej dowolności sposobu wykorzystania zdjęcia – nie jest dozwolone użycie go w reklamie. W przypadku reklamy politycznej należy dokonać rozróżnienia na polityków i nie-polityków. Wykorzystanie wizerunku tych pierwszych nie spotka się właściwie z żadnymi sankcjami. Rozpowszechnianie wizerunku osób nie będących politykami w takiej reklamie nie podlega dozwoleniu płynącemu z ustawy o prawie autorskim. Jeśli kontekst narusza inne dobra osobiste to wizerunek będzie objęty ochroną z artykułu 23 i 24 kodeksu cywilnego. Może także dojść do zniesławienia w postaci pomówienia (art.212 kodeksu karnego), do naruszenia praw majątkowych lub osobistych.


