Polscy PR-owcy: ciśnienie na sukces to nie wszystko

dodano: 
02.08.2012
komentarzy: 
0

Sukces to wypadkowa pracy naszej i współpracowników. Szybciej nam przyjdzie, gdy poznamy warsztat pracy dogłębnie, a i tak stale będziemy się dokształcać i podnosić sobie poprzeczkę. Naszym działaniom powinna przyświecać myśl „tu i teraz”. Poza tym warto pamiętać, że nie ma ludzi niezastąpionych. O dojrzewaniu do poważnych roli w branży PR PRoto.pl rozmawiało z Marceliną Cholewińską z First Public Relations, Klarą Banaszewską z Grayling oraz Bartoszem Lewickim z Multi Communications.

PRoto.pl: Co jest tajnikiem pani/pana sukcesu i osób, z którymi pani/pan współpracuje?

Marcelina Cholewińska, account director w First Public Relations: Być może zabrzmi to jak banał, ale dla mnie klucz do sukcesu to lubić swoją pracę i czuć się na miejscu. Jeśli na 100 proc. wiemy, że robimy w życiu odpowiednią rzecz wtedy wszystko przychodzi trochę prościej. Poza tym sukces to wypadkowa nie tylko mojej pracy, ale również innych osób – tych, które służą mi radą, są moimi mentorami jak również tych, które pracują ze mną na co dzień.

Bartosz Lewicki, konsultant PR, przez wiele lat na wysokich stanowiskach w agencjach PR: Po pierwsze – trzeba dobrze poznać warsztat pracy w PR – od napisania notatki, przez stworzenie bazy danych po organizację konferencji prasowej. Przy tym przydaje się kreatywność i umiejętność szybkiego uczenia się, łączenia faktów. Jednak z pewnością sukces i awans w branży PR, zwłaszcza po stronie agencji jest dla tych osób, które są nastawione nie tylko na realizację zadań tu i teraz. Warsztat, umiejętności trzeba mieć, ale to podstawa i minimum. Najważniejsze jest zrozumienie i przejście pewnej bariery poznawczej – że informację prasową przygotowujemy nie dla osiągnięcia określonej liczby publikacji, AVE itp., ale w celu budowania wizerunku klienta i wsparcia jego działań biznesowych. To jest pierwszy krok – zauważenie i uwierzenie, że PR i komunikacja mają wpływ na markę, produkt, a co za tym idzie – na biznes.

Drugi krok – to umiejętność zaproponowania i wdrożenia rozwiązań komunikacyjnych, które mają wpływ na biznes. Trzecim krokiem jest zauważenie, że dwa pierwsze punkty mają również znaczenie w samej branży PR. Czyli – pomagamy klientom osiągać ich cele biznesowe, ale sami również rozwijamy swój biznes – na przykład agencję PR. I to jest podstawa. Pozostałe kwestie – zarządzanie zespołem, zarządzanie kosztami i efektywnością są mniej więcej takie same jak w każdym innym biznesie.

Klara Banaszewska, deputy general manager i head of PA & corporate practice w Grayling: Tym, co pozwala odnosić sukcesy mnie i osobom z którymi współpracuję – a w Grayling pracuję z bardzo ambitnym i błyskotliwym zespołem – jest traktowanie swojego miejsca pracy jak własnej firmy. Wiąże się to więc z dużą troską nie tylko o codzienną, bieżącą pracę, ale o długofalowy skutek, jaki te codzienne wysiłki finalnie przynoszą. Tak więc sukces to przede wszystkim odpowiednio myślący ludzie i traktowanie ich bardziej jak partnerów w biznesie niż tylko pracowników.

Myślenia przedsiębiorczego nauczyły mnie studia za granicą oraz praca w Brukseli.

PRoto.pl: Na co powinni zwrócić uwagę ci profesjonaliści PR, którzy marzą o tym, by wspiąć się na szczeblach kariery naprawdę wysoko?

M.Ch.: Najważniejsze to umieć uczyć się od innych, starać się na bieżąco rozwijać, aby nie stać w miejscu, nie popełniać dwa razy tych samych błędów, potrafić słuchać i brać pod uwagę opinie odmienne od naszych własnych. Warto też zapamiętać, że nie ma ludzi niezastąpionych – to motywuje do zawodowej pokory i chroni przed zbyt roszczeniową postawą. Warto też doceniać innych za to, co potrafią wnieść do naszej pracy.

B.L.: Ważne jest to, że praca w PR jest mocno nastawiona na relacje. Nie da się odnieść sukcesu w tym zawodzie, zwłaszcza na wyższych poziomach, jeśli nie chce się, nie potrafi się czy nie zależy nam na budowaniu trwałych i prawdziwych związków – z klientami, dostawcami, mediami czy współpracownikami. Sama biegłość w rzemiośle lub też ścisłe skoncentrowanie na biznesie – nie wystarcza. Trzeba rozumieć ludzi, chcieć się z nimi kontaktować (również słuchać) i okazywać im to.

Podsumowując – szansę na awans w PR dostają te osoby, które mają podejście biznesowe – zarówno do swojej firmy, jak i potrzeb klientów. Znają się na swojej robocie – również po to, aby móc oceniać pracę swoich (współ)pracowników. Potrafią też budować i podtrzymywać kontakty z otaczającymi ich ludźmi, ale nie na siłę, lecz z własnej woli i potrzeby.

K.B.: W naszej branży ważne jest, aby patrzeć na komunikację, PR jak na jeden z kluczowych obszarów zarządzania, który ma realnie przełożenie na biznes. W Grayling właśnie tak podchodzimy do komunikacji i jestem pewna, że to jest to, co wyróżnia naszą firmę na rynku firm PR i dlaczego od lat pracujemy dla liderów w swoich branżach, takich jak GE, ArcelorMittal, Google, EasyJet.  PR to strategiczne działanie, które musi odpowiadać na problem biznesowy,  a klasyczne narzędzia, takie jak wysyłanie informacji prasowych czy organizacja konferencji, to tylko taktyczna droga rozwiązywania tych problemów.

PRoto.pl: Jakie cechy charakteru i jaki system zachowań bezpowrotnie zaprzepaszcza szansę na błyskotliwą karierę?

M.Ch.: Z mojego punktu widzenia cechami, które przekreślają szanse na karierę są niesolidność, brak odpowiedzialności i brak empatii. To cechy, które nie pozwalają zbudować zaufania, a ono jest fundamentem relacji z osobami, z którymi pracujemy. Można być błyskotliwym, przebojowym i mieć niewiarygodne ciśnienie na sukces, ale jeśli opieramy się tylko na tym, a zapominamy o ciężkiej pracy, dotrzymywaniu terminów i nieobiecywaniu rzeczy na wyrost, wtedy stajemy się niewiarygodni. Nie wiem, czy ktokolwiek chce pracować z kimś, komu nie może zaufać.

K.B.: Nie wyobrażam sobie, że można osiągnąć sukces będąc biernym, mało elastycznym i zamkniętym na zmiany. Zdecydowanym hamulcem jest podejście, w którym skupiamy się wyłącznie na wynajdowaniu problemów, a nie ich rozwiązań. Brak optymizmu i pogody ducha, jak również brak obycia w biznesie to też coś, co potrafi skutecznie zniechęcić nawet do najbardziej przedsiębiorczej i ambitnej osoby.

PRoto.pl: Czy spodziewała się pani, że będzie pełniła taką rolę? Dlaczego tak/dlaczego nie?

M.Ch.: Sądzę, że każdy, kto rozpoczyna pracę ma nadzieję, że osiągnie sukces w swoim zawodzie i stara się do niego dążyć. Ja mam to szczęście, że pracuję w firmie, która daje mi możliwości zawodowego „dorastania” u boku jednych z najlepszych specjalistów w branży PR. Przede mną jeszcze wiele do nauczenia, a dzięki zespołowi, z którym pracuję odbywa się to w najlepszej z możliwych atmosfer.

K.B.: Od pierwszych dni w Grayling wiedziałam, że pracuję z szefową-liderem. Osobą, która tworzy przestrzeń dla ludzi ambitnych i chcących coś osiągnąć. U nas nie ma granic kreatywności i każdy, kto prezentuje sobą postawę nastawioną na działanie oraz przestrzega  wartości, może zajść bardzo daleko – nawet w strukturach regionalnych. Ja otrzymałam szansę budowania swojego zespołu, potem działu, a następnie dość szybko uczestnictwa w zarządzaniu firmą. Ponieważ zawsze byłam skoncentrowana na wykonywaniu swoich zadań jak najlepiej, troszcząc się o skutek, a nie tylko o wysiłek, wszystkie awanse zawsze były dla mnie miłym zaskoczeniem. Nie byłam nastawiona na karierę, ona sama do mnie przyszła – myślę, że jako nagroda za taką właśnie postawę.  Poza tym bardzo lubię doradztwo komunikacyjne i z nim właśnie od początku wiązałam swoją karierę. Połączenie świetnego szefa i pasji dla tego, co się robi, musi przynieść dobre rezultaty.

PRoto.pl: Co jest z jednej strony największym utrapieniem, a co największym wyzwaniem na tym stanowisku?

M.Ch.: Największe wyzwanie to nauczyć się delegować obowiązki i wierzyć, że inni wykonają swoją pracę tak samo dobrze, jak my możemy to zrobić.

B.L.: Tak jak ciężkie do zmierzenia są efekty działań PR, tak samo trudno się ocenia rzeczywiste zaangażowanie, możliwości poszczególnych pracowników i współpracowników czy też czynniki zewnętrzne mające wpływ na powodzenie projektu. Poza tym, w branży pracują ludzie o wysokim poczuciu własnej wartości i profesjonalizmu. Czasami więc najtrudniejszym wyzwaniem jest przekonanie innych do własnej racji, pomysłu i sposobu działania.

K.B.: Bycie managerem jest fascynujące, ponieważ składa się z samych wyzwań. Na co dzień żyjemy problemami klientów, trudnymi zadaniami, sytuacjami pozornie bez wyjścia. I to jest jak ciągłe rozwiązywanie niekończącej się łamigłówki, która daje ogromną satysfakcję, gdy widzi się swoich pracowników, niegdyś nieśmiałych, a dzisiaj stojących przed prezesami dużych korporacji, doradzających w tematach mających przełożenie na los milionów ludzi.

Rozmawiała: Edyta Skubisz

komentarzy:
0
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin