Dziennikarz Kuriera Szczecińskiego Roman Ciepliński w swoim artykule zastanawia się nad tym, czy warto wydawać 400 tys. zł na promocję produktów regionalnych, których kupno jest w zasadzie nie możliwe.
W 10 największych miastach województwa zachodniopomorskiego, na billboardach i w lokalnej prasie, trwa akcja promocyjna produktów regionalnych takich, jak ogórki kołobrzeskie czy chleb koprzywieński. Problem polega jednak na tym, że produkty te są dostępne sezonowo i to jedynie w miejscach ich wytarzania lub na jarmarkach. Władze województwa zachodniopomorskiego, jak sugeruje autor tekstu, nie widzą w tej sytuacji nic zaskakującego. Wypowiadający się w tekście urzędnicy przekonują, że jest to jedynie akcja wizerunkowa województwa, która ma być bodźcem do rozwoju produkcji regionalnej.(ał) Czytaj więcej


