Rządzący politycy wolą słuchać ekonomistów, których prognozy są zgodne z politycznymi i społecznymi oczekiwaniami, niepopularni są natomiast ekonomiści będący niezależnymi ekspertami – twierdzi w rozmowie z dziennikem Polska Krzysztof Opolski, profesor Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Według prof. Opolskiego obecnie mamy do czynienia z „PR-yzacją” ekonomii, czego dowodzi odpowiednia interpretacja wyników gospodarczych. „Jak coś spadnie, mówi się, że spadło przejściowo. A jak wzrośnie – staje się dowodem na to, że jesteśmy »zielona wyspą«” – zaznacza rozmówca dziennika Polska. Sami zaś politycy starają się myśleć w kategoriach „optymistyczno – entuzjastycznych”. Natomiast eksperci ekonomiczni analizujący gospodarkę w sposób obiektywny i wskazujący na zagrożenia są przez Donalda Tuska traktowani prawie tak, jak „wykształciuchy” przez Ludwika Dorna – czytamy. (ks)


