Paweł Lipiec: czego NIE kupujemy od influencerów?

dodano: 
29.08.2016

Autor:

Paweł Lipiec
komentarzy: 
3

Dzisiejszy marketing nieustannie się zmienia. Jedną z zauważalnych zmian jest nastawienie się na efektywność i precyzję kosztem wielkiej skali, która nie zawsze trafia do odpowiednich odbiorców. Coraz częściej pracujemy na mniejszych grupach, na precyzyjnie określanych „targetach”, tak, aby móc jak najlepiej dopasować do nich przekaz.

Wokół współpracy z influencerami narosło sporo mitów. Jednym z popularniejszych i chyba najczęściej powtarzanych jest to, że influencerzy dają marce zasięg. To się zdarza jedynie w kilku pojedynczych, wyjątkowych na skalę naszego kraju przypadkach. Natomiast ponad 99 proc. kampanii z udziałem blogów czy twórców wideo nie opiera się w żadnym stopniu na ich zasięgu.

Spójrzmy prawdzie w oczy – zasięgi twórców z punktu widzenia marek, zwłaszcza tych dużych, to jakiś żart. Weźmy Coca-Colę czy McDonalda. Na całym świecie ich produkty ludzie kupują częściej, niż co sekundę. Czy dla nich dotarcie z przekazem reklamowym do 30 czy 300 tysięcy osób (a nawet do jednego miliona) to jest zauważalna skala? Oczywiście, że nie!

Dlaczego zatem influencerzy? Z tego powodu, o którym wspomniałem na początku. Podejmujemy więcej działań, ale lepiej dopasowanych do wąskich grup odbiorców. Digital influencerzy skupiają wokół siebie i swojej twórczości takie właśnie grupy. Ta współpraca pozwala na dotarcie do naszych potencjalnych klientów. Dodatkowym atutem są oczywiście wiarygodność twórcy, jego kreatywność itd.

Co więcej, gdybym miał kupować zasięgi od twórców, byłoby to chyba jedno z najdroższych, jeśli nie najdroższe aktualnie źródło pozyskiwania ruchu. Łatwo sprawdzić, że dużo optymalniejszym rozwiązaniem jest kupienie zasięgu w mediach społecznościowych.

Pożegnajmy zatem mit o zasięgach twórców jako istotnym parametrze ich doboru do kampanii, ponieważ jest on jednym z mniej istotnych.

Paweł Lipiec, Head of Social Media w 24/7Communication, trener Akademii PRoto

Szkolenie: Współpraca z influencerami z Pawłem Lipcem już 30 września!

SPRAWDŹ PROGRAM

komentarzy:
3

Zobacz także...

Jeśli zgodzimy się, że klient poszukujący produktu jest jak błądzący po pustyni podróżnik, to lwia część stron internetowych marek jest dla niego użyteczna jak piłeczka tenisowa na tej pustyni, a influencer jest za to jak oaza ze źródłem wody pitnej...

Tak uznał brytyjski regulator Advertising Standards Authority, rozpatrując sprawę blogerki, która promowała na swoim instagramowym profilu lek...

PRoto i Uniwersytet SWPS zapraszają na debatę (28 listopada 2017), w trakcie której porozmawiamy o etyce i społecznym wpływie influencerów...

Komentarze

(3)
Dodaj komentarz
30.08.2016
9:11:11
Influencer2
(30.08.2016 9:11:11)
Zasada trochę oderwana od rzeczywistości tak naprawdę dotycząca największych marek, warto się zastanowić ile osób na tym szkoleniu będzie planowało kampanie dla takich marek jak Coca-Cola czy PG? Dla mniejszych marek jest wręcz przeciwnie blogerzy budują zasięg i to w bardzo konkretnych grupach tematycznych co dla mniejszych marek jest złotem. Wpis jest moim zdaniem błędną radą :>
30.08.2016
9:11:06
Influencer2
(30.08.2016 9:11:06)
Zasada trochę oderwana od rzeczywistości tak naprawdę dotycząca największych marek, warto się zastanowić ile osób na tym szkoleniu będzie planowało kampanie dla takich marek jak Coca-Cola czy PG? Dla mniejszych marek jest wręcz przeciwnie blogerzy budują zasięg i to w bardzo konkretnych grupach tematycznych co dla mniejszych marek jest złotem. Wpis jest moim zdaniem błędną radą :>
29.08.2016
16:24:08
Influencer
(29.08.2016 16:24:08)
"Pożegnajmy zatem mit o zasięgach twórców jako istotnym parametrze ich doboru do kampanii, ponieważ jest on jednym z mniej istotnych." - Nie kopał bym grobu tak szybko. Paweł moim zdaniem wziął pod uwagę tylko największe firmy, które zasięg budują innymi kanałami bo je na to stać, a zapomniał o tych małych nie posiadających żadnego billboardu czy spotu dla których influencerzy są zbawieniem :) Ile z osób na tym szkoleniu będzie planować kampanie dla Coca-Coli czy Mc Donald's, no właśnie to może warto myśleć o nich :) ? Przykład sklepu, który
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin