Galerie handlowe podążają za nowym trendem. W swoich kampaniach używają maskotek, które nie tylko ocieplają wizerunek, ale także emocjonalnie przywiązują do galerii – czytamy w magazynie Galeriehandlowe.pl.
W znacznej mierze maskotki mają przyciągnąć dzieci i rodziców, dlatego organizowane są także spotkania z pupilem. Zazwyczaj „maskotka jest ściśle związana z nazwą centrum – by była lepiej zapamiętana i identyfikowana z danym obiektem – twierdzi Sylwia Wiszowata-Łazarz, senior marketing manager firmy DTZ. Podobną strategią kieruje się także CH Ferio, które dobrało swoją maskotkę tak, by komponowała się z logo i nazwą promowanej galerii. Dzięki temu właściciele starają się dotrzeć do najmłodszych – „Feruś pojawia się przy każdym evencie skierowanym dla dzieci, robi sobie z nimi zdjęcia, rozpowszechniając przez to swój wizerunek” – opowiada Marta Libertowska, specjalista ds. marketingu w CH Ferio.
Wśród galerii, które nie zamierzają promować się maskotkami, są m.in. Arkady Wrocławskie czy Outlet Factory. W przypadku Arkad do promowania centrum zatrudniano „hostessy ubrane w stroje, które kolorystycznie nawiązywały do barw Arkad Wrocławskich” – powiedziała Dorota Żmijko, manager ds. marketingu w Arkadach Wrocławskich. Zaś Factory nie zamierza inwestować w maskotkę, ponieważ „nie jest to spójne z koncepcją i strategią całej marki” – twierdzi Jolanta Matyńska-Kalata, marketing manager w Neinver Asset Management. Centra handlowe, które nie inwestują w maskotki, stawiają na nowoczesność i modę, a ich odbiorcą są osoby nastawione na rozrywkę i konsumpcję – czytamy w portalu. (kg)


