czwartek, 16 lipca, 2026
Strona głównaAktualnościOpinieŁatwogang w centrum kontrowersji. Czy jego wiarygodność jest zagrożona?

Łatwogang w centrum kontrowersji. Czy jego wiarygodność jest zagrożona?

Piotr Hancke, znany w internecie jako Łatwogang, to osoba, której dziś nie trzeba już nikomu przedstawiać. Ogromną popularność i grono wiernych fanów przyniosła mu charytatywna transmisja na żywo, podczas której zebrał miliony złotych na pomoc dzieciom chorym na raka, będącym podopiecznymi Fundacji Cancer Fighters. Po tym sukcesie zorganizował kolejną akcję, a następnie zaapelował do rządu o refundację terapii dla dzieci cierpiących na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD). Działanie to wywołało jednak spore kontrowersje, a wiarygodność influencera znalazła się pod znakiem zapytania.

Około miesiąc po pierwszej transmisji na żywo Łatwogang poszedł za ciosem i rozpoczął kolejną akcję charytatywną. Tym razem postanowił przejechać rowerem trasę z Zakopanego do Gdańska. Zebrane środki miały zostać przeznaczone na leczenie chłopca zmagającego się ze śmiertelną chorobą genetyczną – dystrofią mięśniową Duchenne’a. Ostatecznie zgromadzona kwota pozwoliła wesprzeć nie tylko jego, lecz także dwoje innych dzieci.

Jak podaje Instytut Monitorowania Mediów, rowerowa akcja Łatwoganga osiągnęła zasięg 233,8 mln kontaktów z przekazem. W mediach i internecie odnotowano 96,4 tys. wzmianek na jej temat, a całe przedsięwzięcie wygenerowało 4,3 mln interakcji.

Dla porównania pierwszy livestream influencera osiągnął zasięg 1,1 mld kontaktów z przekazem. Oznacza to, że przeciętny Polak powyżej 15. roku życia mógł zetknąć się z informacjami na jego temat średnio 35 razy. Zbiórka wygenerowała 52,6 mln interakcji.

Dane pokazują, że choć druga inicjatywa Łatwoganga również odbiła się szerokim echem w mediach i internecie, nie powtórzyła sukcesu pierwszej transmisji.

Po zakończeniu akcji influencer podjął kolejne działania. Zaapelował do rządu i prezydenta o refundację leku stosowanego w terapii DMD. Szybko pojawiły się jednak kontrowersje. Lek Elevidys nie został bowiem dopuszczony do obrotu w Europie. Europejska Agencja Leków uznała, że dotychczasowe badania nie wykazały istotnych korzyści płynących z jego stosowania. Jednocześnie pojawiały się informacje o poważnych skutkach ubocznych, w tym o przypadkach śmiertelnych.

Dodatkowe wątpliwości budziła kwestia finansowania terapii. W przeciwieństwie do zbiórki społecznej refundacja oznaczałaby wykorzystanie środków publicznych, czyli pieniędzy podatników. Spór dotyczył więc nie tylko samego leku, ale również zasadności przeznaczania publicznych funduszy na terapię, której skuteczność i bezpieczeństwo wciąż pozostają przedmiotem dyskusji.

Łatwogang odniósł się do sprawy. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu przyznał, że to, co działo się wokół niego w ostatnim czasie, było dla niego przytłaczające, dlatego postanowił zrobić przerwę od internetu. Wyjaśnił także, że poszerzył wiedzę na temat leku. Jak podkreślił, miał poczucie, że istnieją tylko dwie opcje: podanie preparatu albo śmierć dzieci potrzebujących pomocy.

„Chciałem zaznaczyć, że nagrywając ten film i dalej to akurat podtrzymuję, że lek nie jest do końca fanaberią, tak jak ludzie to przedstawiają. Nie jest coś takiego, że lek na sto procent nie działa i że nic nie daje. (…) Ale szczerze chcę powiedzieć, że moja intencja była po prostu, żeby pomóc tym dzieciom” – wspomniał influencer.

Co o kontrowersjach wokół Łatwoganga sądzą eksperci? Czy ostatnie wydarzenia mogły wpłynąć na zaufanie, jakim darzyli go odbiorcy? Czy wiarygodność influencera rzeczywiście została podważona? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy ekspertów.

Marek Myślicki, wiceprezes Generation9, współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia Profesjonalistów Influencer Marketingu

Moim zdaniem zaangażowanie Łatwoganga w sprawę absolutnie nie wpłynie na jego społeczność. Jest on po prostu niesamowicie „likeable” i ma ogromny kredyt zaufania u swoich odbiorców. Historycznym streamem charytatywnym na stałe zapisał się w pamięci społeczności jako ten twórca, który pomaga, dlatego mniejsze potknięcia czy błędy będą mu wybaczone. Społeczność doskonale wyczuwa intencje – tu mieliśmy do czynienia raczej z brakiem pełnej świadomości i wiedzy medycznej na temat leku, którego dotyczył apel, a nie ze złą wolą czy świadomym wprowadzaniem w błąd.

Wpływ tej kontrowersji na wiarygodność Łatwoganga będzie moim zdaniem marginalny, o ile w ogóle jakikolwiek. To niewielki incydent, o którym internet zapomni w kilka dni. Trzeba zachować odpowiednie proporcje: podczas streamu dla fundacji Cancer Fighters Łatwogang zrobił coś niespotykanego na skalę światową. Zadziałał tu potężny efekt halo. Jedna pomyłka wynikająca z niewiedzy – która zresztą została błyskawicznie wyłapana i skorygowana przez środowisko medyczne oraz komentatorów – nie zniszczy tak mocnego fundamentu. Wiarygodność twórcy zostanie zachowana, a dla niego samego to cenna lekcja. Ta sytuacja pokazała mu, że poza wielkimi zrywami pomaganie bywa jednak trudne i wymaga twardego fact-checkingu.

Wizerunkowo sytuację uratował emocjonalny przekaz. W influencer marketingu autentyczne emocje pozwalają skutecznie obronić szczere intencje i – mówiąc wprost – potrafią przykryć brak merytorycznego przygotowania czy pełnej wiedzy o produkcie. Łatwogang nie wszedł w tę narrację jako chłodny ekspert od farmacji, tylko jako chłopak, który chciał pomóc. Dzięki temu jego obserwatorzy skupili się na sercu, jakie w to włożył, a nie na zawiłościach medycznych kontrowersyjnej terapii. 

Nie sądzę, aby cała ta sytuacja rzuciła cień na jego przyszłe projekty. Łatwogang ma obecnie status twórcy wyjątkowego – to, czego dokonał podczas pamiętnego streamu, skutecznie „zeruje” wizerunkowo większość mniejszych wpadek, które mogą mu się przytrafić na internetowej drodze. Ta sytuacja to dla niego po prostu bolesny proces dojrzewania jako influencera zaangażowanego społecznie. Sam na własnej skórze przekona się, że pomaganie to nie tylko dobre chęci, ale też odpowiedzialność i konieczność weryfikacji absolutnie każdej informacji od A do Z, ponieważ różne środowiska mogą kwestionować oraz korygować pomoc którą chce nieść. 

dr inż. Jacek Kotarbiński, ekspert w dziedzinie marketingu, rozwoju marek, innowacji i zarządzania sprzedażą, kotarbinski.com

Nie sądzę, aby Łatwogang chciał świadomie wchodzić w spory medyczne, prawne czy polityczne. To jednak nie oznacza, że różne środowiska nie będą próbowały wciągnąć go w takie spory. Jego streaming przeszedł do historii i zbudował mu pozycję influencera, który potrafi skutecznie mobilizować społeczność wokół działań pomocowych. Jednak im większa rozpoznawalność, tym większa odpowiedzialność.

Duże zbiórki na choroby rzadkie i kosztowne terapie stanowią szczególnie trudny obszar. Zderzają naturalne emocje rodziców, oczekiwania darczyńców, ograniczenia systemu ochrony zdrowia oraz pytania o skuteczność i bezpieczeństwo leczenia. Zaangażowanie w sprawę refundacji terapii DMD nie oznacza, moim zdaniem, osłabienia części zaufania, ponieważ mamy tu problem innej natury.

Wyzwaniem natury organizacyjnej, a nie emocjonalnej, jest przejście z obszaru skutecznego crowdfundingu na obszar decyzji publicznych, medycznych i regulacyjnych. Potrzebne są fakty, stanowiska ekspertów, status decyzji EMA, opis ryzyk i pełna transparentność. To pewien sygnał ostrzegawczy, że Łatwogang wszedł w etap profesjonalizacji działań charytatywnych. Przeszedł szybko z fazy spontanicznej zbiórki, do sprawczości marki osobistej w tym zakresie. Zbudował nie tylko zasięg, ale także realną sprawczość i zapewne lawinową liczbę próśb o wsparcie. Dlatego każda taka sprawa powinna być wcześniej profesjonalnie weryfikowana medycznie, prawnie i finansowo, zanim rozpocznie kolejną zbiórkę.

Marta Ślendak, Managing Director, Agencja DDOB

Zaangażowanie Łatwoganga w pomoc potrzebującym stało się fenomenem na ogromną skalę. I właśnie ta sprawczość, choć imponująca, mogła stać się dla niego jednocześnie dużym obciążeniem psychicznym i fizycznym. Z perspektywy influencer marketingu widać tu mechanizm, w którym zasięg bardzo szybko zamienia się w oczekiwanie sprawczości. Kiedy twórca nagle zyskuje tak ogromną rozpoznawalność i zaufanie, bardzo szybko zaczyna być postrzegany nie tylko jako osoba prywatna, ale jako ktoś, kto „może więcej” i do kogo kieruje się kolejne prośby o pomoc. Poczucie misji oraz chęć pomagania, zwłaszcza przy tak dużej presji społeczności internetowej, mogą prowadzić do przeciążenia, a mało kto, szczególnie tak młoda osoba, jest w stanie to udźwignąć.

Decyzja o przerwie jest rozsądna i szczerze mówiąc, spodziewałam się, że coś takiego może się wydarzyć. Wymowne są też reakcje społeczności – tysiące komentarzy ze słowami wsparcia, podziękowań i podziwu pod jego ostatnim postem na Instagramie pokazują, że odbiorcy doskonale rozumieją, ile Łatwo zrobił dla innych.

Apel do rządu w sprawie refundacji terapii dla dzieci z DMD był działaniem w dobrej wierze. Owszem, przed jego wystosowaniem warto było lepiej przygotować się merytorycznie, ale intencja pomocy chorym dzieciom jest tu kluczowa. Rozliczanie go z tego kroku uważam za zbyt surowe, bo nie przekreśla to jego wiarygodności. Nie sądzę, aby ta sytuacja miała trwale zaszkodzić jego wizerunkowi, o ile stanie się dla niego sygnałem, by w przyszłości uważniej dobierać inicjatywy, słowa i tempo działania.

Opracowanie: Aleksandra Oleszycka

Źródło: własne/ rozrywka.spidersweb.pl, Łatwogang robi przerwę on internetu. To go przerosło, 30.05.2026/ glamrap.pl, Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa?, Maxymilian Hozer, 24.05.2026/ Zdjęcie główne: latwogang8538/ youtube.com/Kashanka/ youtube.com/KanalZeroPL/ instagram.com/polishmastersofart

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj