Łeb w łeb, czyli PR wyścigów konnych

dodano: 
02.07.2008
komentarzy: 
0

Totalizator Sportowy został dzierżawcą toru wyścigów konnych na Służewcu. Bomba w górę poszła w tym roku po raz pierwszy w miniony weekend. Rzecznika TS Piotra Gawrona pytamy o to, jaka strategię PR-owska poprzedziła pierwszą gonitwę i jak wyglądają plany promowania wyścigów w przyszłości.

Redakcja PRoto: W tym roku wyścigi konne na Służewcu odbyły się pod skrzydłami Totalizatora Sportowego. Jak starali się Państwo zaistnieć z tym tematem w mediach? Na stronie Totalizatora nie ma o tym ani słowa…
Piotr Gawron:
Traktujemy wyścigi i Tor Służewiecki jako osobną markę, podobnie jak inną naszą markę - Keno. Dlatego wszystkie informacje na temat wyścigów można znaleźć na osobnej stronie, zaprojektowanej właśnie z myślą o nich - www.torsluzewiec.pl, która będzie się rozwijać razem z całym „Służewcem”. Na niej też znajduje się biuro prasowe Toru. Przez ostatni tydzień w gazetach i dwóch stacjach radiowych prowadziliśmy kampanię reklamowo-informacyjną o tym, kiedy rozpoczną się wyścigi i zachęcaliśmy do udziału w tym wydarzeniu. Na otwarciu było 45 dziennikarzy. Myślę, że to całkiem niezły wynik.

Red.:Kilka lat wcześniej za zaangażowanie w gonitwy Totalizator musiał słono zapłacić – (straty na blisko 40 mln zł w latach 2001-2002). Teraz pewnie też nie obędzie się bez inwestycji, choćby w remont obiektów służewieckich, które pozostawiają wiele do życzenia (dwa lata temu zawody odbyły się nielegalnie z udziałem publiczności, bo obiekty nadawały się do remontu) i nie najlepiej wpływają na wizerunek właściciela...
PG.:
Wtedy mieliśmy podpisaną zupełnie inną, niekorzystną dla nas umowę, na mocy której Totalizator miał jedynie wykładać pieniądze. 30 lat dzierżawy, do której prawo nabyliśmy obecnie, to zupełnie inna perspektywa. Pozwala patrzeć na tor strategicznie. Co do remontów - to oczywista sprawa, choć nie taka łatwa jako że większość budynków należy do rejestru zabytków, więc ich odbudowa nie może być wykonywana pobieżnie, a na wszelkie działania musimy mieć stosowne pozwolenia. Prawa do dzierżawy nabyliśmy 5. czerwca, a otwarcie nastąpiło 29., więc na razie nie mieliśmy zbyt dużo czasu na to, by wszystko było gotowe na pierwszą gonitwę. Jednak przygotowaliśmy obiekty, zwłaszcza trybunę główną do tego, by mogła korzystać z nich, co prawda jeszcze nie w komfortowych warunkach, ale jednak - publiczność.

Red.:Pierwsze w tym roku zawody i pierwsza trudna sytuacja – system, który służy do obstawiania gonitw odmówił posłuszeństwa. Czy są Państwo przygotowani na tego typu sytuacje w przyszłości? Czy nie zraża to obecnych i potencjalnych graczy?
PG.:
Rzeczywiście była to sobotnia wpadka.Ale nasi informatycy pracują nad tym systemem. W niedzielę znowu wszystko sprawnie działało.

Red.:Jak Totalizator zamierza marketingowo i wizerunkowo wykorzystać organizację wyścigów? Myśleli może Państwo o zapraszaniu gwiazd, o uczynieniu z wyścigów modnego miejsca spotkań na miarę Ascot, o pokazach mody jeździeckiej czy pokazach…kapeluszy?
PG.:
Jest już, jak wspominałem, biuro prasowe, nawiązana została współpraca z dziennikarzami. Na otwarcie zaprosiliśmy kilka gwiazd, ale specjalnie się tym nie chwaliliśmy. Na razie naszym głównym planem jest niejako „oddanie” toru Warszawie – dlatego blisko współpracujemy z burmistrzem Ursynowa, żeby można było dogodnie na wyścigi dojechać. Ważne jest dla nas także wspomaganie hodowli koni. Chcemy pokazać hodowcom koni, trenerom i dżokejom, że mamy fundusze na to, by rozwijać wyścigi, i że nie jesteśmy inwestorem jednego sezonu. W tym roku skupiamy się na odremontowaniu trybuny głównej.
W najbliższym czasie do Życia Warszawy oraz Rzeczpospolitej zostaną dołączone dodatki poświęcone jeździectwu. Nie chcemy, żeby to była reklama wyścigów, ale źródło informacji dla osób, które interesują się jeździectwem lub chciałby pogłębić swoją wiedzę na ten temat. Dajemy dziennikarzom raczej informacje, które mogą zainteresować potencjalnych czytelników, niż gotowce typu „materiały sponsorowane”. Pokazy mody, kapeluszy – wszystko to będzie; Ascot ma w końcu ponad 300-letnią tradycję wyścigów, u nas to dopiero początki…

Red.:Jakie są marketingowe plany upowszechniania świadomości o tym miejscu?
PG:
Plany są na pewno długofalowe. Zależy nam na tym, by stworzyć zwyczaj chodzenia na wyścigi, niekoniecznie po to, by zastawiać i zostawiać na nich wielkie pieniądze, ale po to, by móc zobaczyć konie. W planach jest zorganizowanie szkółki jeździectwa dla dzieci, wybudowanie luksusowego hotelu z elementami wyposażenia nawiązującymi do wyścigów, także realizacja wystawy zwierząt hodowlanych. Obecnie organizujemy konkurs dla fotografów. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość – specyfika Totalizatora Sportowego polega m.in. na tym, że na działania, do których potrzebuje on podwykonawców organizowane są przetargi; dlatego wszystko nie dzieje się od razu. Ponadto obiekty służewiecki nie były gruntownie remontowane od 50 lat, a my jesteśmy dopiero gospodarzem tego toru od miesiąca.
Rozmawiała Kinga Kubiak

komentarzy:
0
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin