.

Prof. Simon w reklamie maseczek. Ruszyła sprawa o naruszenie etyki lekarskiej

dodano: 
14.05.2021
komentarzy: 
0

Prof. Krzysztof Simon, ekspert Rady Medycznej, może otrzymać upomnienie lub naganę za „niezgodny z etyką lekarską występ w reklamie komercyjnej” – podaje rp.pl. Sprawą zajmuje się Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Dolnośląskiej Izby Lekarskiej, której profesor jest członkiem – czytamy.

„Polska firma, polski produkt. 95-procentowa skuteczność, pięciokrotnie mniejszy opór oddychania. Zachęcam do stosowania państwa i państwa najbliższych” – źródło przytacza słowa lekarza chorób zakaźnych, które padają w reklamie maseczek wrocławskiego producenta.

„Dlaczego nie mogę zarabiać na życie, promując prozdrowotne zachowania i wyroby?” – tak, jak opisuje rp.pl, prof. Simon mówił o sprawie w „Faktach po Faktach” TVN-u. „Ponieważ to naruszenie kodeksu etyki lekarskiej” – odpowiadają lekarze i prawnicy – pisze dalej źródło.

Rp.pl przytacza również stanowisko rzecznika Naczelnej Izby Lekarskiej, Rafała Hołubickiego, który informuje, że „stanowisko samorządu lekarskiego wobec zgody lekarzy na wykorzystanie swego wizerunku do celów komercyjnych jest jednoznacznie określone w art. 63 ust. 2 kodeksu etyki lekarskiej uchwalonego przez Krajowy Zjazd lekarzy”, a zgodnie z tym przepisem, „lekarz nie powinien wyrażać zgody na używanie swojego nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych”.

Dalej dowiadujemy się, że ewentualne postępowanie o odpowiedzialności zawodowej należy do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, „który wydaje postanowienie po zebraniu materiału dowodowego”. Czytamy, że Aleksandra Powierża, radczyni prawna, wspólniczka w kancelarii Podsiadły-Gęsikowska Powierża, wyjaśnia, że „w zależności od przewinienia, postępowanie dyscyplinarne wobec lekarza może skończyć się karą upomnienia, nagany, karą pieniężną, czasowym zawieszeniem prawa wykonywania zawodu (PWZ) lub odebraniem PWZ”, jednak dwie ostatnie sankcje stosuje się w wyjątkowych sytuacjach.

Czytamy także, że prof. Simon broni się tym, że nie zareklamował leku, a wyrób medyczny. Ten argument „działa na korzyść” lekarza – czytamy też wypowiedź Kajetana Komara-Komarowskiego, radcy prawnego przy Zespole Kryzysowym Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który twierdzi, że profesorowi „w najgorszym przypadku grozi nagana”.

Źródło podkreśla, że mimo tych opinii, „oburzone jest środowisko lekarskie”. „Dziwię się jego decyzji. Albo oznacza to, że zupełnie nie orientuje się w charakterze swojego czynu, albo robi to na co dzień i czuje się tak bezkarny, że tego nie zauważył” – rp.pl przytacza wypowiedź Krzysztofa Bukiela, przewodniczącego OZZL. „Gdyby to była prawda, może to świadczyć o upadku moralnym części środowiska” – dodaje i zaznacza, że kara powinna mieć wyższy wymiar, aby „młodsi koledzy nie uznali, że tak można”.

Jak dalej czytamy, zdaniem Anny Gołębickiej, stratega komunikacji i zarządzania, lepszym rozwiązaniem dla prof. Simona byłby udział w reklamie lub kampanii społecznej, „która byłaby spójna z jego pozycją”.

Czytamy też opinię Łukasza Jankowskiego, prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, który podkreśla, że „na lekarzach, szczególnie tych, którzy wypowiadają się publicznie, ciąży szczególna odpowiedzialność, ponieważ oceniane są nie tylko ich słowa, ale również zachowanie”, a opisane działanie może prowadzić „dewaluacji autorytetu”. Zdaniem Janowskiego wątpliwe dla odbiorców mogą stawać się w takim przypadku również tezy naukowe stawiane przez występującego komercyjnie lekarza.

Zobacz także: Rada Reklamy: promocja browaru Brokreacja odniosła się „w sposób krzywdzący” do zawodu pielęgniarek

(kd)

Źródło:

rp.pl, Reklamowanie produktów medycznych przez lekarza a etyka zawodowa, Karolina Kowalska, 13.05.2021/zdjęcie główne: youtube.com/TuWrocław
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin