Niefortunny komentarz Morawieckiego na temat Kubicy a potencjalna współpraca kierowcy z Orlenem

dodano: 
17.10.2018
komentarzy: 
0

Tego samego dnia, kiedy media ujawniły, że premier Mateusz Morawiecki pięć lat temu jako szef banku BZ WBK miał cieszyć się, że dzięki wypadkowi polskiego kierowcy Roberta Kubicy nie musi sponsorować jego udziału w Formule 1, okazało się, że współpracę zaoferował sportowcowi Orlen – opisuje wyborcza.pl.

„Na szczęście złamał rękę, raz, drugi. Ja nie chcę, k...a, co roku pięć dych płacić” – źródło cytuje wypowiedź Mateusza Morawieckiego, opublikowaną przez Onet na podstawie stenogramów i nagrań sprzed pięciu lat, które zarejestrowano w restauracji Sowa i Przyjaciele.

Wyborcza.pl opisuje, że wówczas, kiedy nagrano obecnego premiera, był on szefem banku BZ WBK należącego do koncernu Santander, który od ponad dziesięciu lat związany jest z Formułą 1.

„W przytoczonym zdaniu prezes Morawiecki nie chciał płacić 50 mln zł, jakich ponoć zażądał Santander od BZ WBK w przypadku, gdyby Kubica zaczął się ścigać w Ferrari. Santander bowiem od 2010 r. był korporacyjnym sponsorem Ferrari, zaś Kubica – według ówczesnych doniesień prasowych – podpisał wstępny angaż z najważniejszą stajnią Formuły 1, który miałby obowiązywać od 2012 r.” – podaje Radosław Leniarski, autor tekstu.

Na początku 2011 roku Kubica miał jednak poważny wypadek, a wstępny kontrakt z Ferrari przestał obowiązywać – czytamy.

Natemat.pl informuje, że słowa Mateusza Morawieckiego, które słychać na nagraniu, wywołały falę krytyki. „Morawiecki potwierdza, że jest Pisowcem z krwi i kości! Liczy się tylko hajs, hajs i tylko hajs! Nawet, gdy w grę wchodzić dramat polskiego mistrza!” – źródło przytacza jeden z komentarzy opublikowanych na Twitterze.

Kiedy pojawiły się pierwsze informacje o nagraniu, Robert Kubica spotkał się premierem Mateuszem Morawieckim, o czym poinformował na swoim profilu na Instagramie.

„Wizyta u Premiera. Polska zawsze wspiera swoich. I nam jeszcze doszedł jeden temacik do dzisiejszej agendy. No hard feelings i jedziemy dalej!” – napisał kierowca.

Źródło: instagram.com/robertkubica_real

Adam Bielan, wicemarszałek Senatu, poinformował, że Morawiecki i Kubica „wyjaśnili sobie sprawę” – podaje wyborcza.pl. Jak pisze Leniarski, Bielan odniósł się również do nagrania. Z jego słów wynikało, że Mateusz Morawiecki „chciał obronić bank przed bezsensownymi z punktu widzenia biznesowego wydatkami, czyli bronić klientów” – czytamy dalej.

Źródło podaje, że tego samego dnia Robert Kubica spotkał się również z Danielem Obajtkiem, prezesem zarządu Orlenu. Spotkanie – jak twierdzi Radio ZET – miało być planowane od kilku tygodni.

„Schadenfreude Morawieckiego z nagrania i data spotkania w Orlenie są więc zbiegiem okoliczności, a nie próbą naprawienia kompromitacji obecnego premiera” – pisze Radosław Leniarski.

Źródło: twitter.com/DanielObajtek

Wyborcza.pl powołuje się na informacje podane przez dziennikarza TVN Konrada Piaseckiego, z których wynika, że Obajtek zaoferował Kubicy w imieniu Orleniu współpracę i wsparcie finansowe w kwocie 40 mln zł.

Firma, w wyniku licznych publikacji na ten temat, postanowiła wydać oświadczenie, w którym podaje, że „jest zbyt wcześnie, by mówić o potencjalnej współpracy lub jakichkolwiek jej szczegółach”. „ Jednocześnie potwierdzamy, że odbyło się spotkanie Prezesa Zarządu PKN ORLEN Daniela Obajtka z zawodnikiem. Miało ono na celu omówienie perspektyw i potencjału rozwoju sportów motorowych, które od wielu lat pozostają w kręgu ścisłych zainteresowań PKN ORLEN” – czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na stronie spółki. (pp)

Źródło:

wyborcza.pl, 40 mln dla Roberta Kubicy z Orlenu, czyli skutki schadenfreude Mateusza Morawieckiego?, Radosław Leniarski, 16.10.2018; natemat.pl, Polacy nie mogą uwierzyć w to, co Morawiecki mówił o Kubicy. Fala krytyki po ujawnieniu słów premiera, Adam Nowiński, 15.10.2018; orlen.pl
X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin