Przed meczem Polska – Mołdawia kibice stali pod wrocławskim stadionem w długich kolejkach po bilety. Wszystko przez za małą liczbę okienek, w których sprzedawano wejściówki. Według Agnieszki Olejkowskiej operator obiektu nie wywiązał się z umowy z PZPN. Cytowany przez serwis eurosport.onet.pl rzecznik spółki zarządzającej obiektem odpowiada, że sprzedaż prowadzono w ustalonej liczbie kas, natomiast rzeczniczka PZPN mija się z prawdą.
Spotkanie naszej kadry odbyło się we wtorek. Jak czytamy w serwisie eurosport.onet.pl, sprzedaż biletów w dniu meczu prowadzona była tylko w jednej kasie, ponieważ w dwóch pozostałych można było nabyć wejściówki tylko na spotkanie Brazylia – Japonia. W efekcie przed jedną kasą utworzyła się długa kolejka, w której ludzie stali ponad 2 godziny. Według rzeczniczki PZPN sprzedaż wejściówek na mecz Polski miała odbywać się w trzech kasach.
Inaczej sprawę przedstawia rzecznik operatora wrocławskiego Stadionu Miejskiego Adam Burak. Jak zaznaczył, „pani Agnieszka Olejkowska, nie pierwszy raz zresztą, mija się z prawdą”. Jak zaznacza, sprzedaż była prowadzona zgodnie z umową zawartą ze Związkiem: w dwóch kasach sprzedawano bilety na mecz kadry, a w jednym – na mecz Brazylia – Japonia. (ks)


