piątek, 16 października, 2026
Strona głównaAktualnościZe świataMedia społecznościowe ograniczają treści związane ze zdrowiem kobiet. Winne są algorytmy?

Media społecznościowe ograniczają treści związane ze zdrowiem kobiet. Winne są algorytmy?

Materiały dotyczące zdrowia kobiet bywają usuwane z mediów społecznościowych, oznaczane ostrzeżeniami lub wyświetlane mniejszej liczbie użytkowników. Twórczynie, firmy i organizacje charytatywne zwracają uwagę, że przyczyną mogą być błędy algorytmów, które utrudniają rozpowszechnianie rzetelnych informacji medycznych. Takie ukryte ograniczanie zasięgów, określane jako shadowbanning, budzi coraz większy niepokój – podaje bbc.com.

Dziesięć miesięcy walki z Metą

W styczniu 2025 roku Irene Breen, przedsiębiorczyni z Irlandii, dowiedziała się, że Instagram usuwa reklamy poduszek ciążowych sprzedawanych przez jej firmę. Podczas rozmowy z przedstawicielami Mety usłyszała, że problemem jest słowo „ciąża”. W efekcie marka musiała usunąć je ze swojej strony internetowej, zmienić nazwy produktów i poprawić adresy URL zawierające ten wyraz.

Ograniczenia ostatecznie zniesiono, ale walka o ich cofnięcie trwała dziesięć miesięcy. W tym czasie firma Breen poniosła znaczne straty finansowe. Meta nie skomentowała bezpośrednio tej sprawy. W rozmowie z BBC wyjaśniła jednak, że zezwala na reklamy produktów i usług związanych z dobrostanem oraz zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym, a obowiązujące ograniczenia mają chronić użytkowników z różnych krajów i kręgów kulturowych przed negatywnymi doświadczeniami – podaje źródło.

Podobne problemy zgłaszają twórczynie internetowe, edukatorki i organizacje charytatywne. Ich publikacje bywają usuwane, oznaczane ostrzeżeniami lub ukrywane za filtrami, które rozmywają obraz i wymagają dodatkowego kliknięcia, aby wyświetlić treść. Takie zabezpieczenia stosuje się przede wszystkim w przypadku materiałów przedstawiających nagość lub przemoc. Okazuje się jednak, że mogą one utrudniać dostęp również do informacji medycznych.

Skalę zjawiska monitoruje organizacja CensHERship. W raporcie opublikowanym w 2026 roku przedstawiła wyniki ankiety przeprowadzonej wśród blisko 200 twórców internetowych, przedstawicieli branży medycznej, marek związanych ze zdrowiem, organizacji charytatywnych i edukatorów. Aż 96 proc. badanych przyznało, że spotkało się z jakąś formą ograniczeń. Wyniki te pokazują, jak powszechne są takie doświadczenia w badanej grupie. Nie przesądzają jednak o skali problemu wśród wszystkich użytkowników mediów społecznościowych.

Algorytmy nie rozpoznają kontekstu

Za część problemów mogą odpowiadać błędy automatycznych systemów moderacji. Dr Carolina Are, kryminolożka cyfrowa z London School of Economics, która bada sposób moderowania treści dotyczących kobiet w mediach społecznościowych, zwraca uwagę, że platformy wykorzystują sztuczną inteligencję do wykrywania publikacji mogących naruszać ich zasady. Algorytmy nie zawsze prawidłowo rozpoznają jednak kontekst i mogą powielać wcześniejsze błędy. Użytkownikom trudno też odwołać się od takich decyzji, ponieważ platformy często wysyłają jedynie automatyczne powiadomienia – dowiadujemy się.

Zdaniem Are problemem są również zbyt szeroko sformułowane regulaminy. Nagość bywa w nich utożsamiana z aktywnością seksualną, nawet jeśli ma charakter medyczny lub edukacyjny. W efekcie materiały dotyczące anatomii czy profilaktyki mogą zostać uznane za nieodpowiednie.

Z takimi ograniczeniami spotkała się brytyjska organizacja charytatywna Eve Appeal, która zajmuje się nowotworami ginekologicznymi. Jej dyrektorka generalna, Athena Lamnisos, zwróciła uwagę, że niektóre hashtagi związane ze zdrowiem kobiet, w tym m.in. „#rak pochwy”, nie pojawiają się na Instagramie.

Serwis usunął również post organizacji przedstawiający schemat anatomiczny sromu z opisami poszczególnych jego części. Publikacja zawierała informacje o raku sromu i przypominała o konieczności zwracania uwagi na niepokojące zmiany, guzki i zgrubienia. Pierwsze odwołanie od decyzji o usunięciu zostało odrzucone. Po kilku tygodniach post przywrócono, ale oznaczono go ostrzeżeniem i objęto filtrem. Lamnisos podkreśla, że takie działania mogą utrudniać dostęp do informacji, które pomagają rozpoznać objawy choroby i skłonić pacjentki do konsultacji z lekarzem – czytamy.

Podobny przypadek opisała Deirdre O’Neill z Hertility, firmy oferującej testy związane z płodnością. Meta usunęła film, w którym kobieta chorująca na endometriozę opowiadała o doświadczanym bólu. Jak relacjonowała O’Neill, bohaterka nagrania nie reklamowała usług firmy ani nawet o niej nie wspominała. Mimo to materiał zaklasyfikowano jako treść polityczną.

Coraz więcej autocenzury

Problemy z publikowaniem treści dotyczących zdrowia kobiet występują również na TikToku. Deirdre O’Neill z firmy Hertility porównała próby reklamowania materiałów na tej platformie do pokonywania toru przeszkód. Jak wyjaśniła, ciągłe odrzucanie publikacji, ich oznaczanie jako niezgodnych z zasadami i konieczność składania odwołań pochłaniają tyle czasu i zasobów, że prowadzenie takich działań przestaje się opłacać – opisuje bbc.com.

TikTok wyjaśnia, że nie wszystkie materiały mogą być promowane w kanale „Dla Ciebie”. Zapewnia jednak, że informuje twórców o obowiązujących ograniczeniach i umożliwia im odwołanie się od decyzji. Firma podkreśla również, że miliony kobiet dzielą się na platformie swoimi doświadczeniami zdrowotnymi m.in. za pomocą hashtagów „#miesiączka” czy „#endometrioza”.

Obawa przed ograniczeniem zasięgów sprawia jednak, że część twórców zaczyna sama cenzurować swoje materiały. Według ankiety CensHERship odsetek respondentów, którzy zmieniali publikowane treści z obawy przed shadowbanningiem, wzrósł z 53 proc. w 2025 roku do 65 proc. w 2026 roku. Niektórzy zastępują określone słowa eufemizmami, używają gwiazdek lub emoji, a nawet całkowicie rezygnują z poruszania niektórych tematów. Przykładem jest angielskie „seggs”, stosowane zamiast słowa „seks”.

Clio Wood, współzałożycielka CensHERship, uważa, że takie zjawisko jest szczególnie szkodliwe w przypadku zdrowia kobiet, które od lat pozostaje tematem obciążonym społecznym tabu, wstydem i poczuciem winy. Podkreśla, że dostęp do informacji może mieć istotne znaczenie dla zdrowia, a niekiedy nawet życia pacjentek. Jak relacjonuje, niektóre kobiety dowiedziały się o objawach raka sromu dzięki materiałom opublikowanym przez Eve Appeal. Pozwoliło im to zdobyć wiedzę i lepiej przygotować się do rozmowy z lekarzem.

Wood zauważa, że od powstania CensHERship w 2024 roku firmy technologiczne coraz bardziej dostrzegają potrzebę zajęcia się tym problemem. Nadal brakuje jednak spójności między zasadami publikowania treści a działaniem algorytmów. Nawet jeśli regulamin dopuszcza materiały edukacyjne dotyczące zdrowia, systemy automatycznej moderacji mogą je oznaczać i ograniczać ich widoczność.

Meta zapewnia, że zezwala na publikowanie treści dotyczących zdrowia kobiet i konsultuje się z organizacjami działającymi w tej dziedzinie, aby usprawnić swoje rozwiązania. Nie odniosła się jednak bezpośrednio do opisanych przypadków. Relacje twórców i organizacji wskazują na możliwe błędy w moderacji, ale same w sobie nie dowodzą, że platformy celowo i systemowo ukrywają wszystkie treści dotyczące zdrowia kobiet.

Jak zauważa źródło, kluczowe pozostaje pytanie, czy media społecznościowe potrafią skutecznie odróżniać materiały medyczne i edukacyjne od treści, które rzeczywiście naruszają ich zasady. Bez przejrzystych reguł, sprawnych procedur odwoławczych i lepszej kontroli nad działaniem algorytmów nawet wartościowe informacje o anatomii, płodności i chorobach ginekologicznych mogą nie docierać do osób, które ich potrzebują. (ao)

Źródło: bbc.com, Is women’s health content being 'shadowbanned’ on social media?, Ashitha Nagesh, 16.10.2026

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj