Firmy technologiczne w Europie znalazły się w stanie niepewności prawnej. Wygasły bowiem tymczasowe przepisy Unii Europejskiej, które pozwalały im na dobrowolne sprawdzanie prywatnych wiadomości w poszukiwaniu materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci – podaje politico.eu.
Policja i służby zajmujące się przestępczością internetową uznają ten proces za kluczowy w wykrywaniu przestępstw wobec nieletnich. Politycy nie zdołali jednak wypracować porozumienia w sprawie przedłużenia regulacji – czytamy.
„Całkowita porażka polityczna”
Sytuacja wywołała gwałtowne reakcje organów nadzorczych i organizacji pozarządowych. Magnus Brunner, komisarz ds. spraw wewnętrznych UE, określił ją jako „trudną do zrozumienia”, a organizacja Internet Watch Foundation nazwała brak porozumienia „całkowitą porażką polityczną”.
Przepisy wygasły 3 kwietnia 2026 roku. Dzień wcześniej największe firmy technologiczne, w tym Google, Meta, Microsoft i Snap, wydały wspólne oświadczenie, w którym zadeklarowały kontynuację dobrowolnych działań w wykrywaniu nielegalnych treści i zaapelowały do instytucji UE o pilne wypracowanie nowych ram regulacyjnych – dowiadujemy się.
Historia się powtarza
Eksperci wskazują, że podobna sytuacja miała miejsce już w 2020 roku. Wówczas większość firm nie zaprzestała skanowania, mimo braku jasnych przepisów. Przedstawiciele Microsoftu potwierdzili w korespondencji z ustawodawcami, że poprzednia luka prawna nie powstrzymała ich przed proaktywnym działaniem.
Obecnie ryzyko jest większe, ponieważ urzędnicy Komisji Europejskiej ostrzegają przed konsekwencjami. Guillaume Mercier, rzecznik KE, podkreślił, że „bez podstawy prawnej firmy nie mogą już proaktywnie wykrywać wykorzystywania dzieci w prywatnej komunikacji”. Jak zaznaczają urzędnicy, dalsze skanowanie w takich warunkach może naruszać dyrektywę o prywatności i łączności elektronicznej – podaje źródło.
Trudny wybór
Krytycy dotychczasowego systemu, w tym czeska europosłanka Markéta Gregorová, zwracają uwagę na inwazyjny charakter masowego skanowania treści. Ich zdaniem konieczne jest zachowanie szczególnej czujności wobec firm, które decydują się działać poza oficjalnym systemem.
Obecna luka prawna stawia firmy technologiczne przed trudnym wyborem między koniecznością ochrony dzieci a przestrzeganiem unijnych przepisów dotyczących prywatności. (ao)
Źródło: politico.eu, Tech firms enter legal limbo over child abuse scanning, Sam Clark, 3.04.2026


