Pensja prezesa pochłonęła większość kosztów spółki organizującej gale bokserskie dla Cancer Fighters. W 2025 roku Boxing Challenge, w której fundacja ma 100 proc. udziałów, wydała na jego wynagrodzenie 218,2 tys. zł brutto, przy łącznych kosztach sięgających 355,1 tys. zł. Na tym jednak nie kończą się pytania dotyczące finansów i powiązań wokół spółki. Jej prezes Jakub Michalski jest jednocześnie dyrektorem zarządzającym fundacji oraz prezesem i wspólnikiem agencji PR, z której usług korzysta Cancer Fighters. Taki układ personalny oraz sposób organizacji i finansowania gal budzą pytania o przejrzystość i potencjalny konflikt interesów – informuje rp.pl.
Działalność fundacji nabrała szczególnego rozgłosu po kwietniowej akcji „Diss na raka”. Cancer Fighters zebrało wówczas 292,7 mln zł, co – według „Rzeczpospolitej” – było największą zbiórką w historii polskiego internetu. Twarzą akcji był influencer Piotr Hancke, znany jako Łatwogang, a jej hymnem utwór „Ciągle tutaj jestem” w wykonaniu Bedoesa 2115 i Mai Mecan. Fundacja określiła już, na co przeznaczy część pieniędzy ze zbiórki. Nadal pozyskuje również środki podczas organizowanych przez siebie gal bokserskich.
Czytaj więcej: Łatwogang w centrum kontrowersji. Czy jego wiarygodność jest zagrożona?
Zbiórka Łatwoganga z rekordowym zaangażowaniem w sieci. Przebiła finał WOŚP
Wynagrodzenie pochłania większość kosztów
Fundacja ma 100 proc. udziałów w spółce Boxing Challenge, która zajmuje się organizacją i finansowaniem gal bokserskich. W 2025 roku podczas czterech takich wydarzeń zebrano około miliona złotych, a pieniądze miały trafić na pomoc osobom chorym na nowotwory. Kolejna, 27. gala ma odbyć się w październiku 2026 roku we Wrocławiu – podaje źródło.
Ze sprawozdania finansowego Boxing Challenge za 2025 rok wynika, że spółka nie zatrudniała żadnych pracowników. Wynagrodzenie otrzymywał jedynie jej prezes, który był także jedynym członkiem zarządu. W ubiegłym roku na jego pensję przeznaczono 218,2 tys. zł brutto, czyli ponad 60 proc. wszystkich kosztów firmy. Te natomiast wyniosły łącznie 355,1 tys. zł.
Na pozostałe wydatki przypadło około 137 tys. zł, z czego większość stanowiły koszty organizacji czterech gal. Według Cancer Fighters przygotowanie pojedynczego wydarzenia w 2025 roku wiązało się zazwyczaj z wydatkiem od 100 do 120 tys. zł. Gala z okazji 10-lecia fundacji była droższa i pochłonęła około 150 tys. zł. W podawanych kwotach uwzględniano także usługi realizowane w ramach umów o współpracę.
Fundacja tłumaczy, że wydatki udaje się ograniczać dzięki wsparciu partnerów. W zamian za ekspozycję swoich marek podczas wydarzeń firmy mają m.in. udostępniać sprzęt, świadczyć usługi czy zapewniać catering. Cancer Fighters przyznaje również, że w przygotowanie gal angażują się jej pracownicy – czytamy.
Fundacja wyjaśniła również, że umowy dotyczące organizacji gal zawierały zarówno Boxing Challenge, jak i sama Cancer Fighters. Oznacza to, że koszty związane z wydarzeniami nie musiały w całości pojawiać się w księgach spółki. Część świadczeń mogła być rozliczana bezpośrednio przez fundację, a część w formie barteru. Takie świadczenia, mimo że nie wiążą się z płatnością pieniędzy, również powinny być wykazywane w sprawozdaniu finansowym.
Koszty po stronie fundacji?
Według Piotra Makowskiego z Cancer Fighters Boxing Challenge odpowiada za sportową i organizacyjną stronę wydarzeń, w tym logistykę, zaplecze techniczne, promocję oraz sprzedaż biletów. Fundacja wyjaśnia, że spółkę powołano, ponieważ organizacja takich imprez wykraczała poza jej działalność. To Boxing Challenge miała więc przejąć ich organizację i finansowanie.
Relacja między fundacją a spółką budzi jednak pytania Katarzyny Batko-Tołuć, wiceprezeski i dyrektorki programowej Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Zwraca ona uwagę, że koszty Boxing Challenge są stosunkowo niewielkie w porównaniu ze skalą organizowanych wydarzeń. Jej zdaniem może to wskazywać na wykorzystywanie przy galach zasobów fundacji, choć formalnie ich organizatorem jest spółka.
Cancer Fighters prowadzi również działalność gospodarczą. Obejmuje ona m.in. sprzedaż gadżetów i odzieży z logo fundacji oraz – jak wynika ze sprawozdania merytorycznego – usługi promowania firm. Statut organizacji przewiduje także przygotowywanie wydarzeń i współpracę z osobami prawnymi, co może obejmować charytatywne gale bokserskie.
W 2025 roku fundacja miała 30-osobowy zespół: 10 osób było zatrudnionych na umowie o pracę, a 20 świadczyło usługi na podstawie umów cywilnoprawnych. Katarzyna Batko-Tołuć zwraca uwagę, że część pracy wykonywanej przez zespół na rzecz działalności gospodarczej powinna być uwzględniana w jej kosztach.
„W rezultacie może dojść do sytuacji, w której pracownicy opłacani z działalności statutowej fundacji pracują na wydarzenie, którego organizatorem jest firma. Oczywiście tak robić nie można” – mówi ekspertka, cytowana przez źródło.
Kolejne powiązania
Jakub Michalski stoi na czele Boxing Challenge, a jednocześnie jest dyrektorem zarządzającym Fundacji Cancer Fighters. Pełni także funkcję prezesa i jest wspólnikiem agencji PR CloudEleven, wcześniej działającej jako Studio Komunikacja. Z usług tej firmy fundacja korzystała m.in. przy prowadzeniu mediów społecznościowych oraz płatnych kampaniach reklamowych.
Jak wynika z informacji przekazanych przez Cancer Fighters, współpraca ze Studio Komunikacja i CloudEleven trwała od 2019 do 2026 roku. W 2026 roku fundacja zapłaciła za te usługi 89 tys. zł, a rok wcześniej 30 tys. zł. W poprzednich latach roczne wydatki wynosiły od 10 do 18,4 tys. zł.
Zdaniem Katarzyny Batko-Tołuć takie powiązanie może prowadzić do bezpośredniego konfliktu interesów. Ekspertka zwraca uwagę, że organizacja pożytku publicznego może kupować usługi od osób powiązanych z jej organami wyłącznie na warunkach rynkowych i konkurencyjnych. Fundacja powinna więc mieć dokumentację potwierdzającą, że ceny były rynkowe, np. porównanie ofert innych, niezależnych firm.
Osobną kwestią są sprawozdania finansowe Boxing Challenge. Dokumenty za lata 2023–2025 trafiły do KRS dopiero w sierpniu 2026 roku, już po zbiórce Łatwoganga, która przyciągnęła dużą uwagę mediów. Fundacja tłumaczy, że same sprawozdania przygotowano w ustawowych terminach, a późniejsze przekazanie dokumentów wynikało jedynie z kwestii technicznych związanych z ich rejestracją w systemie. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, także zwłoka w przekazaniu i rejestracji sprawozdań może wiązać się z odpowiedzialnością prawną. (ao)
Źródło: rp.pl, Pół roku od zbiórki Łatwoganga. Co kryje fundacja Cancer Fighters?, Dominika Pietrzyk, 28.09.2026/ Zdjęcie główne: facebook.com/boxingchallengePL


