Meerkat może zagrozić Periscope, o ile zainwestuje w niego Facebook

dodano: 
28.04.2015

Autor:

Bogna Wojciechowska, Client Executive, Digital Practice, Solski Burson-Marsteller
komentarzy: 
0

Od przeszło dwóch miesięcy na blogach i w serwisach technologicznych trwa dyskusja, która z dwóch głośnych mobilnych aplikacji ma większą szansę odnieść sukces. Dwaj kandydaci do tronu króla livestreamingu, Periscope i Meerkat, oferują w głównej mierze to samo rozwiązanie: transmisję na żywo dla obserwujących na Twitterze. Materiał wideo może zostać udostępniony publicznie lub prywatnie, zapisany w telefonie lub skasowany zaraz po zakończeniu nagrania. Widzowie nie są bierni i mają możliwość komentowania nagrania w czasie rzeczywistym lub polubienia go.

Meerkat dotarł do świadomości publicznej na popularnym wśród specjalistów świata mediów, muzyki i technologii festiwalu South by Southwest, gdzie z miejsca został okrzyknięty hitem i przełomem. Strumienie na żywo z paneli dyskusyjnych z pomocą aplikacji prowadził m.in. opiniotwórczy serwis Mashable. Za Meerkat stoi grupa prywatnych inwestorów i funduszy inwestycyjnych na czele z Greylock Partners, które zainwestowało 12 milionów dolarów, a także hollywoodzkie gwiazdy ekranu jak Ashton Kutcher i Jared Leto. To właśnie wśród celebrytów Meerkat cieszy się popularnością - wykorzystała go Madonna do promocji teledysku z najnowszej płyty czy znany gospodarz telewizyjnego talk-show Jimmy Kimmel, relacjonujący na żywo próby do programu. 

Największą siłą Periscope jest wsparcie ze strony Twittera, który kupił aplikację za 100 milionów dolarów.  Wsparcie to nie ogranicza się jedynie do pełnej integracji z serwisem. Do wybuchu kontrowersji doszło, gdy Twitter odciął Meerkatowi dostęp do bazy obserwujących danego użytkownika i uniemożliwił automatyczne podpięcie jej do aplikacji. Pomimo silnego startu i zdobycia ponad pół miliona użytkowników, Meerkat odnotowuje spadek aktywności, zdegradowano go także do roli drugoligowego gracza. Jeśli natomiast potwierdzą się plotki o zainteresowaniu Facebooka kupnem aplikacji, Meerkat ma szansę znów zagrozić pozycji Periscope przy wsparciu innego giganta mediów społecznościowych. 

Czy mówienie o rewolucji jest przedwczesne? I tak, i nie. Obie aplikacje, pomimo bardzo krótkiego czasu funkcjonowania, zdążyły zawojować media i są już wykorzystywane do celów marketingowych i PR-owych przez celebrytów, trendsetterów, stacje telewizyjne i portale informacyjne. Oferują ogromny potencjał w promowaniu wydarzeń, konferencji, wywiadów czy innych wystąpień publicznych. Tutaj pole do popisu mają sztaby polityczne, jak te, przygotowujące kandydatów do przyszłych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, gdzie od czasu zwycięstwa Baracka Obamy media społecznościowe są zauważane i doceniane jako integralny element kampanii. W przypadku telewizji Periscope i Meerkat doskonale sprawdzą się w pokazywaniu tego, czego kamery nie uchwyciły, materiałów "od kuchni". Dla wielu marek może to być doskonała szansa na wykreowanie ambasadorów, którzy wejdą w organiczny kontakt z fanami, co w przypadku bezpośrednich nagrań ma kluczowe znaczenie. Nie należy też zapominać o niekomercyjnych zastosowaniach, takich jak dziennikarstwo obywatelskie, do którego rozwoju walnie przyczynił się wcześniej Twitter. 

Bogna Wojciechowska, Client Executive, Digital Practice, Solski Burson-Marsteller

X

Zamów newsletter

 

Akceptuję regulamin