środa, 5 sierpnia, 2026
Strona głównaAktualnościWiadomościSkok przez płot po lajki i zyski. Afera wśród polskich marek modowych

Skok przez płot po lajki i zyski. Afera wśród polskich marek modowych

Właścicielka jednej z polskich marek modowych wtargnęła na działkę innej twórczyni marki odzieżowej i wykonała tam zdjęcia do kampanii swojej nowej kolekcji – tak w skrócie można opisać sprawę She is Sunday i SuperStyler, która wywołała ostatnio poruszenie w mediach społecznościowych. Pojawiły się przeprosiny, a sporne zdjęcia zniknęły z reklam.

Sesja bez pytania i wyłamany płot

Marta Lech-Maciejewska, znana w sieci jako SuperStyler, będąca też właścicielką marki modowej Spadiora, ujawniła, że twórczyni innej polskiej marki z odzieżą dla kobiet – She is Sunday – zorganizowała komercyjną sesję zdjęciową na jej działce na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych (ROD). Tłem do zdjęć kolekcji Hometown stało się charakterystyczne białe ogrodzenie, wykorzystywane do działań wizerunkowych marki Spadiora. Co więcej, płot miał zostać uszkodzony podczas nielegalnej sesji.

Marta Lech-Maciejewska o całej sprawie opowiedziała w wideo opublikowanym w social mediach. Pokazała zniszczone ogrodzenie, łącząc ten fakt z wizytą ekipy zdjęciowej. Zaprezentowała też kadry z sesji zdjęciowej wykorzystane w płatnej kampanii i własne zdjęcia wykonane na charakterystycznym tle.

Zdradziły ją sponsorowane posty

„Widzicie ten zniszczony płot? To będzie historia o tym, jak właścicielka polskiej marki modowej dla kobiet postanowiła bezprawnie wtargnąć na moją działkę na RODzie, żeby zrobić sobie tutaj sesję zdjęciową” – mówiła w wideo SuperStyler. Jak wyjaśniła, o całej sprawie poinformowali ją fani. Zdjęcia z nielegalnego planu natychmiast trafiły bowiem do sklepu internetowego oraz posłużyły jako główny element płatnych kampanii zasięgowych. Odbiorcy, którzy rozpoznali charakterystyczne miejsce w materiałach promocyjnych She is Sunday, pytali, czy obie firmy rozpoczęły współpracę. Twórczyni Spadiory stanowczo temu zaprzeczyła.

Co więcej, Lech-Maciejewska zaznaczyła również, że zna właścicielkę She is Sunday osobiście, lecz ta nie skontaktowała się z nią, by porozmawiać o zgodzie na zdjęcia czy ewentualnym wynajęciu terenu.

Stanowisko She is Sunday: przeprosiny, ale i sprostowanie

W odpowiedzi na zarzuty i zapytania ze strony internautów właścicielka She is Sunday, Karolina Miko, opublikowała na swoim profilu oświadczenie, w którym wyjaśniła kulisy powstania kadrów oraz przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Zamieściła też komentarz z przeprosinami na profilu SuperStyler. Jak tłumaczyła, główna sesja zdjęciowa do kolekcji Hometown odbyła się w zupełnie innym, wynajętym do tego celu miejscu. Ujęcie przy płotku miało być jedynie spontanicznym epizodem.

„W drodze na plan zdjęciowy minęłyśmy przepiękny płotek. W zachwycie nad nim zrobiłyśmy na szybko kilka zdjęć jednego produktu. Naszym błędem było to, że nie ustaliłyśmy właściciela działki i nie poprosiłyśmy o jego zgodę, by skorzystać z terenu. To był nasz błąd i bierzemy za niego pełną odpowiedzialność” – przekazała Miko.

Odniosła się też do kwestii zniszczonego ogrodzenia i odrzuciła te oskarżenia: „Płotek zostawiłyśmy w nienaruszonym stanie, więc nie wiemy, jak doszło do zniszczenia” – podkreśliła.

Usunięte zdjęcia i próby kontaktu

Właścicielka She is Sunday omówiła omówiła też kroki, jakie podjęła po publikacji materiału przez SuperStyler. Jak przekazała, zdjęcie z wykorzystaniem ogrodzenia zostało niezwłocznie wycofane z kampanii reklamowej. Przedstawicielka marki próbowała też bezpośrednio skontaktować się z Martą Lech-Maciejewską i wyraziła również żal, że sprawa trafiła od razu do przestrzeni publicznej.

„Przykro nam, że Marta nie skontaktowała się z nami, aby szybko wyjaśnić sytuację. Nie zgadzamy się na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat naszej marki i naszej działalności. W She is Sunday bardzo zależy nam na działaniu z szacunkiem, zarówno wobec ludzi, jak i miejsc, w których tworzymy nasze kampanie. Cały czas czekamy na odpowiedź i rozmowę z Martą” – podsumowała.

Co dalej?

Sprawa wywołała ogromne poruszenie w sieci. Poszkodowana zapowiedziała już podjęcie oficjalnych kroków formalno-prawnych i bieżące informowanie opinii publicznej o rozwoju sporu.

W komentarzach pod postem Marty Lech-Maciejewskiej pojawiły się słowa wsparcia oraz wyrazy oburzenia opisanym przez nią zajściem. Na profilu She is Sunday pojawiły się z kolei kąśliwe komentarze nawiązujące do nielegalnej sesji i uszkodzonego ogrodzenia. Były też jednak głosy broniące właścicielki marki – część komentujących przyznała, że jej zachowanie było złe, ale hejt, który ją spotkał, jest niewspółmierny do wyrządzonej szkody.

W kolejnym instagramowym Stories SuperStyler opowiedziała o swoich oczekiwaniach dotyczących sprawy z ogrodzeniem. Po pierwsze, chce, by właścicielka She is Sunday zamieściła na profilu swoim i marki przeprosiny za swoje działanie. Po drugie, Lech-Maciejewska oczekuje wpłaty na rzecz Fundacji Herosi (wspierającej dzieci chorych na nowotwory) w wysokości 20 tys. zł od marki i 5 tys. zł od współwłaścicielki marki. (mb)

Źródło: facebook.com, profil SuperStyler; instagram.com/sheissunday_, instagram.com/karolinamikoo

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj