czwartek, 10 września, 2026
Strona głównaAktualnościZe świataWimbledon nie przyzna akredytacji influencerom. To efekt problemów podczas US Open

Wimbledon nie przyzna akredytacji influencerom. To efekt problemów podczas US Open

Wimbledon nie będzie przyznawał akredytacji influencerom. Organizatorzy chcą w ten sposób uniknąć problemów, do których doszło podczas tegorocznego US Open w Nowym Jorku, gdzie twórcy internetowi zakłócali przebieg meczów i irytowali zawodników. Zostały wprowadzone także zasady mające ograniczyć wnoszenie przedmiotów, które mogą przeszkadzać tenisistom podczas gry, takich jak lampy pierścieniowe używane do robienia zdjęć – podaje independent.co.uk.

Wimbledon dmucha na zimne

Jak ustaliła agencja Press Association, na którą powołuje się źródło, Wimbledon nie przewiduje osobnej kategorii akredytacji dla influencerów i twórców internetowych. Dla porównania, podczas trwającego US Open do pracy na terenie turnieju dopuszczono 100 twórców. Otrzymali oni oficjalne akredytacje, podobnie jak dziennikarze.

Wimbledon co roku analizuje swoje zasady, w tym te dotyczące mediów społecznościowych. W ramach tegorocznego przeglądu szczególną uwagę poświęcono rozwiązaniom, które mają ograniczyć wszystko, co może rozpraszać tenisistów podczas gry. Jednym z nich będzie konfiskowanie przedmiotów mogących przeszkadzać zawodnikom, takich jak lampy pierścieniowe używane do robienia zdjęć.

Co się wydarzyło podczas US Open?

Jak wyjaśnia źródło, podczas US Open na kortach Flushing Meadows nie brakowało sytuacji, które utrudniały zawodnikom grę. Widzowie robili zdjęcia przy użyciu mocnego światła, a podczas wymian na trybunach było momentami zbyt głośno.

Na zachowanie publiczności zwracały uwagę między innymi Coco Gauff i Naomi Osaka. Obie zawodniczki apelowały do kibiców o przestrzeganie zasad obowiązujących podczas meczów. Podobne komunikaty wyświetlano również na dużych ekranach rozmieszczonych na terenie kompleksu.

To jednak nie wszystko. Wokół kortów zewnętrznych można było wyczuć zapach marihuany. Adrian Mannarino stwierdził, że mógł on docierać z pobliskiego Corona Park.

Jak zauważył Francuz, kibice mogą swobodnie poruszać się po trybunach w trakcie rozgrywania punktów. „Turniej na to pozwala i nie wiem, czy jest to najlepsze rozwiązanie dla tenisa jako takiego. Na korcie czuć zapach marihuany, wszędzie jest hałas. Prawda jest taka, że zaczyna się tu robić trochę jak w zoo” – skomentował Mannarino, cytowany przez źródło.

Źródło: independent.co.uk, Wimbledon taking measures to avoid disruption from influencers after US Open controversy, Andy Sims, 7.09.2026

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj