poniedziałek, 11 maja, 2026
Strona głównaAktualnościZe świataDzieci reklamują kosmetyki. Pojawiają się wątpliwości etyczne i prawne

Dzieci reklamują kosmetyki. Pojawiają się wątpliwości etyczne i prawne

Eksperci ostrzegają, że szybko rosnący rynek dziecięcych influencerów zajmujących się pielęgnacją skóry działa w prawnej szarej strefie. Coraz częściej pojawiają się też zarzuty wobec marek, które mają wykorzystywać udział nieletnich twórców w swoich działaniach marketingowych, kierując przekaz do bardzo młodych odbiorców – pisze theguardian.com.

Na TikToku dzieci i nastolatki, niekiedy mające zaledwie 13 lat, promują kosmetyki w zamian za darmowe paczki PR, zaproszenia na wydarzenia czy inne korzyści. Według regulatorów i dziennikarzy firmy mogą w ten sposób docierać do najmłodszych użytkowników, nie zawsze jasno informując, że część produktów – w tym przeciwstarzeniowych – nie jest dla nich przeznaczona. Dermatolodzy podkreślają, że dzieci nie potrzebują większości zaawansowanych kosmetyków do pielęgnacji skóry. Sprawą zajmują się również organy nadzorcze analizujące etyczny wymiar takich działa.

Brak jasnych informacji

Włoski Urząd Ochrony Konkurencji (AGCM) prowadzi dochodzenie wobec marek kosmetycznych Benefit i Sephora oraz ich właściciela, koncernu LVMH. Sprawa dotyczy podejrzeń o stosowanie „szczególnie podstępnych” strategii marketingowych, które miały być kierowane do dzieci. W centrum zainteresowania znalazły się m.in. działania promujące produkty przeciwstarzeniowe wśród osób poniżej 10. roku życia – dowiadujemy się.

Zdaniem urzędu firmy mogły nie przedstawiać w wystarczająco jasny sposób informacji, że oferowane kosmetyki nie są przeznaczone dla dzieci. Jednocześnie miały one zachęcać do zakupów poprzez współpracę z młodymi mikroinfluencerami, co mogło zacierać granicę między reklamą a treściami tworzonymi przez użytkowników.

Coraz młodsi ambasadorzy

Na tle rosnącej aktywności marek w mediach społecznościowych coraz wyraźniej widać, jak niejednoznaczny staje się status młodych twórców. Śledztwo „The Guardian” ujawniło wiele programów ambasadorskich, w których mogą brać udział nastolatki. W części z nich nie ma jasno określonego dolnego limitu wieku, jak w przypadku programu marki kosmetycznej Evereden, choć zawsze wymagana jest zgoda rodziców lub opiekunów – donosi źródło.

Z kolei marka kosmetyków dla młodzieży Bubble podniosła minimalny wiek uczestników do 16 lat, choć wcześniej dopuszczała także młodsze osoby, które zostały już w przeszłości przyjęte do programu i w nim pozostały. W ramach takich inicjatyw młodzi twórcy realizują różne zadania – od publikowania i udostępniania treści, przez udział w kampaniach i wydarzeniach, po rozdawanie próbek. W zamian otrzymują produkty, wcześniejszy dostęp do nowości lub inne korzyści, rzadziej wynagrodzenie pieniężne.

Prawo nie nadąża

Eksperci z zakresu prawa wskazują, że tego typu aktywność w określonych warunkach może być traktowana jako forma pracy, nawet jeśli nie wiąże się z wypłatą wynagrodzenia w gotówce. Kluczowe znaczenie ma tu regularność oraz zorganizowany charakter działań, które mogą przypominać standardową współpracę komercyjną. W takich przypadkach istotne jest nie tyle wynagrodzenie finansowe, ile fakt, że działania są powtarzalne i realizowane według ustalonego schematu.

Jednocześnie specjaliści podkreślają, że przepisy dotyczące ochrony dzieci pracujących w tradycyjnych mediach nie obejmują twórców internetowych. Oznacza to, że w praktyce nie funkcjonują wobec nich te same zabezpieczenia prawne, które obowiązują np. w przypadku pracy dzieci w reklamie czy telewizji. W efekcie odpowiedzialność za bezpieczeństwo i nadzór nad aktywnością młodych influencerów spoczywa głównie na rodzicach, którzy podpisują umowy w ich imieniu – czytamy.

Rodzice i opiekunowie dostrzegają jednak w działalności dzieci także pozytywne strony, takie jak rozwój pewności siebie, kompetencji komunikacyjnych czy lepsze zrozumienie funkcjonowania marek. Przyznają jednak, że granica między rozwojem a potencjalnym wykorzystaniem jest nieostra i trudna do jednoznacznego wyznaczenia.

Jak czytamy, problemem pozostaje również kwestia bezpieczeństwa. W internecie pojawiają się bardzo młodzi użytkownicy stosujący silne składniki kosmetyczne, takie jak retinol, który nie jest przeznaczony dla młodej skóry. Zjawisko to dodatkowo wzmacnia obawy dotyczące braku kontroli nad treściami i produktami promowanymi w sieci.

Eksperci podkreślają, że obecny system regulacji nie nadąża za rozwojem tego rynku. Ochrona młodych twórców jest ograniczona, a kwestie wynagradzania, odpowiedzialności i bezpieczeństwa w dużej mierze zależą od praktyk firm oraz decyzji podejmowanych przez rodziców – podaje źródło. (ao)

Źródło: theguardian.com, ‘An element of exploitation’: the world of TikTok child skincare influencers, Sarah Marsh, Carmen Aguilar García, 22.04.2026

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj