środa, 21 października, 2026
Strona głównaAktualnościKoniec darmowych sesji zdjęciowych. Coraz więcej miejsc wprowadza ograniczenia dla influencerów

Koniec darmowych sesji zdjęciowych. Coraz więcej miejsc wprowadza ograniczenia dla influencerów

Coraz więcej hoteli, restauracji i atrakcji turystycznych na świecie wprowadza ograniczenia dotyczące robienia zdjęć i nagrywania filmów. To reakcja na zachowanie influencerów, którzy traktują popularne miejsca jak plany zdjęciowe do materiałów publikowanych na Instagramie czy TikToku, często zakłócając spokój innych gości. Właściciele obiektów i lokalne władze chcą w ten sposób zadbać o prywatność odwiedzających i ograniczyć uciążliwości związane z masowym napływem turystów – pisze onet.pl.

Słynne miejsca stawiają twarde granice

Pięciogwiazdkowy Hôtel du Cap-Eden-Roc w Antibes na Lazurowym Wybrzeżu przyciąga gości luksusowym charakterem, malowniczym położeniem nad Morzem Śródziemnym i słynnym basenem bez krawędzi. Jak podaje onet.pl, powołując się na „The Guardian”, osoby chcące organizować tam sesje na potrzeby mediów społecznościowych muszą wcześniej uzyskać zgodę dyrekcji. Wprowadzone zasady mają przede wszystkim zapewnić gościom prywatność i komfort pobytu.

Decyzja hotelu była reakcją na zachowanie osób, które rezerwowały stolik na lunch, a następnie przychodziły z torbami wypełnionymi ubraniami i biżuterią. Zamiast korzystać z oferty lokalu, urządzały sobie sesje zdjęciowe, traktując eleganckie otoczenie jak prywatne studio. Dyrekcja postanowiła położyć temu kres i zadbać o to, aby pozostali klienci mogli swobodnie spędzać czas.

Podobne problemy pojawiają się także poza luksusowymi hotelami. Na nadmierne zainteresowanie ze strony osób szukających efektownych kadrów reagują również właściciele mniejszych biznesów i lokalne władze, które muszą radzić sobie z rosnącą liczbą odwiedzających.

W angielskim hrabstwie Cheshire sklep przy gospodarstwie The Hollies przyciągnął wielu odwiedzających po tym, jak brytyjska gwiazda reality show opublikowała zdjęcia zrobione na jego terenie. Właściciele zdecydowali się więc ograniczyć fotografowanie i nagrywanie filmów. Zakaz obowiązuje codziennie w godzinach od 10.00 do 16.30 – czytamy.

Z podobnym problemem boryka się również Pomfret w amerykańskim stanie Vermont. Każdej jesieni okolice farmy Sleepy Hollow odwiedzają tłumy osób chcących zobaczyć kolorowe liście. Duże zainteresowanie prowadzi jednak do utrudnień, dlatego władze na czas jesiennego sezonu zamykają drogi dojazdowe dla turystów i zakazują parkowania.

Czytaj więcej: Influencerzy nie wszędzie są mile widziani

Na podobne rozwiązanie zdecydowano się w japońskiej miejscowości Fujikawaguchiko. Przed supermarketem sieci Lawson zamontowano specjalną zasłonę, która przesłania widok na górę Fudżi. Celem było powstrzymanie turystów przed robieniem zdjęć z parkingu i jezdni, co prowadziło do licznych problemów – dowiadujemy się.

Swoje stanowisko wyraźnie zaznaczył także właściciel sklepu z antykami Four Winds Craft Guild na wyspie Nantucket w stanie Massachusetts. Na budynku umieścił tabliczkę z napisem „No Influencers”, czyli „Zakaz wstępu dla influencerów”. W ten sposób postanowił pokazać, że nie każdy lokal chce być wykorzystywany jako sceneria do zdjęć publikowanych w mediach społecznościowych.

Nie wszystko trzeba publikować

Dla branży hotelarskiej i gastronomicznej obecność influencerów może być zarówno szansą, jak i źródłem problemów. Publikowane przez nich materiały pomagają promować obiekty i docierać do szerokiego grona odbiorców, jednak pozostali klienci mają prawo oczekiwać komfortu oraz prywatności. Nikt nie chce przecież nieświadomie trafiać na zdjęcia czy nagrania publikowane później w internecie – czytamy.

Jak wspomina źródło, cała sytuacja skłania też do refleksji nad tym, jaką rolę odgrywają dziś media społecznościowe. Czy każdą podróż, wizytę w restauracji lub zachwyt nad pięknym widokiem trzeba uwieczniać i pokazywać innym? Coraz więcej właścicieli obiektów przypomina, że można korzystać z takich doświadczeń bez zamieniania ich w treści do publikacji.

Alex Goat z agencji marketingowej Livity, która specjalizuje się w komunikacji skierowanej do młodych odbiorców, w rozmowie z „The Guardian” przywołuje przykład klubów, w których aparaty w telefonach zakleja się specjalnymi naklejkami. Takie rozwiązanie ma zachęcać uczestników do skupienia się na muzyce i atmosferze, zamiast na robieniu zdjęć i relacjonowaniu swojego pobytu w sieci – podaje onet.pl.

Prywatni właściciele hoteli, restauracji i innych obiektów mogą samodzielnie określać zasady fotografowania na swoim terenie. Przy ich ustalaniu istotne są zarówno miejsce wykonywania zdjęć, jak i cel ich powstania – prywatny lub komercyjny. Popularność w mediach społecznościowych nie oznacza bowiem, że każda przestrzeń musi być dostępna do swobodnego robienia zdjęć. (ao)

Źródło: onet.pl, Mają dość influencerów. Coraz więcej miejsc na świecie wprowadza ograniczenia, 20.10.2026

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj